Nie boję się śmierci. Jestem na nią przygotowany, ponieważ nie wierzę w nią. Uważam, że jest to tylko wyjście z samochodu i wkroczenie w kolejny etap.


nie-boję-ę-śmierci-jestem-na-ą-przygotowany-ponieważ-nie-wierzę-w-ą-uważam-że-jest-to-tylko-wyjście-z-samochodu-i-wkroczenie-w-kolejny
john lennonniebojęsięśmiercijestemnaniąprzygotowanyponieważniewierzęniąuważamżejesttotylkowyjściesamochoduwkroczeniekolejnyetapnie bojęboję sięsię śmiercijestem nana niąnią przygotowanyponieważ nienie wierzęwierzę wże jesttylko wyjściewyjście zz samochodusamochodu ii wkroczeniewkroczenie ww kolejnykolejny etapnie boję sięboję się śmiercijestem na niąna nią przygotowanyponieważ nie wierzęnie wierzę wwierzę w niąjest to tylkotylko wyjście zwyjście z samochoduz samochodu isamochodu i wkroczeniei wkroczenie wwkroczenie w kolejnyw kolejny etap

Nie boję się śmier­ci. Jes­tem na nią przy­goto­wany, po­nieważ nie wierzę w nią. Uważam, że jest to tyl­ko wyjście z sa­mocho­du i wkrocze­nie w ko­lej­ny etap.Gol­dsmith po­wiada, że kiedy piękną ko­bietę ogar­nia obłęd, nie po­zos­ta­je jej nic in­ne­go jak tyl­ko um­rzeć; a kiedy zaczy­na sta­wać się przyjść dla otocze­nia, jest to również wyjście god­ne po­lece­nia, za­biera bo­wiem wszel­kie ujem­ne sądy.- Boisz się śmierci? - Nie. Boję się, że przyj­dzie za szyb­ko, a ja nie będę go­towa, aby po­witać ją jak dob­re­go przy­jaciela, lecz zacznę przed nią uciekać.Można mnie ośmie­szać na różne spo­soby, ja się wca­le nie boję ośmie­sze­nia, bo sa­ma szu­kam na­wet w so­bie rzeczy śmie­sznych, a autoiro­nia jest kluczem do wszystkiego...! Wolę czytać, niż pisać, jestem dobrym czytelnikiem – tak samo jak uważam, że jestem bardzo dobrym widzem malarstwa. Uważam, że to też wymaga pewnego talentu i można nawet na tym poprzestać.Wierzę w czy­nienie dob­ra. Wierzę w uczci­wość. Po­za tym wal­czę ze swoimi pot­wo­rami, jak każdy. Tak sa­mo się boję. Może trochę bar­dziej niż mo­je otocze­nie boję się nu­dy i ba­nal­ności. W ja­kiś sposób doświad­czam ich codzien­nie, więc jes­tem też codzien­nie zmuszo­ny do te­go, żeby w ba­nal­nym od­kryć niebanalne.