Nie wiem kiedy Ale wiem dlaczego Za­biłeś tę miłość Nic się nie liczyło Była tyl­ko nicość Której umysłem człowieka Nie umiałam ogarnąć Tak to się stało Za­biłeś tę miłość Choć była niewinna Tak dziecinna I tak cnotliwa Za­biłeś ją Bo nie pot­ra­fiłeś zro­zumieć jej zasad Chciałeś więcej, bez zahamowani Bez czułych spojrzeń I ro­man­tycznych chwil Bez zaufania Bez zobowiązań Muszę zapomnieć To po­niżej godności Nie poz­wolę Ci Za­bijać miłości 


nie-wiem-kiedy-ale-wiem-dlaczego-za­biłeś-tę miłość-nic ę-nie liczyło-była-tyl­ko-nicość-której-umysłem-człowieka-nie-umiałam
mitrianiewiemkiedyaledlaczegoza­biłeśtę miłośćnic sięnie liczyłobyłatyl­konicośćktórejumysłemczłowiekaumiałamogarnąćtakto sięstałochoćbyłaniewinnadziecinnatakcnotliwabonie pot­ra­fiłeśzro­zumiećjejzasadchciałeświęcejbezzahamowanibezczułychspojrzeńro­man­tycznychchwilzaufaniazobowiązańmuszęzapomniećtopo­niżejgodnościpoz­wolęza­bijaćmiłości nie wiemwiem kiedykiedy aleale wiemwiem dlaczegodlaczego za­biłeśza­biłeś tę miłośćtę miłość nic sięnic się nie liczyłonie liczyło byłabyła tyl­kotyl­ko nicośćnicość którejktórej umysłemumysłem człowiekaczłowieka nienie umiałamumiałam ogarnąćogarnąć taktak to sięto się stałostało za­biłeśza­biłeś tę miłośćtę miłość choćchoć byłabyła niewinnaniewinna taktak dziecinnadziecinna ii taktak cnotliwacnotliwa za­biłeśza­biłeś jąją bobo nie pot­ra­fiłeśnie pot­ra­fiłeś zro­zumiećzro­zumieć jejjej zasadzasad chciałeśchciałeś więcejbez zahamowanizahamowani bezbez czułychczułych spojrzeńspojrzeń ii ro­man­tycznychro­man­tycznych chwilchwil bezbez zaufaniazaufania bezbez zobowiązańzobowiązań muszęmuszę zapomniećpo­niżej godnościgodności nienie poz­wolępoz­wolę cici za­bijaćza­bijać miłości nie wiem kiedywiem kiedy alekiedy ale wiemale wiem dlaczegowiem dlaczego za­biłeśdlaczego za­biłeś tę miłośćza­biłeś tę miłość nic siętę miłość nic się nie liczyłonic się nie liczyło byłanie liczyło była tyl­kobyła tyl­ko nicośćtyl­ko nicość którejnicość której umysłemktórej umysłem człowiekaumysłem człowieka nieczłowieka nie umiałamnie umiałam ogarnąćumiałam ogarnąć takogarnąć tak to siętak to się stałoto się stało za­biłeśstało za­biłeś tę miłośćza­biłeś tę miłość choćtę miłość choć byłachoć była niewinnabyła niewinna takniewinna tak dziecinnatak dziecinna idziecinna i taki tak cnotliwatak cnotliwa za­biłeścnotliwa za­biłeś jąza­biłeś ją boją bo nie pot­ra­fiłeśbo nie pot­ra­fiłeś zro­zumiećnie pot­ra­fiłeś zro­zumieć jejzro­zumieć jej zasadjej zasad chciałeśzasad chciałeś więcejbez zahamowani bezzahamowani bez czułychbez czułych spojrzeńczułych spojrzeń ispojrzeń i ro­man­tycznychi ro­man­tycznych chwilro­man­tycznych chwil bezchwil bez zaufaniabez zaufania bezzaufania bez zobowiązańbez zobowiązań muszęzobowiązań muszę zapomniećzapomnieć to po­niżejpo­niżej godności niegodności nie poz­wolęnie poz­wolę cipoz­wolę ci za­bijaćci za­bijać miłości 

Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.A Ty po pros­tu od­szedłeś. Nie zas­ta­nawiasz się już co u mnie, jak so­bie radze, jak żyje bez Ciebie. Może nie wiesz ile dla mnie znaczysz, a może nic Cie to nie ob­chodzi. Ale po­winieneś wie­dzieć jaką dziurę zro­biłeś u moim ser­cu. Tyl­ko nie pot­ra­fię szczerze z Tobą po­roz­ma­wiać. Bo prze­cież już nie rozmawiamy.Ni­ko­mu niepotrzebna porzu­co­na gdzieś w kąt po­zos­ta­wiona sa­mej so­bie w tym poz­ba­wionym barw świecie bez miłości.. co się ze mną dzieje ?  cze­mu aż tak bar­dzo Cię pot­rze­buję ?  bez twej czułości jes­tem nic nie wartą pustą powłoką nie jes­tem sil­na sa­ma so­bie nie poradzę.. co mam zro­bić żeby było tak jak wte­dy ?  przez Ciebie niszcze­je od środ­ka smut­na, zapomniana tracę nadzieję na szczęście...Była Je­go tłem, Lalką ub­raną w ład­ne piórka, Cieniem, bez które­go nikt jej nie widział. Była wiat­rem znad doliny, Pias­kiem pod stopami, La­taw­cem unoszącym się na niebie. Była za­bawką bez sznurków, Bez­ludną wyspą, oazą spo­koju, Śmie­chem i pośpie­chem Je­go życia. Ona i On. Po­dob­ni? In­ni? Szczęśliwi...Słyszę swój krzyk, bo wołam moc­no o miłość. Chcę wreszcie poczuć, co to znaczy być kochaną i kochać jak nig­dy wcześniej. Wiem, że trud­no jest tak po pros­tu kochać bez żad­nych wątpli­wości rzu­cić się w moc­ne i ciepłe ra­miona miłości, tak jak­by rzu­cić się na pełną wodę bez żad­nych obaw, że się uto­nie... ® by Mrs Vercetti Siedzę i cze­kam ,aż pop­ro­sisz mnie do tańca,tyl­ko ty­le abym była szczęśli­wa,choć przez chwilę.Chcę poczuć twe sil­ne i umięśnione ra­miona,które w tańcu dają mi poczu­cie bez­pie­czeństwa.Pa­miętasz ten ta­niec w którym tak moc­no ścis­ka­liśmy się za ręce? Al­bo może pa­miętasz to pożeg­na­nie kiedy pod­niosłeś mnie do góry,przy­tuliłeś tak mac­no i po­wie­działeś,że Ty tak lu­bisz...wte­dy czułam,że nie jes­tem Ci obojętna,ale tyl­ko wtedy...