Nie od­na­leźliście się - bo ona dniami spa­cero­wała poszu­kując Ciebie wśród ka­mienic, a ty no­cami podążałeś przez mias­to szu­kając jej śladu.


nie-od­na­źliście ę- bo ona-dniami-spa­cero­wała-poszu­kując-ciebie-wśród-ka­mienic-a ty no­cami-podążałeś-przez-mias­to
loquentianieod­na­leźliście się bo onadniamispa­cero­wałaposzu­kującciebiewśródka­mienica ty no­camipodążałeśprzezmias­toszu­kającjejśladunie od­na­leźliście się bo ona dniamidniami spa­cero­wałaspa­cero­wała poszu­kującposzu­kując ciebieciebie wśródwśród ka­mienica ty no­cami podążałeśpodążałeś przezprzez mias­tomias­to szu­kającszu­kając jejjej śladu bo ona dniami spa­cero­waładniami spa­cero­wała poszu­kującspa­cero­wała poszu­kując ciebieposzu­kując ciebie wśródciebie wśród ka­mienica ty no­cami podążałeś przezpodążałeś przez mias­toprzez mias­to szu­kającmias­to szu­kając jejszu­kając jej śladu bo ona dniami spa­cero­wała poszu­kującdniami spa­cero­wała poszu­kując ciebiespa­cero­wała poszu­kując ciebie wśródposzu­kując ciebie wśród ka­mienica ty no­cami podążałeś przez mias­topodążałeś przez mias­to szu­kającprzez mias­to szu­kając jejmias­to szu­kając jej śladu bo ona dniami spa­cero­wała poszu­kując ciebiedniami spa­cero­wała poszu­kując ciebie wśródspa­cero­wała poszu­kując ciebie wśród ka­mienica ty no­cami podążałeś przez mias­to szu­kającpodążałeś przez mias­to szu­kając jejprzez mias­to szu­kając jej śladu

Chodziła zatłoczo­nymi uli­cami, nieus­tannie samotna. Zjeździła wiele miast, szu­kając brat­niej duszy. La­tała w przes­tworzach, podzi­wiając niebo... ...nikt jej zauważał po­mimo jej piękna. Nadzieja... niewidzial­na przy­jaciółka, której nikt nie dos­trze­ga i nikt nie chce.przez cały rok gadałam ocze­kując grzałam myśli wczo­raj - było mi snem w gąszczu pos­po­litych dni grze­biąc w ścieżkach bez śladu cu­dowis­ka nie spotkałam miał mi zwać się jawą kimże te­raz będę złama­na na dwoje śmiecie wy­nosić sama wy­lewać kubły czegoś szu­kam w środ­ku je­go oko świecące du­mam i nic / suf­ler / i po co ty­le gadania spra­wa ba­nal­na gdy słońce wsta­je - trze­ba ruszyć .... ziemię* Otaczała się zaw­sze pochleb­ca­mi, klakierami tu i ówdzie roz­dając fałszy­we uśmieszki często­wała wa­fel­ka­mi, luk­ro­wymi ciasteczkami by nie prze­kona­nych do swoich gierek wkręcić. Szła po tru­pach do swoich niec­nych celów za ple­cami mając swoją klaszczącą watahę go­towa była na­wet skrzyw­dzić wielu szu­kając w tek­stach wyima­gino­wanych plagiatów. Lecz zaśle­piona swoją pychą, zachłannością w sieć wpadła jak pod­starzała, śle­pa mucha tłumaczyła, wołała, chciała in­nych przeprosić lecz na­wet pająk nie chciał jej bzycze­nia słuchać.Być ni­kim, ale sobą, w świecie, który ro­bi wszys­tko, co w je­go mo­cy, dniami i no­cami, by zro­bić z ciebie prze­ciętniaka, oz­nacza walkę w naj­cięższej bit­wie w ja­kiej da­ne było wal­czyć ludzkości i która nig­dy się nie skończy.(...) I będę mógł so­bie ku­pić dużo książek i czy­tać je; będę wie­czo­rami chodził do ta­niego ki­na (...), a no­cami będę słuchał deszczu spa­dające­go na mias­to. I tak będzie aż do wios­ny. I aż do wios­ny nie będę do ni­kogo mówił o miłości.Szu­kając Ciebie zgu­biłam siebie...