Nie ma pecha w twoim życiu, nie ma przy­pad­ku. Możesz zmar­no­wać naj­większe okaz­je - w ogóle ich nie dos­trzec. A możesz drob­ne za­mienić w naj­większe wy­darze­nia - od ciebie to za­leży. Przeszłymi la­tami za­robiłeś na to jak te­raz postępu­jesz. I obec­nie za­rabiasz na to jak będziesz de­cydo­wał za miesiąc, za rok.


nie- pecha-w twoim-życiu-nie  przy­pad­ku-możesz zmar­no­wać-naj­większe-okaz­- w ogó-ich-nie ­trzec-a możesz-drob­ne
mieczysław malińskiniema pechaw twoimżyciunie ma przy­pad­kumożesz zmar­no­waćnaj­większeokaz­je w ogóleichnie dos­trzeca możeszdrob­neza­mienićw naj­większewy­darze­nia od ciebieto za­leżyprzeszłymi la­tamiza­robiłeśna to jak te­razpostępu­jeszi obec­nieza­rabiaszna to jak będzieszde­cydo­wałza miesiącza roknie ma pechama pecha w twoimw twoim życiumożesz zmar­no­wać naj­większenaj­większe okaz­je w ogóle ichich nie dos­trzeca możesz drob­nedrob­ne za­mienićza­mienić w naj­większew naj­większe wy­darze­nia od ciebie to za­leżyprzeszłymi la­tami za­robiłeśza­robiłeś na to jak te­razna to jak te­raz postępu­jeszi obec­nie za­rabiaszza­rabiasz na to jak będzieszna to jak będziesz de­cydo­wałde­cydo­wał za miesiącnie ma pecha w twoimma pecha w twoim życiumożesz zmar­no­wać naj­większe okaz­je w ogóle ich nie dos­trzeca możesz drob­ne za­mienićdrob­ne za­mienić w naj­większeza­mienić w naj­większe wy­darze­niaprzeszłymi la­tami za­robiłeś na to jak te­razza­robiłeś na to jak te­raz postępu­jeszi obec­nie za­rabiasz na to jak będzieszza­rabiasz na to jak będziesz de­cydo­wałna to jak będziesz de­cydo­wał za miesiąc

Zna­leźć piękno w naj­mniej­szym szczególe. Cie­szyć się drob­nos­tka­mi. Darzyć ludzi uśmie­chem. Po­daro­wać ko­muś ser­ce. I żyć wśród przy­jaciół. To naj­większe szczęście ja­kie można so­bie wyobrazić.Pra­ca nad sa­mym sobą, to w niej dos­ta­jesz naj­większe wynagrodzenie.Przy­jaciel, przy­jacielo­wi wrogi Obo­je so­bie pod­sta­wiają nogi Do te­go pieniędzy so­bie nie pożyczają Bo udają, że ich nie mają A naj­lep­sze w tym jest to Że ten świat to co­raz większe zło Chęć pos­ma­kowa­nia mydła jest porówny­wal­nym błędem do wkłada­nia w us­ta kłamstw. Za­nim się zo­rien­tu­jesz zacznie się pienić, mienić i mnożyć aż w końcu stra­cisz całko­witą kon­trolę nad tym, co dzieje się w two­jej ja­mie ustnej. Iro­nią owej sy­tuac­ji jest jej za­kończe­nie, gdyż naj­większe zażeno­wanie własną głupotą i za­razem og­romną ulgę poczu­jesz do­piero wte­dy, gdy Ci to wszys­tko zacznie wychodzić uszami.Jak naz­wać ten stan, gdy wszys­tko wy­pada Ci z rąk, wszys­tko, co jest dla Ciebie naj­ważniej­sze, co ut­rzy­muje Cię przy życiu i za co mógłbyś je od­dać? Jak naz­wać pro­ces, który zachodzi między Na­mi, a które­mu ja nie umiem zapobiec? Jak Cię zat­rzy­mać? Jak mil­czeć, by nie bo­lało? Jak mówić, by nieść ukojenie? Bez­radność? Bez­radność, to za małe słowo.Ma­ma os­trze­gała mnie przed nar­ko­tyka­mi i in­ny­mi środ­ka­mi uza­leżniający­mi. Zaw­sze sta­rałam się trzy­mać od nich jak naj­da­lej, aby przy­pad­kiem nie skończyć tak jak nar­ko­mani. Wte­dy po­jawiłeś się Ty. Byłeś naj­silniej­szą używką, skut­ka­mi bra­ku Ciebie były łzy i słaby stan psychiczny. Jes­teś nar­ko­tykiem, tak dob­rym, że nie da się te­go opi­sać. Każdy z Nas po­pad­nie kiedyś w to uza­leżnienie. Jest to bo­wiem naj­piękniej­szy nar­ko­tyk, zwa­ny miłością.