Nie ro­zumiem tych par , które po naj­mniej­szej kłótni zmieniają swój sta­tus na WOL­NY . Ja też się kłócę z rodzi­cami często ale nie zmieniam swo­jego sta­tusu na SIEROTA 


nie-ro­zumiem-tych- które-po naj­mniej­szej-kłótni-zmieniają-swój-sta­tus-na wol­ny-ja-też ę-kłócę-z rodzi­cami-często-ale
wiktoria5niero­zumiemtych którepo naj­mniej­szejkłótnizmieniająswójsta­tusna wol­nyjateż siękłócęz rodzi­camiczęstoalenie zmieniamswo­jegosta­tusuna sierota nie ro­zumiemro­zumiem tychtych par które po naj­mniej­szejpo naj­mniej­szej kłótnikłótni zmieniajązmieniają swójswój sta­tussta­tus na wol­nyna wol­nyjaja też sięteż się kłócękłócę z rodzi­camiz rodzi­cami częstoczęsto aleale nie zmieniamnie zmieniam swo­jegoswo­jego sta­tususta­tusu na sierota nie ro­zumiem tychro­zumiem tych par które po naj­mniej­szej kłótnipo naj­mniej­szej kłótni zmieniająkłótni zmieniają swójzmieniają swój sta­tusswój sta­tus na wol­nysta­tus na wol­nyja też sięja też się kłócęteż się kłócę z rodzi­camikłócę z rodzi­cami częstoz rodzi­cami często aleczęsto ale nie zmieniamale nie zmieniam swo­jegonie zmieniam swo­jego sta­tususwo­jego sta­tusu na sierota 

- Cza­sem są ta­kie dni, że naj­le­piej wróciłbyś się do przeszłości, al­bo za wszelką cenę cho­ciaż, dążył do zacho­wania cho­ler­ne­go sta­tusu quo, bo masz wrażenie że sta­je się już tyl­ko gorzej... - ale ope­rac­je cza­sowe nie istnieją -cho­lera, wiem. może i dobrze...Jak to jest, że dni, zdarze­nia, chwi­le które były tak piękne, nag­le stają się wstrętne i to bez żad­ne­go, żad­ne­go kon­kret­ne­go po­wodu? Po pros­tu się zmieniają. Bez naj­mniej­szej przyczyny.Jak to może być, że dni, zdarze­nia, chwi­le, które były tak piękne, nag­le stają się wstrętne, i to bez żad­ne­go, żad­ne­go kon­kret­ne­go po­wodu? Po pros­tu się zmieniają. Bez naj­mniej­szej przyczyny.Cień sta­rej rodzi­ny od­dziela par­tnerów od siebie.Sta­now­czo za­mie­rzam, gdy przyj­dzie na mnie czas, wy­zionąć ducha przy jak naj­mniej­szej po­mocy ze stro­ny me­dyków, a póki co - hu­laj mo­ja niegodzi­wa duszo.Tak nap­rawdę to naj­bar­dziej bra­kuje mi naszych kłótni. Tych które kończyły się po­całun­kiem na zgodę...