Nau­czy­liśmy się myśleć o przyszłości jak o Ziemi Obieca­nej, którą osiągają wiel­cy bo­hate­rowie. A nie jak o czymś, do cze­go każdy się dos­ta­nie z prędkością sześćdziesięciu mi­nut na godzinę, co­kol­wiek czy­ni, kim­kolwiek jest.


nau­czy­liśmy ę-myść-o przyszłoś-jak o ziemi-obieca­nej-którą-osiągają-wiel­cy-bo­hate­rowie-a nie jak o czymś-do cze­go
clive staples lewisnau­czy­liśmy sięmyślećo przyszłościjak o ziemiobieca­nejktórąosiągająwiel­cybo­hate­rowiea nie jak o czymśdo cze­gokażdy siędos­ta­niez prędkościąsześćdziesięciumi­nutna godzinęco­kol­wiekczy­nikim­kolwiekjestnau­czy­liśmy się myślećmyśleć o przyszłościo przyszłości jak o ziemijak o ziemi obieca­nejktórą osiągająosiągają wiel­cywiel­cy bo­hate­rowiedo cze­go każdy siękażdy się dos­ta­niedos­ta­nie z prędkościąz prędkością sześćdziesięciusześćdziesięciu mi­nutmi­nut na godzinęco­kol­wiek czy­nikim­kolwiek jestnau­czy­liśmy się myśleć o przyszłościmyśleć o przyszłości jak o ziemio przyszłości jak o ziemi obieca­nejktórą osiągają wiel­cyosiągają wiel­cy bo­hate­rowiedo cze­go każdy się dos­ta­niekażdy się dos­ta­nie z prędkościądos­ta­nie z prędkością sześćdziesięciuz prędkością sześćdziesięciu mi­nutsześćdziesięciu mi­nut na godzinę

Nau­czy­liśmy się fru­wać niczym pta­ki na niebie, pływać jak ry­by w morzach, ale nie nau­czy­liśmy się tej pros­tej sztu­ki, by żyć ze sobą jak bracia.Two­je oczy wciąż is­tnieją. Nie wiem, czy prze­pełnione są ja­kim­kolwiek wycze­kiwa­niem, i jakąkol­wiek nadzieją, ale często upar­cie poszu­kują wśród wszys­tkich in­nych właśnie moich, jak­by z nadzieją, że i one gdzieś są. Nie wiem, czy kiedy­kol­wiek od­kryję ta­jem­nicę naszych spoj­rzeń. Ale to nie is­totne. Bo naj­ważniej­sze jest to, że nic, co piękne, w tych oczach się nie zmieniło. I pew­nie nie zmieni.Nie można być przy­goto­wanym na śmierć swoją lub ko­goś blis­kiego. Tak sa­mo jest z roz­sta­niami. Co­kol­wiek masz, jak­kolwiek się czu­jesz, dob­rze, czy piekiel­nie źle, to pa­miętaj- nicze­go nie dos­ta­jesz na zaw­sze. Los i tak prędzej czy później wyrówna z Tobą rachu­nek, bo na tym świecie nic nie może trwać wiecznie.Cho­ciaż nie wiem, czy nie chra­piesz w no­cy, czy opuszczasz klapę w toale­cie, czy Two­je li­nie w którymś mo­men­cie łączą się z moimi na pa­pilar­nej autos­tradzie i czy kiedy­kol­wiek po­każesz mi pal­cem wieżę Eif­fla, to chcę Cię mieć przy so­bie przez całą wieczność. Wy­bacz mi, jeśli kiedy­kol­wiek zmienię zda­nie i stwier­dzę, że i wie­czność z Tobą to za mało.Spot­ka­liśmy się wzrokiem Twe oczy do mnie przemowily Co by­lo wiel­kim krokiem Lecz mo­je zaniemowily Ma dusza Cie pragnie Cialo szaleje Co mo­ge zrobic Czy mo­ge niewiele Nie wie­dzialem jak sie zachowac Zly na siebie jestem Spro­buje to ratowac Czy mam szan­se jeszcze ? czy aby nap­rawdę czu­jesz to  co pod­po­wie ci szum rzeki czy kiedy­kol­wiek tam byłaś czy wiesz że każda chwi­la czy­ni nas tym kim jesteśmy