Nie wie­działam, że is­tnieje miłość, ta­ka jak ta. Nie zmysłowa, lecz czys­ta, bez na­miętności. Ta­ka, która nie zważa na wiek i fi­zyczne ułom­ności, nie pat­rzy na to, co po­wie­rzchow­ne, lecz wypływa z głębo­kiej, pra­wie nieziem­skiej więzi.


nie-wie­działam-że is­tnieje-miłość-­ka-jak -nie zmysłowa-lecz-czys­-bez-na­miętnoś-ta­ka która-nie zważa-na wiek
margit sandemoniewie­działamże is­tniejemiłośćta­kajak tanie zmysłowaleczczys­tabezna­miętnościta­ka któranie zważana wieki fi­zyczneułom­nościnie pat­rzyna toco po­wie­rzchow­newypływaz głębo­kiejpra­wienieziem­skiejwięzinie wie­działamże is­tnieje miłośćta­ka jak talecz czys­tabez na­miętnościnie zważa na wiekna wiek i fi­zycznei fi­zyczne ułom­nościnie pat­rzy na tolecz wypływawypływa z głębo­kiejpra­wie nieziem­skiejnieziem­skiej więzinie zważa na wiek i fi­zycznena wiek i fi­zyczne ułom­nościlecz wypływa z głębo­kiejpra­wie nieziem­skiej więzi

Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to smutek... Kiedy byłam mała, nie wie­działam co to ból... Kiedy byłam mała, nie miałam pojęcia ja­kie nap­rawdę jest życie... Kiedy byłam mała, nie ro­zumiałam wiele rzeczy... Kiedy byłam mała, nie wie­działam, że można płakać nie tyl­ko po stra­conej za­baw­ce lub stłuczo­nym ko­lanie po zabawie... Kiedy byłam mała, życie było łatwiejsze... Ale te­raz jes­tem duża i wiem to cze­go nie wie­działam kiedyś...Spro­wadził na złą drogę na której był od daw­na, a gdy upew­nił się, że dla mnie słabej nie ma już od­wro­tu, powrócił do Czyż nie wie pa­ni, że is­tnieją dusze wie­cznie udręczo­ne? Pot­rze­bują ko­lej­no marzeń i czynów, naj­czys­tszych uczuć i naj­dzik­szych na­miętności i tak po­pełniają wszel­kiego rodza­ju wyb­ry­ki i szaleństwa.Przez całe mo­je życie nie wie­rzyłem w większość rzeczy, które wyczy­tywałem w podręczni­kach od his­to­rii i w to, cze­go uczy­li mnie w szko­le. Te­raz do mnie do­tarło, że nie mam pra­wa, by osądzać ko­goś na pod­sta­wie te­go, co o nim czy­tałem. Nie mam pra­wa do osądza­nia cze­gokol­wiek. Oto lek­cja, którą otrzymałem.siadam przy ok­nie i pat­rzę w dal ta­ka piękna jak­byś do­piero co wyszedł drzwi dum­nie tkwią w futrynie wie­rzysz w emocje? chłod­niej o pal­ce który­mi my­liłeś myśli we włosach ciszej o us­ta opiekujące się skronią ty­le sa­mo miej ciebie wie­rzysz w ciekawość? nap­rze­ciw siebie two­je skłon­ności i mo­ja siła gra­nice wyz­nacza wyobraźnia czy­je dłonie ot­worzą się pierwsze wie­rzysz w zamian? w za­mian to ta­ki smutek co tęskni by uśmiech zat­rzy­mał światło w kąci­kach ust kar­miłeś go na parapecie Inwestowanie jest jak wchodzenie po drabinie, każdy wie jak się to robi, lecz nie każdy wie gdzie ją przystawić.