Nie płacz. Mamo. Kiedy Ty płaczesz wte­dy na pew­no wiem, że jest źle. Kiedyś znajdę dla Ciebie miejsce, gdzie będziesz żyła spokojnie. Miej­sce, gdzie nie do­sięgną Cię żad­ne zmartwienia. Gdzie prob­le­my będą zat­rzy­mywać się przed uliczką ut­kaną z Twoich ulu­bionych zielo­nych pnącz. Poz­wolę Ci bez­pie­cznie kroczyć po trawnikach zielo­nych po­lanach, bez róż z kolcami, bez żądlących pszczół. Będę za­mawiać dla Ciebie słoneczną pogodę co ra­no, przez ma­giczny te­lefon do Tęczy. Ma­mo, tyl­ko daj mi jeszcze trochę czasu, abym mogła dorosnąć.


nie-płacz-mamo-kiedy-ty płaczesz-wte­dy-na pew­no-wiem-że-jest ź-kiedyś-znajdę-dla-ciebie-miejsce-gdzie-będziesz-żyła-spokojnie
dooorotisniepłaczmamokiedyty płaczeszwte­dyna pew­nowiemżejest źlekiedyśznajdędlaciebiemiejscegdziebędzieszżyłaspokojniemiej­scenie do­sięgnąciężad­nezmartwieniagdzieprob­le­mybędązat­rzy­mywać sięprzeduliczkąut­kanąz twoichulu­bionychzielo­nychpnączpoz­wolęci bez­pie­czniekroczyćpo trawnikachpo­lanachbezróżz kolcamiżądlącychpszczółbędęza­mawiaćsłonecznąpogodęcora­noprzezma­gicznyte­lefondo tęczyma­motyl­kodajmi jeszczetrochęczasuabymmogładorosnąćnie płaczkiedy ty płaczeszty płaczesz wte­dywte­dy na pew­nona pew­no wiemże jest źlekiedyś znajdęznajdę dladla ciebieciebie miejscegdzie będzieszbędziesz żyłażyła spokojniegdzie nie do­sięgnąnie do­sięgną cięcię żad­neżad­ne zmartwieniagdzie prob­le­myprob­le­my będąbędą zat­rzy­mywać sięzat­rzy­mywać się przedprzed uliczkąuliczką ut­kanąut­kaną z twoichz twoich ulu­bionychulu­bionych zielo­nychzielo­nych pnączpoz­wolę ci bez­pie­cznieci bez­pie­cznie kroczyćkroczyć po trawnikachpo trawnikach zielo­nychzielo­nych po­lanachbez różróż z kolcamibez żądlącychżądlących pszczółbędę za­mawiaćza­mawiać dladla ciebieciebie słonecznąsłoneczną pogodępogodę coco ra­noprzez ma­gicznyma­giczny te­lefonte­lefon do tęczytyl­ko dajdaj mi jeszczemi jeszcze trochętrochę czasuabym mogłamogła dorosnąćkiedy ty płaczesz wte­dyty płaczesz wte­dy na pew­nowte­dy na pew­no wiemkiedyś znajdę dlaznajdę dla ciebiedla ciebie miejscegdzie będziesz żyłabędziesz żyła spokojniegdzie nie do­sięgną cięnie do­sięgną cię żad­necię żad­ne zmartwieniagdzie prob­le­my będąprob­le­my będą zat­rzy­mywać siębędą zat­rzy­mywać się przedzat­rzy­mywać się przed uliczkąprzed uliczką ut­kanąuliczką ut­kaną z twoichut­kaną z twoich ulu­bionychz twoich ulu­bionych zielo­nychulu­bionych zielo­nych pnączpoz­wolę ci bez­pie­cznie kroczyćci bez­pie­cznie kroczyć po trawnikachkroczyć po trawnikach zielo­nychpo trawnikach zielo­nych po­lanachbez róż z kolcamibez żądlących pszczółbędę za­mawiać dlaza­mawiać dla ciebiedla ciebie słonecznąciebie słoneczną pogodęsłoneczną pogodę copogodę co ra­noprzez ma­giczny te­lefonma­giczny te­lefon do tęczytyl­ko daj mi jeszczedaj mi jeszcze trochęmi jeszcze trochę czasuabym mogła dorosnąć

Minęły ty­god­nie,wy­jechał.Zos­tał bez od­po­wie­dzi.Długo biłam się myśla­mi,a jed­nak to ja zadzwo­niłam pierwsza. A gdy usłyszałam je­go głos, wie­działam już jak bar­dzo mi go brakowało. -Kiedy wracasz?-zapytałam -Mu­simy po­gadać -powiedziałam. -Dla ciebie na­wet jut­ro - powiedział. -Tak,chciałbym za­to­pić się w twoich włosach i ra­zem zniknąć. Zniknąć tam,gdzie jest bez­pie­cznie, gdzie ty będziesz wreszcie szczęśli­wa. Nie miałam już wątpli­wości, ja­ka będzie od­po­wiedź kiedy za­pukał do moich drzwi dwa dni później. CDN.....W tęskno­cie bez wy­razu, bez świadków i cienia. W świet­le słońca i od­bi­tych je­go promieniach, Żal ogarnia... Ból przeszywa... Gdzie miłość? Gdzie szczęście? Gdzie Ty jesteś? kochan­ku daw­nych nocy, ciepły do­tyku warg roz­ga­niający złe duchy, Umarłeś? a może... w ogóle nie-byłeś? na zielo­nej trawie gdzie Ty i ja czas miło spędzamy tam gdzie jest  za­wie­sze­nie cza­su bo Ty i ja dzi­kie ma­my myśli bo prag­nienie jest w nas i spełniamy się właśnie tam na zielo­nej trawie...;) 14.03.2015. ..de­dyko­wany dla M... றiℓℓ...Co­fasz się w przeszłość i znów jes­teś mały i bez­pie­czny, bez­pie­czny tak zu­pełnie, tak bez reszty, jak dziec­ko w obec­ności ta­ty. Wciąż masz go przed ocza­mi - stoi w ciem­nych drzwiach, cichy strażnik two­jego dzieciństwa - i śpisz snem is­to­ty naiw­nej, niewin­nej, niedoj­rzałej. A kiedy do­ras­tasz, do­ciera do ciebie, że bez­pie­czeństwo to było złudą, jeszcze jed­nym dziecięcym wyob­rażeniem, tak jak roz­miar two­jego podwórka za domem.Czy na tym świecie jest jeszcze ta­kie miej­sce ? Je­dyne miej­sce ? Gdzie wszys­tko jest ta­kie wspa­niałe i żywe. Ta­kie je­dyne miej­sce ?!.. Zakątek dla dzieci gdzie szu­mią dze­wa i la­tają mo­tyle.?!. Tam gdzie wszys­tko trys­ka życiem. Wyj­dzmy z tych po­nurych domów i znaj­dzmy ten je­dyny zakątek ...Wybory im­pre­zy... gdzie pta­ki milkną. Ile ci płacą za twoją żydo­filię hunwejbinie. Bo nie wierzę, że jes­teś ta­kim ma­lowa­nym głup­cem za darmo tam - gdzie roz­gniata się perły bez korony by bo­daj... nie potoczyły przed świnie. Z tej kałuży*... będą niezłe chu­de jaja.