..nie jes­tem już dwu­let­nią dziew­czynką której wszys­tkie krzyw­dy można wy­nag­rodzić ta­nią lalką bar­bie al­bo dro­gim te­lefo­nem wy­rosłam z te­go... możesz ku­pować mi na­wet bar­dzo dro­gie pre­zen­ty ja się uśmie­chnę podziękuję ale wewnątrz i tak będę wciąż płakała.


nie-jes­tem-już-dwu­let­ą-dziew­czynką-której wszys­tkie-krzyw­dy-można-wy­nag­rodzić-­ą-lalką-bar­bie-al­bo-dro­gim
niebędęjuliąniejes­temjużdwu­let­niądziew­czynkąktórej wszys­tkiekrzyw­dymożnawy­nag­rodzićta­niąlalkąbar­bieal­bodro­gimte­lefo­nemwy­rosłamz te­gomożesz ku­powaćmi na­wetbar­dzodro­giepre­zen­tyja sięuśmie­chnępodziękujęalewewnątrzi takbędęwciążpłakałanie jes­temjes­tem jużjuż dwu­let­niądwu­let­nią dziew­czynkądziew­czynką której wszys­tkiektórej wszys­tkie krzyw­dykrzyw­dy możnamożna wy­nag­rodzićwy­nag­rodzić ta­niąta­nią lalkąlalką bar­biebar­bie al­boal­bo dro­gimdro­gim te­lefo­nemte­lefo­nem wy­rosłamwy­rosłam z te­goz te­go możesz ku­powaćmożesz ku­pować mi na­wetmi na­wet bar­dzobar­dzo dro­giedro­gie pre­zen­typre­zen­ty ja sięja się uśmie­chnęuśmie­chnę podziękujępodziękuję aleale wewnątrzwewnątrz i taki tak będębędę wciążwciąż płakałanie jes­tem jużjes­tem już dwu­let­niąjuż dwu­let­nią dziew­czynkądwu­let­nią dziew­czynką której wszys­tkiedziew­czynką której wszys­tkie krzyw­dyktórej wszys­tkie krzyw­dy możnakrzyw­dy można wy­nag­rodzićmożna wy­nag­rodzić ta­niąwy­nag­rodzić ta­nią lalkąta­nią lalką bar­bielalką bar­bie al­bobar­bie al­bo dro­gimal­bo dro­gim te­lefo­nemdro­gim te­lefo­nem wy­rosłamte­lefo­nem wy­rosłam z te­gowy­rosłam z te­go możesz ku­powaćz te­go możesz ku­pować mi na­wetmożesz ku­pować mi na­wet bar­dzomi na­wet bar­dzo dro­giebar­dzo dro­gie pre­zen­tydro­gie pre­zen­ty ja siępre­zen­ty ja się uśmie­chnęja się uśmie­chnę podziękujęuśmie­chnę podziękuję alepodziękuję ale wewnątrzale wewnątrz i takwewnątrz i tak będęi tak będę wciążbędę wciąż płakała

Dro­gi Boże, Przez cały dzi­siej­szy dzień do tej po­ry postępuję jak na­leży. Nie złościłem się, nie byłem chci­wy, złośli­wy, sa­molub­ny, zaz­dros­ny ani uszczyp­li­wy, nic jeszcze nie wy­piłem ani nie faj­czyłem. Na­wet ani ra­zu nie skłamałem. Jes­tem Ci za to bar­dzo wdzięczny. Ale dro­gi Boże, za chwilę za­mie­rzam wstać z łóżka i od tej po­ry bar­dzo będę pot­rze­bował Two­jej pomocy.Wszys­cy chcieli pełne­go od­da­nia, całego człowieka, pra­ca, chorzy, rodzi­na. A życie było krótkie. Cza­sem, w godzi­nach zmęcze­nia, ze zdzi­wieniem ob­serwo­wał, jak bar­dzo się już roz­trwo­niło, jak bar­dzo prze­leciało życie.Mo­ja dro­ga przyjaciółko, ty­le mam Ci do opo­wie­dze­nia,ty­le do po­kaza­nia no­wego w moim zy­ciu... Daw­no nie roz­ma­wiałyśmy... Myślałam,wręcz czułam,że po­godziłam sie ze stratą Ciebie,że nie bra­kuje mi godzin,ja­kie ze sobą spędzałyśmy... Jed­nak... my­liłam się. Czuję,że wra­casz,kiedy jes­tem sa­mot­na,kiedy tak mi źle... Chcę Cię zno­wu obok siebie,lecz... Mo­ja dro­ga przy­jaciółko,prosze... zos­taw mnie...Jes­tem uczu­ciem. Jed­nym wiel­kim supłem uczuć. Dlacze­go supłem? Można się zastanawiać... To bar­dzo pros­te, po­nieważ jest ich tak wiele. Są zbi­te w jedną wielką kulę, która się jarzy ogniem. Obezwład­niające. Co­raz bar­dziej się ściskają... Czy w końcu to ustąpi? Czy będę wolna...? Pod Twoim skrzydłem Pa­nie, przeżyłam ty­le lat. Pięknych wspa­niałych. Tych złych nie pa­miętam. Zab­rałeś je. Schowałeś. Tyl­ko dro­gie ob­ra­zy po­zos­ta­wiłeś na ścianach. Tyl­ko te dobre. Nag­rałeś film, mo­jego życia. Jes­tem w trak­cie. Przeczy­tam jeszcze raz sce­nariusz. Pop­ra­wie dyk­cję, spoj­rze­nie, ima­ge. Wiem, że de­tale są bar­dzo ważne. Jak two­je słowa, które codzien­nie dyk­tu­jesz mi przed snem. Dziękuję ci za to Panie. --- Z se­rii da­ta na­pisa­nia/opub­li­kowa­nia: 2006-06-23 idąc pop­rzez szla­ki swe­go życia małymi krokami po­konując drogę przez­nacze­nia idę a Ty Tato zaw­sze jes­teś przyjacielem duszę mą wy­bawiasz, wspierasz Tyś pat­ro­nem me­go życia gwiazdą mą świecącą stwarzasz życie i oczyszczasz duszę trzy­masz jes­teś światłem dro­gi jutra siłą i nadzieją jes­teś blas­kiem światła zorzy schro­nem mi bezpiecznym tu­lisz w dłoniach szczęście moje