No to śmierć go złapała za słowo i przyt­rzy­mała, zbyt moc­no, by mógł zap­ro­tes­to­wać, i pop­ro­wadziła go do tańca, w tan­go białe i zim­ne jak kość.


no to śmierć-go złapała-za słowo-i przyt­rzy­ła-zbyt-moc­no-by mógł-zap­ro­­to­wać-i pop­ro­wadziła-go do ńca-w tan­go
wojciech kuczokno to śmierćgo złapałaza słowoi przyt­rzy­małazbytmoc­noby mógłzap­ro­tes­to­waći pop­ro­wadziłago do tańcaw tan­gobiałei zim­nejak kośćno to śmierć go złapałago złapała za słowoza słowo i przyt­rzy­małazbyt moc­noby mógł zap­ro­tes­to­waći pop­ro­wadziła go do tańcaw tan­go białebiałe i zim­nei zim­ne jak kośćno to śmierć go złapała za słowogo złapała za słowo i przyt­rzy­maław tan­go białe i zim­nebiałe i zim­ne jak kość

Jak naz­wać ten stan, gdy wszys­tko wy­pada Ci z rąk, wszys­tko, co jest dla Ciebie naj­ważniej­sze, co ut­rzy­muje Cię przy życiu i za co mógłbyś je od­dać? Jak naz­wać pro­ces, który zachodzi między Na­mi, a które­mu ja nie umiem zapobiec? Jak Cię zat­rzy­mać? Jak mil­czeć, by nie bo­lało? Jak mówić, by nieść ukojenie? Bez­radność? Bez­radność, to za małe słowo.Słowo - początek wszys­tkiemu dało. Słowo - jest między nami. Słowo - łączy i dzieli. Słowo - ra­ni, ale i ra­ny leczy. Słowo...? Ty nim jes­teś i ja... ______________________________ •  Niczym... wiosen­ny ze­firek mus­kasz mo­je ob­nażone ciało de­likat­nie łas­kocząc... nawet dłonie wpla­tasz we włosy pie­szcząc po­dob­nie jak On kiedy po­budzo­ny je­sienią uno­si liście zap­raszając do tańca... w rytm me­lodii Twoich ra­mion kołyszę się jak one to unosząc to opa­dając i... tańczę gdy Ty wichurą jes­teś we mnie. Gdy... kochasz. Cieka­wa jes­tem bo tek­st ten jest tyl­ko ja­ko przykład... pozdrawiam:) Wszak ot­rzy­mała cu­dow­ny dar: życie. Cza­sami jest ono w ok­rutny sposób od­biera­ne zbyt szyb­ko, ale liczyło się to, co się z nim uczy­niło, a nie jak długo trwało.Krępuj moc­no mo­je myśli Wstęgą szeptów je ściśnij Zim­nym pocałunkiem Bierz moc­niej pół od­dech istnienia Obłapiaj bez­karnie Mo­je sen­ne marzenia Co­raz szyb­ciej sięgaj po Niep­rzy­tom­ne spojrzenie Zos­taw po so­bie tyl­ko wspomnienie Roz­la­ne różem na policzkach I skry­tym uśmiechem.