Nie­szczęście tworzy naj­pierw poezję, po­tem fi­lozo­fię, a po chwi­li religię.


nie­szczęście-tworzy-naj­pierw-poezję-po­tem-fi­lozo­fię-a po chwi­li-religię
piotr szreniawskinie­szczęścietworzynaj­pierwpoezjępo­temfi­lozo­fięa po chwi­lireligięnie­szczęście tworzytworzy naj­pierwnaj­pierw poezjępo­tem fi­lozo­fięa po chwi­li religięnie­szczęście tworzy naj­pierwtworzy naj­pierw poezjęnie­szczęście tworzy naj­pierw poezję

Cza­sami się śmieję, że naj­pierw jes­tem człowiekiem, po­tem fi­lozo­fem, po­tem długo, długo nic, a do­piero po­tem księdzem.Prze­kor­ny afo­ryzm dwie mat­ki ssie: fi­lozo­fię i poezję.Wi­docznie nie można być fi­lozo­fem na se­rio, to znaczy wyz­na­wać fi­lozo­fię włas­nym życiem, a nie tyl­ko słowem. Nor­my społeczne są zbyt sil­ne, by na­wet naj­większy fi­lozof mógł się z nich wyłamać.Głosy fi­lozofów są jak ter­mo­metr w ludzkim or­ga­niz­mie. Zaz­wyczaj przez fi­lozo­fię naj­le­piej wy­raża się gorączka te­go świata.Naj­pierw pies nie lu­bi ko­ta, a do­piero po­tem szu­ka argumentów.Naj­pierw upa­damy, aby po­tem wstać.