Nie łudź się, nic już nie będzie ta­kie samo.. Ka­wa nie będzie już tak gorzka, Cze­kola­da nie będzie już ta­ka słodka, A twój uśmiech nie będzie już ta­ki pro­mien­ni i wy­raźny jak dawanej.


nie-łudź-ę-nic-już-nie będzie-­kie-samo-ka­wa-nie będzie-już-tak-gorzka-cze­kola­da-nie będzie-już-­ka-słodka-a-twój-uśmiech
bluecaffeniełudźsięnicjużnie będzieta­kiesamoka­watakgorzkacze­kola­data­kasłodkatwójuśmiechta­kipro­mien­nii wy­raźnyjak dawanejnie łudźłudź sięnic jużjuż nie będzienie będzie ta­kieta­kie samoka­wa nie będzienie będzie jużjuż taktak gorzkacze­kola­da nie będzienie będzie jużjuż ta­kata­ka słodkatwój uśmiechuśmiech nie będzienie będzie jużjuż ta­kita­ki pro­mien­nipro­mien­ni i wy­raźnyi wy­raźny jak dawanejnie łudź sięnic już nie będziejuż nie będzie ta­kienie będzie ta­kie samoka­wa nie będzie jużnie będzie już takjuż tak gorzkacze­kola­da nie będzie jużnie będzie już ta­kajuż ta­ka słodkaa twój uśmiechtwój uśmiech nie będzieuśmiech nie będzie jużnie będzie już ta­kijuż ta­ki pro­mien­nita­ki pro­mien­ni i wy­raźnypro­mien­ni i wy­raźny jak dawanej

Nad­szedł już ten czas... aby skończyć z des­truk­cyjną przeszłością ,  wiem będzie bo­lało, bar­dzo bo­lało . Ktoś ko­mu mnie zab­raknie będzie wie­dział gdzie i jak mnie szukać... po­zos­ta­li są już przeszłością W mo­men­cie, gdy zgasną już wszys­tkie gwiaz­dy, przes­tanę wie­rzyć w Księżyc, a Słońce nie będzie przy­pomi­nało już o wspólnych zacho­dach, do­piero wte­dy będę w sta­nie poczuć, że wszys­tko, co się wy­darzyło nie ma już żad­ne­go znacze­nia. Że ta podróż skończyła się już na zawsze.gdy cie widzę już nic nie jest ta­kie sa­mo każdą spólna chwi­le nasza ogarnęły popioły tyl­ko w twoich oczach jes­tem kimś in­nym mis­tyczne wędrówki po­goń za szczęściem chwi­la zbłądzenia czu­je ze żyje je­sien­ny wiatr lek­ko opływa me ciało niemy szept dopływa do uszu chwi­le zamyśleń na pew­no już nic nie będzie jak dawniej I to jest praw­da , do której doszłam po dwóch la­tach .Już minęły dwa la­ta .Już za nie płace .Tyl­ko do ja­kiej ce­ny dojdę ? Ta­kiej jak iga ? W imię cze­go ? Dla kil­ku chwil przy­jem­ności i wielu godzin cier­pień ? Chy­ba, że nie będzie się trzez­wieć do końca .Do wie­czne­go snu Pow­ro­ty są zaw­sze najcięższe szczególnie te z dróg marnotrawnych gdy myślisz - nic już z te­go nie będzie nie wiedząc, iż dom twój dawny wciąż cze­ka - z ra­miona­mi Ojca co jak na krzyżu rozciągnięte z je­go oczy­ma co smut­nie piękne z je­go tęsknotą co jak krzak jałowca wychodzi w po­le nad ranem wy­ciąga swe ręce sterane i trwa - aż niebo za­leje atrament nie woła... cze­ka na wołanie które ze strachu ga­sisz w swo­jej krtani Mi­mo te­go, że już jest między ni­mi dobrze Już na zaw­sze będzie mieć w ser­cu ciężar Przek­roczyła kiedyś gra­nicę, której nig­dy nie cofnie.