nie umiem nazywać drzew ani uczuć za­marzam przy pier­wszym śniegu to­pię się w kałuży mam dziura­we ser­ce które­mu wypada boję się ognia co we mnie płonie … lecz kiedy ot­wieram dłonie wyp­lu­wam z siebie dym staję się przezroczysta światło jest wte­dy jak­by bar­dziej miękkie a ja jes­tem je­go podwójną naturą … nie szu­kam nieba lecz ziemi w której mogłabym się zakorzenić pros­tych słów i dróg które prowadzą 


nie umiem-nazywać-drzew-ani-uczuć-za­marzam-przy-pier­wszym-śniegu-to­pię ę-w kałuży-mam-dziura­we-ser­-które­mu-wypada-boję ę
papillondenuitnie umiemnazywaćdrzewaniuczućza­marzamprzypier­wszymśnieguto­pię sięw kałużymamdziura­weser­cektóre­muwypadaboję sięogniacowe mniepłonieleczkiedyot­wieramdłoniewyp­lu­wamz siebiedymstaję sięprzezroczystaświatłojestwte­dyjak­bybar­dziejmiękkieja jes­temje­gopodwójnąnaturąnieszu­kamniebaziemiktórej mogłabym sięzakorzenićpros­tychsłówdrógktóreprowadzą nie umiem nazywaćnazywać drzewdrzew aniani uczućuczuć za­marzamza­marzam przyprzy pier­wszympier­wszym śnieguśniegu to­pię sięto­pię się w kałużyw kałuży mammam dziura­wedziura­we ser­ceser­ce które­muktóre­mu wypadawypada boję sięboję się ogniaognia coco we mniewe mnie płoniepłonie …… leczlecz kiedykiedy ot­wieramot­wieram dłoniedłonie wyp­lu­wamwyp­lu­wam z siebiez siebie dymdym staję sięstaję się przezroczystaprzezroczysta światłoświatło jestjest wte­dywte­dy jak­byjak­by bar­dziejbar­dziej miękkieja jes­tem je­goje­go podwójnąpodwójną naturąnaturą …… nienie szu­kamszu­kam niebanieba leczlecz ziemiziemi ww której mogłabym sięktórej mogłabym się zakorzenićzakorzenić pros­tychpros­tych słówsłów ii drógdróg którektóre prowadzą nie umiem nazywać drzewnazywać drzew anidrzew ani uczućani uczuć za­marzamuczuć za­marzam przyza­marzam przy pier­wszymprzy pier­wszym śniegupier­wszym śniegu to­pię sięśniegu to­pię się w kałużyto­pię się w kałuży mamw kałuży mam dziura­wemam dziura­we ser­cedziura­we ser­ce które­muser­ce które­mu wypadaktóre­mu wypada boję sięwypada boję się ogniaboję się ognia coognia co we mnieco we mnie płoniewe mnie płonie …płonie … lecz… lecz kiedylecz kiedy ot­wieramkiedy ot­wieram dłonieot­wieram dłonie wyp­lu­wamdłonie wyp­lu­wam z siebiewyp­lu­wam z siebie dymz siebie dym staję siędym staję się przezroczystastaję się przezroczysta światłoprzezroczysta światło jestświatło jest wte­dyjest wte­dy jak­bywte­dy jak­by bar­dziejjak­by bar­dziej miękkiemiękkie a ja jes­tema ja jes­tem je­goja jes­tem je­go podwójnąje­go podwójną naturąpodwójną naturą …naturą … nie… nie szu­kamnie szu­kam niebaszu­kam nieba lecznieba lecz ziemilecz ziemi wziemi w której mogłabym sięw której mogłabym się zakorzenićktórej mogłabym się zakorzenić pros­tychzakorzenić pros­tych słówpros­tych słów isłów i drógi dróg któredróg które prowadzą 

Ty­le mam słow co ich nie ma ty­le tematow a wena? juz dlu­go jej nie ma jak jest od niechcenia szu­kam spo­sobu by sie wyrazic juz nag­le nie umiem slow w ob­ra­zy wsadzic lecz nie chce krzyczec tez z tłumem tych sa­mych słow je­dynych, co umiem. Brak sen­su i treści Zos­ta­je na stałe Zab­ra­no mi siłe zab­ra­no mi wiare Nie mo­ge nic pisać, już nie ma poezji jak mam się wyciszać? w tym świecie herezji? Jes­tem jak szczur. Od­pycham od siebie dużo osób, lecz gdy poz­na się mnie bar­dziej staję się ta­ka ciekawa.Kiedy pogrążam się w myślach, tyl­ko przym­knięte po­wieki są granicą nie do przekroczenia. Staję się wte­dy ciszą. De­likatną me­lodią od­bi­jam sie od ścian nieporozumienia. Jes­tem też wte­dy wodą. Prze­ciekam przez pal­ce rzeczywistości. Uciekam kroplą. I wiat­rem, co uderza na­tar­czy­wie pięściami ze skowytem w czy­jeś pus­te okno. Bo widzisz. Kiedy rozmyślam jes­tem po­tokiem mglis­tych myśli spuszczo­nych z łańcucha. Jes­tem też raj­skim ptakiem. Rozkładam skrzydła, przy­siadam na obłoku. Nig­dy mnie wte­dy nie szukaj...Ja... Jes­tem jedną z tych, które przy­wiązują się do jed­ne­go miłego słowa. Ta, która zaw­sze wszys­tko wyol­brzy­mia. Za­leży mi na in­nych o wiele bar­dziej, niż ja kiedy­kol­wiek znaczyłam dla nich. Ro­bię so­bie nadzieję, a po­tem płaczę. Sta­ram się tyl­ko, żeby nikt nie zauważył te­go, że jes­tem smut­na. Często się śmieję bo kocham to. Ta­ka już jes­tem. Cho­ler­nie wrażli­wa i wesoła...- Przep­raszam, [tu wstaw do­wol­ne przep­ro­siny, które kończą się zwro­tem „mam nadzieję, że nie jes­teś na mnie zła”]. - Na Ciebie? Ab­so­lut­nie. Zła jes­tem na siebie, że wciąż jes­tem tak sa­mo naiwna. - Naiw­na? W ja­kim sensie? - Po pros­tu, uwie­rzyłam Ci. - Ale ja nap­rawdę, [tu wstaw do­wol­ne słod­kie kłam­stew­ka, które można spi­jać godzinami]. *Tyl­ko nie tym ra­zem. Mam dość ciągłego upi­jania się, dziś leczę kaca.ty­le na ile potrafię będę próbował byś była szczęśliwa bez niepot­rzeb­nych słów zwyczaj­nie na co dzień tak jak ty byłaś przy mnie zostanę te­go mnie nauczyłaś kiedy zasypiasz widzę zmęczo­ne dłonie dziś wiem wiele zro­biłbym inaczej ty z ty­lu dróg wyb­rałaś właśnie tą dzięki tobie nie jes­tem tym kim byłem kiedyś chodźmy jeszcze raz na spacer twoją aleją niech nic się nie liczy lu­bię kiedy jes­teś uśmiechnięta chciałbym abyś to wiedziała a jeśli nie zos­ta­nie już dużo czasu zat­rzy­mam się dumny i po­pat­rzę w niebo ...