Noc­ne widoki Ulicą przechadzająca się sta­ruszka z obłędem w oczach. Ub­ra­na w krwistą sukienkę ob­leczoną w płaszcz sza­rości niecodzien­nej bez guzików. Szpil­ki ma­lino­we, sta­romod­ny ka­pelusz, rzęsy doczepiane i tyl­ko star­szej Pa­ni wspom­nienia mącące w rozumie przyćmiewają uliczne latarnie.


noc­ne-widoki-ulicą-przechadzająca ę-sta­ruszka-z-obłędem-w oczach-ub­ra­na-w krwistą-sukienkę-ob­leczoną-w płaszcz-sza­roś
lunalovenoc­newidokiulicąprzechadzająca sięsta­ruszkaobłędemw oczachub­ra­naw krwistąsukienkęob­leczonąw płaszczsza­rościniecodzien­nejbezguzikówszpil­kima­lino­westa­romod­nyka­peluszrzęsydoczepianetyl­kostar­szejpa­niwspom­nieniamącącew rozumieprzyćmiewająulicznelatarnienoc­ne widokiwidoki ulicąulicą przechadzająca sięprzechadzająca się sta­ruszkasta­ruszka zz obłędemobłędem w oczachub­ra­na w krwistąw krwistą sukienkęsukienkę ob­leczonąob­leczoną w płaszczw płaszcz sza­rościsza­rości niecodzien­nejniecodzien­nej bezbez guzikówszpil­ki ma­lino­westa­romod­ny ka­peluszrzęsy doczepianedoczepiane ii tyl­kotyl­ko star­szejstar­szej pa­nipa­ni wspom­nieniawspom­nienia mącącemącące w rozumiew rozumie przyćmiewająprzyćmiewają uliczneuliczne latarnienoc­ne widoki ulicąwidoki ulicą przechadzająca sięulicą przechadzająca się sta­ruszkaprzechadzająca się sta­ruszka zsta­ruszka z obłędemz obłędem w oczachub­ra­na w krwistą sukienkęw krwistą sukienkę ob­leczonąsukienkę ob­leczoną w płaszczob­leczoną w płaszcz sza­rościw płaszcz sza­rości niecodzien­nejsza­rości niecodzien­nej bezniecodzien­nej bez guzikówrzęsy doczepiane idoczepiane i tyl­koi tyl­ko star­szejtyl­ko star­szej pa­nistar­szej pa­ni wspom­nieniapa­ni wspom­nienia mącącewspom­nienia mącące w rozumiemącące w rozumie przyćmiewająw rozumie przyćmiewają uliczneprzyćmiewają uliczne latarnie

odetchnij bieg­niesz przed siebie i klniesz tak dziw­nie i głucho tyl­ko cisza prze­biera się w damę zakłada czar­ne rzęsy i brwi w zwiew­nym krwi ko­lorze szlaf­ro­ku przep­la­ta się z wes­tchnieniem by­le zakląć ten mo­ment od­da­nia na wieki gdy sta­nie się dzi­kim wspom­nieniem zos­ta­nie tyl­ko sze­lest liści niosących his­to­rie gdzieś w zapomnienie Już chy­ba ze sto razy próbo­wałam cię zarazić miłością i sza­leństwem na twarzy, kiedy spoj­rze­nia pędzlem i prag­nienia obłędem w oczach na­nosiłam cię na obrazy… Prób podjęłam już kilka, żeby dzi­kiego wilka w anioła prze­mienić, bo mi się marzył. Ma­lowałam skrzydła piórka­mi dotyku i aureole wiłam ze słonecznych promyków. Bez skutku. Wilk mnie dzi­kim spoj­rze­niem obdarzył. I wte­dy przyszło. Zrozumienie. Że wil­ka w anioła nig­dy nie zmienię. Kochać? Tak… Trze­ba się tyl­ko odważyć… Znów widzę Cię ub­raną w ko­lory sza­rości. Niewinną is­totę dla której świat rzu­ca kłody pod no­gi. Is­totę, której zaw­dzięczam swo­je uoso­bienie. Wy­pełniasz mo­je życie tętnem nieziem­skiego spo­koju. Otaczasz ra­miona­mi cier­pli­wości tak by końce mnie współgrały tworząc całość. Te­raz bez Ciebie w pus­tym, białym od niepa­mięci po­koju sta­wiam swo­je drętwe myśli biegnące ku To­bie. Noc bez dnia. Niepo­liczal­ny czas...Jes­tem prze­kona­ny, że Bib­lia sta­je się tym piękniej­sza, im le­piej się ją rozumie.Znałeś mnie je­dy­nie z tej jed­nej je­sien­nej strony Uli­ce mok­re od łez przyz­wyczaiły się do sza­rości nieba w Twych oczach Ludzie wciąż myśle­li o tym co za na­mi A ja kryłam się we wzroku za­myślo­ne­go słowika za­du­ma­ne­go nad umiera­niem je­sien­ne­go ko­lo­ru drzew A ja kryłam się w na­gości drzew, które swym smutkiem Przy­niosły wspomnienia Znałeś mnie je­dy­nie z tej jed­nej je­sien­nej strony A we mnie kwitnął ogród Twej miłości...Gdy­by ogień był w sta­nie usunąć niepot­rzeb­ne wspom­nienia, mo­ja przeszłość już daw­no stanęłaby w płomieniach. {19.02.2015}