Ni­kogo i nicze­go nie umiem słuchać jak tyl­ko ar­gu­men­tu, który mi się po roz­wadze wy­da najstosowniejszy.


ni­kogo-i nicze­go-nie umiem-słuchać-jak tyl­ko-ar­gu­men­-który-mi ę-po roz­wadze-wy­da-najstosowniejszy
sokratesni­kogoi nicze­gonie umiemsłuchaćjak tyl­koar­gu­men­tuktórymi siępo roz­wadzewy­danajstosowniejszyni­kogo i nicze­goi nicze­go nie umiemnie umiem słuchaćsłuchać jak tyl­kojak tyl­ko ar­gu­men­tuktóry mi sięmi się po roz­wadzepo roz­wadze wy­dawy­da najstosowniejszyni­kogo i nicze­go nie umiemi nicze­go nie umiem słuchaćnie umiem słuchać jak tyl­kosłuchać jak tyl­ko ar­gu­men­tuktóry mi się po roz­wadzemi się po roz­wadze wy­dapo roz­wadze wy­da najstosowniejszyni­kogo i nicze­go nie umiem słuchaći nicze­go nie umiem słuchać jak tyl­konie umiem słuchać jak tyl­ko ar­gu­men­tuktóry mi się po roz­wadze wy­dami się po roz­wadze wy­da najstosowniejszyni­kogo i nicze­go nie umiem słuchać jak tyl­koi nicze­go nie umiem słuchać jak tyl­ko ar­gu­men­tuktóry mi się po roz­wadze wy­da najstosowniejszy

http://myimaginezonee.blogspot.com/ przep­raszam za to , ale chciałabym nor­malnie zacząć ... pro­wadzę blo­ga z ima­gine­sami ... o 1D i in­nych 'gwiaz­dach' ... jeśli są tu ja­kieś di­rec­tioner­ki (i nie tyl­ko) pro­siłabym o luk­nięcie na blo­ga i zos­ta­wienie śla­du po so­bie ... będę wdzięczna równo za dob­re jak i złe ko­men­tarze ..zgóry dziękuję ;* Na­biega się człowiek Nat­rudzi w siłowni Na­poci na sapie na nie je  na wadze nastoi a tusza zos­ta­je nicze­go się nie boi Nie chciałam niszczyć nicze­go ani ni­kogo. Chciałam po pros­tu wym­knąć się cichut­ko tyl­ny­mi drzwiami, nie po­wodując żad­ne­go za­mie­sza­nia ani kon­sekwen­cji, i zat­rzy­mać się do­piero na Grenlandii.Te­raz jak­byśmy roz­ma­wiali tak twarzą w twarz, to uwierz mi mil­czałabym. Nie umiem mówić kiedy się tak uśmiecham.praw­da jest ut­wier­dzo­na na zawsze fałsz będzie trwać tyl­ko chwilę jak śnieg na który czekamy roz­to­pi się w końcu i tyle Świado­mość dziewic­twa: fakt, stan, który właści­wie is­tnieje tyl­ko w tym mo­men­cie, kiedy się wie, że się go traci.