nie szu­kam jej bar­dziej niż powietrza znów jes­tem dzieckiem bo wiem - nie pro­si się trzci­ny by rosła poczekam a kiedy nauczę się znaczeń nie na pamięć usnę w ko­konie z brzo­zowej kory a ty  obudzisz mnie szelestem 


nie szu­kam-jej-bar­dziej-ż-powietrza-znów-jes­tem-dzieckiem-bo-wiem- nie pro­ ę-trzci­ny-by-rosła-poczekam-a-kiedy-nauczę ę-znaczeń
papillondenuitnie szu­kamjejbar­dziejniżpowietrzaznówjes­temdzieckiembowiem nie pro­si siętrzci­nybyrosłapoczekamkiedynauczę sięznaczeńniena pamięćusnęw ko­koniez brzo­zowejkoryty obudziszmnieszelestem nie szu­kam jejjej bar­dziejbar­dziej niżniż powietrzapowietrza znówznów jes­temjes­tem dzieckiemdzieckiem bobo wiem nie pro­si się trzci­nytrzci­ny byby rosłarosła poczekamkiedy nauczę sięnauczę się znaczeńznaczeń nienie na pamięćna pamięć usnęusnę w ko­koniew ko­konie z brzo­zowejz brzo­zowej koryty  obudziszobudzisz mniemnie szelestem nie szu­kam jej bar­dziejjej bar­dziej niżbar­dziej niż powietrzaniż powietrza znówpowietrza znów jes­temznów jes­tem dzieckiemjes­tem dzieckiem bodzieckiem bo wiem nie pro­si się trzci­ny bytrzci­ny by rosłaby rosła poczekampoczekam a kiedya kiedy nauczę siękiedy nauczę się znaczeńnauczę się znaczeń nieznaczeń nie na pamięćnie na pamięć usnęna pamięć usnę w ko­konieusnę w ko­konie z brzo­zowejw ko­konie z brzo­zowej korykory a ty a ty  obudziszty  obudzisz mnieobudzisz mnie szelestem 

nie umiem nazywać drzew ani uczuć za­marzam przy pier­wszym śniegu to­pię się w kałuży mam dziura­we ser­ce które­mu wypada boję się ognia co we mnie płonie … lecz kiedy ot­wieram dłonie wyp­lu­wam z siebie dym staję się przezroczysta światło jest wte­dy jak­by bar­dziej miękkie a ja jes­tem je­go podwójną naturą … nie szu­kam nieba lecz ziemi w której mogłabym się zakorzenić pros­tych słów i dróg które prowadzą Ja... Jes­tem jedną z tych, które przy­wiązują się do jed­ne­go miłego słowa. Ta, która zaw­sze wszys­tko wyol­brzy­mia. Za­leży mi na in­nych o wiele bar­dziej, niż ja kiedy­kol­wiek znaczyłam dla nich. Ro­bię so­bie nadzieję, a po­tem płaczę. Sta­ram się tyl­ko, żeby nikt nie zauważył te­go, że jes­tem smut­na. Często się śmieję bo kocham to. Ta­ka już jes­tem. Cho­ler­nie wrażli­wa i wesoła...Nieobec­ny jes­tem w mo­jej poezji, gdy za­myślam się o Tobie, Gdzieś tam prze­my­kam jak jas­ny pro­mień Słońca który wkradł Ci się dzi­siaj do pokoju... Two­je us­ta chciał podejrzeć Twoją piękną twarz kiedy śpisz (-Widziałem Go! Przyłapałem-) tak byś o tym nie wiedziała pogładził Twój policzek dziś ra­no ! Dla­te­go jes­tem zły Dla­te­go mar­szczę brwi Jes­tem zazdrosny o tę chwilę uciechy jaką mi skradł mo­ja Ty Tyl­ko mo­ja prze­cież jes­teś Tyl­ko zaw­sze Tyl­ko Ty Ciągle szu­kam, ciągle błądzę, lecz ku praw­dzie co­raz bliżej. Czas mam, więc na pew­no zdążę. Gdy się do­wiem to napiszę. Bóg dał ro­zum mi otwarty abym mogła się dowiedzieć ja­ki sens ma mo­je życie, po co jes­tem na tym świecie. Było ze mną już niedobrze, wręcz kry­tycznie, blis­ko śmierci. Wierzę, że nie bez powodu pos­ta­nowił mnie oszczędzić. Wiem na­razie, że świat płaski i że Bo­giem nie Jehowa, lecz is­tnieje, wiem na pew­no ... Ona mnie na prawdę kocha! Nie widziałam cię już od miesiąca. I nic. Jes­tem może bledsza, Trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca, Lecz wi­dać można żyć bez powietrza.Zna­lazłam się w cichym i ciem­nym po­mie­szcze­niu. Śmier­cionośne szczu­ry jak u Ca­musa roz­noszą zarazę. Szu­kam okien, drzwi, ścian. Mam nadzieję, że jes­tem w Two­jej głowie. Straszna tu pus­tka, ale cie­sze się, że mnie tu umieściłeś...