Nicze­go nie da się zro­bić bez poświęceń. Aby coś poświęcić, na­leży dać coś o tej sa­mej wartości.


nicze­go-nie da ę-zro­bić-bez-poświęń-aby coś-poświęć-na­ży-dać-coś-o tej ­mej-wartoś
bob marleynicze­gonie da sięzro­bićbezpoświęceńaby cośpoświęcićna­leżydaćcośo tej sa­mejwartościnicze­go nie da sięnie da się zro­bićzro­bić bezbez poświęceńaby coś poświęcićna­leży daćdać coścoś o tej sa­mejo tej sa­mej wartościnicze­go nie da się zro­bićnie da się zro­bić bezzro­bić bez poświęceńna­leży dać cośdać coś o tej sa­mejcoś o tej sa­mej wartościnicze­go nie da się zro­bić beznie da się zro­bić bez poświęceńna­leży dać coś o tej sa­mejdać coś o tej sa­mej wartościnicze­go nie da się zro­bić bez poświęceńna­leży dać coś o tej sa­mej wartości

Jes­teś piękny. Jes­teś cu­dow­ny i wszys­tko, co ro­bisz, jest cu­dow­ne, bo ty to ro­bisz. Jes­teś tą sil­niej­szą stroną. Możesz zro­bić coś źle i wie­dzieć, że to jest złe, al­bo zro­bić coś dob­rze i wie­dzieć, że to jest dob­re, ale to coś nie może ci nicze­go zro­bić. Ty, to cały czas ty.Myślę, że jak zro­bisz coś, co okaże się całkiem niezłe, to po­winieneś zro­bić coś in­ne­go, równie wiel­kiego, za­miast roz­wodzić się nad tym zbyt długo. Po pros­tu zas­tanów się, co dalej.Mu­simy ko­nie­cznie zro­bić coś, co by od nas za­leżało, po­nieważ dzieje się tak wiele, co nie za­leży od nikogo.Upaść na sa­mo dno, aby później nie mieć wyrzutów su­mienia, że coś jeszcze mogłam zro­bić .bo jes­tem wol­na od te­go poczu­cia, że coś muszę zro­bić, bo nie muszę się bać, że coś zro­biłam źle, bo po pros­tu mogę być sobą. nie muszę się poświęcać i męczyć. zas­ta­nawiać się, co będzie jut­ro. po­mimo, że uczu­cia na­dal trwają, a wspom­nienia są jeszcze żywym śla­dem bez zniek­ształceń spo­wodo­wanych przez upływ cza­su, to i tak jes­tem szczęśli­wa .Py­tamy: Jak duże jest praw­do­podo­bieństwo, by coś mogło pow­stać z nicze­go? Lub, oczy­wiście, od­wrot­nie: Jak duże są szan­se, by coś mogło is­tnieć od zaw­sze? I bez względu na wszys­tko: czy da się ob­liczyć, ja­kie były szan­se, aby ma­teria kos­miczna nag­le pew­ne­go dnia prze­budziła się świado­ma swe­go włas­ne­go istnienia?