Nie bierz mnie na ręce. Nie nieś jak krzyża. Słod­ki ci ten ciężar, co ser­ce rozrywa? Chcesz dojść na szczyt. Apo­geum rozpaczy. Ani mnie tam nie znajdziesz, ani nie wybaczysz. Nie budź pocałunkiem. Mar­twe oczy się nie otworzą. Nie szu­kaj pantofelka dla stóp, które odchodzą. Być Ci krzyżem to za dużo. Prze­cież też dźwi­gam swe krzywdy. Mógłbyś nie podołać... Ra­zem nie znaczy łatwiej, a kiedyś zbyt często oz­nacza nigdy.


nie-bierz-mnie-na rę-nie-nieś-jak krzyża-słod­ki- ten-ężar-co-ser­-rozrywa-chcesz-dojść-na szczyt-apo­geum-rozpaczy-ani-mnie-tam
alfa centauriniebierzmniena ręcenieśjak krzyżasłod­kici tenciężarcoser­cerozrywachceszdojśćna szczytapo­geumrozpaczyanitamnie znajdzieszaninie wybaczyszbudźpocałunkiemmar­tweoczy sięnie otworząszu­kajpantofelkadlastópktóreodchodząbyćci krzyżemto za dużoprze­cieżteżdźwi­gamswekrzywdymógłbyśnie podołaćra­zemnie znaczyłatwiejkiedyśzbytczęstooz­naczanigdynie bierzbierz mniemnie na ręcenie nieśnieś jak krzyżasłod­ki ci tenci ten ciężarco ser­ceser­ce rozrywachcesz dojśćdojść na szczytapo­geum rozpaczyani mniemnie tamtam nie znajdzieszani nie wybaczysznie budźbudź pocałunkiemmar­twe oczy sięoczy się nie otworząnie szu­kajszu­kaj pantofelkapantofelka dladla stópktóre odchodząbyć ci krzyżemci krzyżem to za dużoprze­cież teżteż dźwi­gamdźwi­gam sweswe krzywdymógłbyś nie podołaćnie podołać ra­zemra­zem nie znaczynie znaczy łatwiejkiedyś zbytzbyt częstoczęsto oz­naczaoz­nacza nigdynie bierz mniebierz mnie na ręcenie nieś jak krzyżasłod­ki ci ten ciężarco ser­ce rozrywachcesz dojść na szczytani mnie tammnie tam nie znajdziesznie budź pocałunkiemmar­twe oczy się nie otworząnie szu­kaj pantofelkaszu­kaj pantofelka dlapantofelka dla stópbyć ci krzyżem to za dużoprze­cież też dźwi­gamteż dźwi­gam swedźwi­gam swe krzywdymógłbyś nie podołać ra­zemnie podołać ra­zem nie znaczyra­zem nie znaczy łatwieja kiedyś zbytkiedyś zbyt częstozbyt często oz­naczaczęsto oz­nacza nigdy

Nic mnie już nie smu­ci , ani też nie cie­szy .Nic mnie już nie bo­li , nie po­siadam wo­li. Nic mnie już nie ku­si , na­wet żeby zgrzeszyć.Jes­tem też po­wol­na , bo gdzie mam się spie­szyć?Nie od­czu­wam głodu , nie od­czu­wam chłodu , a Ty py­tasz : ''Co tam u mnie ?Skra­wek na­gości czułej skóry Frag­ment człowieczeństwa Prze­nieś mnie... trochę wyżej Zap­ro­wadź... nieco dalej Ciepło, zim­no, zmysły... Do­tyk. Ból.Coś. Ten frag­ment naskórka Nie ten, a po­tem nie kolejny Tam­ten. Ten. Niez­naczny ruch Ruch Mus­kasz, drwisz Przestajesz Szczyt marze­nia Gra­nice bliskości Znaczące W ob­liczu miłości Drżenie po muśnięciu powietrzem Dot­knij mnie przypadkiem Mus­kaj specjalnie Spójrz, patrz Po duszy kres Ocza­mi w oczy Na­pajaj mnie głębią Mak­sy­mal­ne uzewnętrznienie Ob­nażenie duszy Mak­sy­mal­ne napięcie Bliskość Bądź Trwaj.za­bierz mnie do krainy gdzie nig­dy nie pa­da deszcz gdzie nie is­tnieje ból ani smutek gdzie bar­wy miłości ma­lują twarze gdzie wiją się kas­ka­dy wod­ne a każdy ko­lej­ny krok na­pełnia nas wol­nością gdzie nasze ser­ca jak połówki diamentów rozbłysną dro­bin­ka­mi światła niezniszczalne za­bierz mnie na spacer do Ra­ju ...ღ 1.05.2016 Malusia_035  ****** *** Każde­go dnia usycham z tęsknoty... ...wys­chnę, jak liść zdmuchnięty je­sien­nym wiatrem i ani śla­du po nim... Roz­wieje mnie wściekle... Nikt mnie już nie rozpozna, nie zobaczy, nie dotknie... Przestanę - czuć, - być, - chcieć... Czy wte­dy zatęsknisz??? Czy będzie Ci mnie brakować??? Czy wte­dy pomyślisz JAK JA JĄ KOCHAŁEM.... Czy ja to usłyszę? Czy Two­ja myśl dot­rze do mnie, a MO­JE SER­CE się ucieszy...? Czy tam gdzieś... po DRU­GIEJ STRO­NIE TĘCZY poczuję, że TĘSKNIŁEŚ??? ****** *** Mi słod­kich słówek pleść już nie musisz kłamać przepraszać nie potrzebujesz nie jes­tem ślepy mam prze­cież oczy i wiem od dawna in­nych miłujesz ja to przetrzymam wszys­tko przeżyję nikt nie wybije mi ciebie z głowy kiedyś porzu­cisz swych wielbicieli i mnie pokochasz .... twój rezerwowy Kocham go ! ja­kie to piękne ! po­wie­dzieć mu ? Nie wiem.. jeszcze nie teraz po­myśli że zbyt sie zaangażowałam to mógłby być prze­cież koniec... po­wiem gdy będę pewna. wy­daje mi się że jestem. war­to wal­czyć o tę miłość ? tak. ale prze­cież i tak nie wygram. jes­tem tą drugą, nie zos­ta­wi jej dla mnie...