Nie ma nic gor­sze­go niż fałszy­wa nadzieja, tak sa­mo w sztu­ce jak i miłości. To naj­lep­sza dro­ga do pękających serc. Im bar­dziej jes­tem wy­magający tym mniej­sza szan­sa na strzas­ka­ne złudzenia.


nie- nic-gor­sze­go-ż-fałszy­wa-nadzieja-tak-­mo-w sztu­-jak i miłoś-to naj­lep­sza-dro­ga-do pękających-serc-im bar­dziej
kuba wojewódzkiniema nicgor­sze­goniżfałszy­wanadziejataksa­mow sztu­cejak i miłościto naj­lep­szadro­gado pękającychsercim bar­dziejjes­temwy­magającytymmniej­szaszan­sana strzas­ka­nezłudzenianie ma nicma nic gor­sze­gogor­sze­go niżniż fałszy­wafałszy­wa nadziejatak sa­mosa­mo w sztu­cew sztu­ce jak i miłościto naj­lep­sza dro­gadro­ga do pękającychdo pękających sercim bar­dziej jes­temjes­tem wy­magającywy­magający tymtym mniej­szamniej­sza szan­saszan­sa na strzas­ka­nena strzas­ka­ne złudzenianie ma nic gor­sze­goma nic gor­sze­go niżgor­sze­go niż fałszy­waniż fałszy­wa nadziejatak sa­mo w sztu­cesa­mo w sztu­ce jak i miłościto naj­lep­sza dro­ga do pękającychdro­ga do pękających sercim bar­dziej jes­tem wy­magającyjes­tem wy­magający tymwy­magający tym mniej­szatym mniej­sza szan­samniej­sza szan­sa na strzas­ka­neszan­sa na strzas­ka­ne złudzenia

Na­wet naj­gor­sza praw­da jest lep­sza od naj­lep­sze­go kłamstwa.Tak.Może i jes­tem zła,kłam­li­wa czy wro­ga ale te­go mnie nau­czy­liście.Jeśli po­wiem że coś mi się po­doba a wam nie to uważacie że jest to złe!Dla mnie na­wet jak po­wiem że już nie a na­dal mi się po­doba jest co­raz lep­sze i lep­sze a ja ra­zem z tym co­raz gor­sza i gorsza.Wolę żebyś mówił mi naj­gor­szą prawdę niż wcis­kał naj­lep­sze kłamstwo.- Cze­go naj­bar­dziej nie lu­bisz w życiu? - Bezsilności. - Dlacze­go? - za­pytała zaintrygowana. - Według mnie nie ma nicze­go gor­sze­go niż pat­rzeć jak ukocha­na oso­ba umiera, a ty nic nie możesz zro­bić, właśnie dla­tego tak jej nienawidzę.Mój pokój na­zywasz fałszy­wym. Jed­nak nie ma nic bar­dziej fałszy­wego, niż po­mysł, aby w tym przeklętym świecie ludzie by­li w sta­nie się zrozumieć. -Pain za­mykam się w prześcieradle od końcówek włosów po bar­wione pal­ce u stóp każdą dziurę sta­ram się zakryć za­mienić w jak naj­mniej­szą postać wte­dy kiedy naj­bar­dziej tęsknię chcę być naj­bliżej wspomnień wy­puszczam z siebie powietrze które zgro­madziłam na wszel­ki wy­padek kiedy byłeś uśmie­cham się tak jak zaw­sze te­go chciałeś będę tak trwać póki nie zab­raknie mi  powietrza do wzięcia głębo­kiego oddechu ob­ce­go już po­wiet­rza zza przykrycia ob­cej rzeczywistości zim­ne­go życia bez ciebie