Nie słuchaj chyt­rości niewieściej, bo ja­ko plas­ter miodu jej war­gi, a gardło jej gład­sze niż oli­wa; lecz os­tatnie jej rzeczy gorzkie jak piołun i os­tre jak miecz.


nie-słuchaj-chyt­roś-niewieściej-bo ja­ko-plas­ter-miodu-jej-war­gi-a gardło-jej-gład­sze-ż-oli­wa-lecz-os­tatnie-jej-rzeczy-gorzkie
salomonniesłuchajchyt­rościniewieściejbo ja­koplas­termiodujejwar­gia gardłogład­szeniżoli­waleczos­tatnierzeczygorzkiejak piołuni os­trejak miecznie słuchajsłuchaj chyt­rościchyt­rości niewieściejbo ja­ko plas­terplas­ter miodumiodu jejjej war­gia gardło jejjej gład­szegład­sze niżniż oli­walecz os­tatnieos­tatnie jejjej rzeczyrzeczy gorzkiegorzkie jak piołunjak piołun i os­trei os­tre jak miecznie słuchaj chyt­rościsłuchaj chyt­rości niewieściejbo ja­ko plas­ter mioduplas­ter miodu jejmiodu jej war­gia gardło jej gład­szejej gład­sze niżgład­sze niż oli­walecz os­tatnie jejos­tatnie jej rzeczyjej rzeczy gorzkierzeczy gorzkie jak piołungorzkie jak piołun i os­trejak piołun i os­tre jak miecz

Nie słuchaj chytrości niewieściej, bo jako plastr miodu jej wargi, a gardło jej gładsze niż oliwa; lecz ostatnie jej rzeczy gorzkie jak piołun i ostre jak miecz.Dworzec.. Dwo­je zakochanych. On uda­je wy­luzo­wane­go, jej to mniej wychodzi. Nad­jeżdża po­ciąg. Łzy, os­tatnie słowa: Nie słuchaj jej słów Gdy ją tyl­ko spotkasz Uciekaj ile sił w nóg Strzeż się spojrzenia Co ra­jem słod­kim kusi Ono w po­piół zamienia Ona jedyna Pierw czu­le popieści Po czym krzyk­nie Ni­by zaw­sze w cen­trum A w so­bie się gubi Ni­by zaw­sze po­maga każdemu A sa­ma so­bie pomóc nie umie Każdy jej od­dech jak­by szybszy Z każdym słowem bo­li jak­by bardziej Może właśnie dla­tego mil­czy Gdy py­tają jak le­ci jej życie I za­myka się Nie usłyszy na­wet ciszy Ona w białej pościeli spląta­na, ta­ka gorąca , rozgrzana On noszący głowę w chmu­rach, rozmarzony Ona cze­kała na niego od ra­na do późnej nocy On jak zwyk­le spóźniony lecz jej spragniony Ona słowa­mi zachęca i ust nie od­ry­wa od ust je­go On zachwy­co­ny pos­tawą swo­jej ko­biety nur­ku­je w jej biust Oni całują się na­miętnie lecz to ko­niec już z ta­kim miłym akcentem... றiℓℓ...Była piękna, mądra, trochę nie śmiała. Jej us­ta były rózo­we, de­likat­ne, gorące. Włosy miała czar­ne długie błyszczące. Nie znałem jej ale prag­nołem bardziej, niż cze­go kol­wiek na swiecie. Marzyłem by wtu­lić się w jej ramiona, skoszto­wać sma­ku jej ust. Nie wiem czy będzie mi dane być z nią, ale wiem jed­no że jest dziew­czyną dla której war­to zro­bić wszystko...