Nie bój się po­wie­działa, miłość może nieść za sobą tyl­ko sa­mo dob­ro, na­wet jeśli przy­pad­kiem zdarzy mu się po­hara­tać ser­ce. Pa­miętaj, że w naj­gor­szym wy­pad­ku będziesz mieć zra­nione ser­ce, a to i tak jest mniej bo­les­ne niż, gdy­byś nig­dy nie zaz­nała miłości.


nie-bój ę-po­wie­działa-miłość-może-nieść-za sobą-tyl­ko-­mo-dob­ro-na­wet-śli-przy­pad­kiem-zdarzy-mu ę-po­hara­ć-ser­
rayonaniebój siępo­wie­działamiłośćmożenieśćza sobątyl­kosa­modob­rona­wetjeśliprzy­pad­kiemzdarzymu siępo­hara­taćser­cepa­miętaj że w naj­gor­szymwy­pad­kubędzieszmiećzra­nioneser­cea to i takjest mniejbo­les­neniżgdy­byśnig­dynie zaz­nałamiłościnie bój siębój się po­wie­działamiłość możemoże nieśćnieść za sobąza sobą tyl­kotyl­ko sa­mosa­mo dob­rona­wet jeślijeśli przy­pad­kiemprzy­pad­kiem zdarzyzdarzy mu sięmu się po­hara­taćpo­hara­tać ser­cewy­pad­ku będzieszbędziesz miećmieć zra­nionezra­nione ser­cea to i tak jest mniejjest mniej bo­les­nebo­les­ne niżgdy­byś nig­dynig­dy nie zaz­nałanie zaz­nała miłościnie bój się po­wie­działamiłość może nieśćmoże nieść za sobąnieść za sobą tyl­koza sobą tyl­ko sa­motyl­ko sa­mo dob­rona­wet jeśli przy­pad­kiemjeśli przy­pad­kiem zdarzyprzy­pad­kiem zdarzy mu sięzdarzy mu się po­hara­taćmu się po­hara­tać ser­cewy­pad­ku będziesz miećbędziesz mieć zra­nionemieć zra­nione ser­cea to i tak jest mniej bo­les­nejest mniej bo­les­ne niżgdy­byś nig­dy nie zaz­nałanig­dy nie zaz­nała miłości

Jeśli się dob­rze zas­ta­nowić, zdra­da ma szczególny smak dla jej ofiary. Człowiek za­tapia się w swo­jej ra­nie, roz­koszu­je się własną roz­paczą. I tak jak w przy­pad­ku zaz­drości, głębiej sma­kuje ją ofiara jej kon­sekwen­cji niż sam od­po­wie­dzial­ny za akt.Z tym, co ze swej na­tury jest przy­pad­ko­we, zdarzyć się może tyl­ko to, co przy­pad­ko­we, i ten je­go los jest wo­bec te­go właśnie koniecznością.Ma­ma os­trze­gała mnie przed nar­ko­tyka­mi i in­ny­mi środ­ka­mi uza­leżniający­mi. Zaw­sze sta­rałam się trzy­mać od nich jak naj­da­lej, aby przy­pad­kiem nie skończyć tak jak nar­ko­mani. Wte­dy po­jawiłeś się Ty. Byłeś naj­silniej­szą używką, skut­ka­mi bra­ku Ciebie były łzy i słaby stan psychiczny. Jes­teś nar­ko­tykiem, tak dob­rym, że nie da się te­go opi­sać. Każdy z Nas po­pad­nie kiedyś w to uza­leżnienie. Jest to bo­wiem naj­piękniej­szy nar­ko­tyk, zwa­ny miłością.szu­kam poez­ji która bru­tal­nie rzu­ci mnie na kolana bez naj­mniej­sze­go na­wet cienia wątpliwości... szu­kam kil­ku wersów które roz­paczli­wie dadzą do zro­zumienia... - no właśnie Ty. gdzie słowa które opiszą drżenie rąk bi­cie ser­ca roz­pa­lone czoło nieos­wo­jone myśli czające się gdzieś w kąci­ku ro­zumu? przy­cup­nięte... gdy­byś mógł być naj­piękniej­szym słowem... al­bo cho­ciaż wierszem Myśli raczej nie usłyszysz, bo poeci tworzą w ciszy. Umysł tak układa słowa, że pow­sta­je strof­ka no­wa, co na wier­sz się po­tem składa. Jak się rodzi w naszej głowie? Gdy­byś to przy­pad­kiem zba­dał, wierzę, że mi o tym powiesz. 26.03.2013 W su­mie działanie Kościoła wy­dało mu się znacznie bar­dziej up­rawnione w przy­pad­ku pog­rzebów niż na­rodzin czy ślubów. Kościół był tu w swoim żywiole, miał coś do po­wie­dze­nia na te­mat śmier­ci; w wy­pad­ku miłości było to zde­cydo­wanie bar­dziej wątpliwe.