Nie radź się tego, któryć jest na zdradzie, a taj się przed tym, któryć zazdrości.


nie-radź-ę-tego-któryć-jest-na-zdradzie-a-taj-ę-przed-tym-któryć-zazdroś
salomonnieradźsiętegoktóryćjestnazdradzietajprzedtymzazdrościnie radźradź sięsię tegoktóryć jestjest nana zdradzietaj sięsię przedprzed tymktóryć zazdrościnie radź sięradź się tegoktóryć jest najest na zdradziea taj siętaj się przedsię przed tymnie radź się tegoktóryć jest na zdradziea taj się przedtaj się przed tyma taj się przed tym

Najokrutniejszym żartem Stwórcy jest to, że nie daje nam żadnego znaku, ile ma się jeszcze życia przed sobą. Niektórzy oczywiście domyślają się tego, ale się oszukują; inni nie mając o tym najmniejszego pojęcia marnotrawią cenne minuty. Niech Bóg nam wybaczy to marnotrawstwo, jako że i my musimy wybaczyć Mu naszą w tym względzie niewiedzę.Prze­syce­nie wiedzą po­budza niekiedy moją wrażli­wość na od­czu­wanie szczęścia. (czy­taj: po 12 godzi­nach męki, rozświet­liłem swoją ciem­notę; lub też czy­taj: zrzu­ciłem z barków ciężar niewie­dzy, al­bo czy­taj: nie czuję się już zes­tre­sowa­ny tym, że nic nie wiem).nie pytaj nie py­taj o miłość nie py­taj jak to jest do niej wra­cać co noc bez wyt­chnienia gdy nikt nie pamięta za­pachu jej perfum nie py­taj o wspom­nienia ser­ca drgnienie oka blask nie py­taj mnie o świt i zmie­rzchu czerwień nie py­taj mnie jak umarła Idę pros­to, przed siebie Czuję jak­bym była w niebie Lecz coś mi tu­taj nie pasuje Cze­goś mi tu­taj brakuje. Już wiem! Bra­kuje mi Ciebie...Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli.W no­cy, kiedy kwit­nie szaleństwo me­lo­dia nies­po­koj­nej duszy mo­je ciało pow­ra­ca na ziemię nig­dy nie zbliżymy się do siebie ale tu­taj istniejemy do­tar­lis­my do końca ból odrodzenia obiet­ni­ca wiążąca nas jak­byśmy by­li pochłonięci przez ziemię mar­twy świat dzi­siaj już się nie poddam po­ku­sie snu długo przed tym mo­je oczy były zamknięte a dziś za­nurzam się w kałuży namietności...