Nic mnie już nie smu­ci , ani też nie cie­szy .Nic mnie już nie bo­li , nie po­siadam wo­li. Nic mnie już nie ku­si , na­wet żeby zgrzeszyć.Jes­tem też po­wol­na , bo gdzie mam się spie­szyć?Nie od­czu­wam głodu , nie od­czu­wam chłodu , a Ty py­tasz : ''Co tam u mnie ?


nic-mnie-już-nie smu­- ani-też-nie cie­szy-nic-mnie-już-nie bo­li- nie po­siadam-wo­li-nic mnie-już-nie ku­- na­wet-żeby
niuszanicmniejużnie smu­ci aniteżnie cie­szynicnie bo­li nie po­siadamwo­linic mnienie ku­si na­wetżebyzgrzeszyćjes­tempo­wol­na bo gdziemam sięspie­szyćnieod­czu­wamgłodu nie od­czu­wamchłodu a ty py­tasz ''cotamu mnie prze­cieżwiesz że leżęw trum­nie nic mniemnie jużjuż nie smu­ci ani teżteż nie cie­szynic mniemnie jużjuż nie bo­li nie po­siadam wo­linic mnie jużjuż nie ku­si na­wet żebyteż po­wol­na bo gdzie mam sięod­czu­wam głodu nie od­czu­wam chłodu ''co tamtam u mnie że leżę w trum­nienic mnie jużmnie już nie smu­ci ani też nie cie­szynic mnie jużmnie już nie bo­linic mnie już nie ku­si ''co tam u mnie

Jes­tem jak płynąca rzeka Uciekam z prądem przed siebie. Uciekam..Prze­cież nikt już nie cze­ka. Prze­cież nie ma już Ciebie. Daw­no nie widziałam Twe­go odbicia. Na brzeg nie przychodzisz już wcale. Przy­pad­ko­wo poz­byłaś mnie życia. Po­kazałaś, że nic nie jest trwałe.Jes­tem pus­ta Nie czu­je nic Nie widze nic Nie slysze nic Choc Ty tam jes­tes Czu­je kaz­dy Twoj do­tyk Mi­mo ze to sen Widze kaz­de Two­je spojze­nie Mi­mo ze to nie na mnie pat­rzysz Slysze kaz­de Two­je slowo Mi­mo ze to nie do mnie mowisz. Cze­kam na dzien Kiedy przes­ta­ne byc pus­ta Mi­losc przyj­dzie Bol odej­dzie Za­pom­ne Lub be­de trwac w Tobie Nie naw­ra­caj mnie, Bo wiesz że Cię nie usłucham. Nie myśl o mnie, Bo wiesz że Cię zlekceważę. Nie prze­bywaj przy mnie, Bo wiesz że Cię zranię. Nie rób nicze­go dla mnie, Bo wiesz że te­go nie docenię. Po pro­su pozwól mi: Być przy Tobie, Myśleć o Tobie, Prze­mawiać do Ciebie, I czy­nić dla Ciebie dobro. Jed­nak mam jedną prośbę. Nie porzuć mnie. Bo wte­dy stoczę się w krainę ciem­ności i bólu.A Ty po pros­tu od­szedłeś. Nie zas­ta­nawiasz się już co u mnie, jak so­bie radze, jak żyje bez Ciebie. Może nie wiesz ile dla mnie znaczysz, a może nic Cie to nie ob­chodzi. Ale po­winieneś wie­dzieć jaką dziurę zro­biłeś u moim ser­cu. Tyl­ko nie pot­ra­fię szczerze z Tobą po­roz­ma­wiać. Bo prze­cież już nie rozmawiamy.Jes­tem jak­by spokojniejsza. Spo­koj­na o niego, widziałam go. Czu­je je­go obec­ność wiem, że jest w pobliżu. Słysze je­go głos, czu­je je­go perfum. Lecz wiem, że nie mówi do mnie, nie przychodzi tu do mnie. Wiem, że nie jest już mój I już nig­dy nie będzie...Nie­szczęścia in­nych ludzi poz­ba­wiają mnie od­czu­wania włas­nych radości. Mam się znie­czu­lić?, prze­cież świata nie zmienię!, a moi blis­cy chcą mnie widzieć szczęśliwą!? Mogę się uśmie­chać, ale w środ­ku zos­ta­nie we mnie ja­kieś dziw­ne poczu­cie winy...