Nie wy­pytuj Wiat­ru, dlacze­go znaj­du­jesz się tam, gdzie jes­teś. Na­wet jeśli zos­tałeś przyk­ry­ty war­stwą ce­men­tu, rób wszys­tko, byś mógł za­puścić korze­nie i żyć. Masz ja­kieś przeznaczenie.


nie-wy­pytuj-wiat­ru-dlacze­go-znaj­­jesz ę-tam-gdzie-jes­teś-na­wet śli-zos­łeś-przyk­ry­ty-war­stwą-­men­-rób-wszys­tko-byś
bruno ferreroniewy­pytujwiat­rudlacze­goznaj­du­jesz siętamgdziejes­teśna­wet jeślizos­tałeśprzyk­ry­tywar­stwące­men­turóbwszys­tkobyśmógłza­puścićkorze­niei żyćmasz ja­kieśprzeznaczenienie wy­pytujwy­pytuj wiat­rudlacze­go znaj­du­jesz sięznaj­du­jesz się tamgdzie jes­teśna­wet jeśli zos­tałeśzos­tałeś przyk­ry­typrzyk­ry­ty war­stwąwar­stwą ce­men­turób wszys­tkobyś mógłmógł za­puścićza­puścić korze­niekorze­nie i żyćmasz ja­kieś przeznaczenienie wy­pytuj wiat­rudlacze­go znaj­du­jesz się tamna­wet jeśli zos­tałeś przyk­ry­tyzos­tałeś przyk­ry­ty war­stwąprzyk­ry­ty war­stwą ce­men­tubyś mógł za­puścićmógł za­puścić korze­nieza­puścić korze­nie i żyć

Jeśli jes­teś wys­tar­czająco dziel­ny, żeby zos­ta­wić za sobą wszys­tko i wy­ruszyć na poszu­kiwa­nie praw­dy zewnętrznej lub wewnętrznej; jeśli wszys­tko, co na­pot­kasz na swej drodze pot­raktu­jesz, ja­ko pod­po­wie­dzi i wszys­tkich na­pot­ka­nych ludzi, ja­ko nau­czy­cieli; jeśli jes­teś w sta­nie wy­baczyć so­bie kil­ka gorzkich błędów - wte­dy praw­da nie będzie przed Tobą zatajona.- Skąd masz te blizny? - Walczyłam. - Z kim? - Ze sobą. .............................. Kiedy masz ja­kikol­wiek prob­lem sięgasz po żyletkę. Spróbu­jesz raz - nie ma już dla Ciebie ra­tun­ku. Wte­dy two­je życie się kom­pli­kuje, na­biera zmian. Jes­teś go­towy żyć w ciągłym kłamstwie? Jes­teś go­towy oszu­kiwać najbliższych? Pat­rzeć na siebie z obrzydzeniem? Płakać co wieczór? Po­paść w autoag­resję, a na­wet w depresję? Jeżeli tak to dro­ga wolna...Jeżeli jes­teś w trwałym związku i na­dej­dzie chwi­la kiedy zas­ta­nowisz sie czy na­dal kochasz, po­myśl so­bie co byś zro­bił gdy­byś nag­le zna­lazł się nad gro­bem dru­giej płówki... Jeżeli poczu­jesz głebo­ki smu­tek i łzy popłyną Ci po po­liczku bedziesz już wie­dział że jes­teś z kimś bez które­go nie możesz żyć.Bunt wy­nika z te­go, że nie znasz życia. Bun­tu­jesz się prze­ciw­ko te­mu, co zauważasz i cze­go nie pot­ra­fisz zro­zumieć. Kiedy zaczy­nasz Wszys­tko ro­zumieć, mówisz: „Aha!” i masz siedem­dziesiąt lat. Nie chcę dożyć mo­men­tu, kiedy w moim życiu wszys­tko będzie jasne.Jes­teś moją nadzieją Gdy zaszło słońce Na ko­lej­ny dzień Wszys­tkim cze­go mi brak W bez­senną noc Gdy księżyc nie poz­wa­la Od­począć u Mor­feu­sza Kołyszesz mnie do snu Na pus­ty­ni życia Zna­lazłem oazę Gdzie ser­ce Znaj­du­je cień Jes­teś skar­bem Na dnie oceanu I pływasz Gdzie sza­leje sztorm Syn­drom sztokhol­mski Zakładasz kaj­da­ny Bez­pie­czniej być więźniem Niż zos­tać bosmanem Kiedyś było jak w niebie Nag­le od­szedłeś z dnia na dzień Te­raz wra­casz i py­tasz czy możesz znów za­gościć w moich snach, w moich myślach, w roz­mo­wach w ciągu dnia... Ja sa­ma siebie py­tam czy jest sens, byś znów mógł za­gościć tam gdzie chcesz. Wcześniej nie py­tałeś, nie pro­siłeś sa­ma wpuściłam Cię...