Noc. Jej płaszcz okrył Ciało me. Od­czu­wam strach Bo­je się, bardzo 


noc-jej płaszcz-okrył-ciało-me-od­czu­wam strach-bo­-ę-bardzo 
taiyono kudarashinocjej płaszczokryłciałomeod­czu­wam strachbo­jesiębardzo jej płaszcz okryłokrył ciałociało meod­czu­wam strach bo­jebo­je sięjej płaszcz okrył ciałookrył ciało meod­czu­wam strach bo­je sięjej płaszcz okrył ciało me

- Czuję. Strach.Boję się. - U nas jest nieoder­walny. Cze­go się boisz? - Siebie. - Od­czu­wamy to sa­mo w po­dob­nych mo­men­tach. Twój strach jest uzasadniony. - To noc. I Ty. - Os­tatnio rzad­ko by­wałam w no­cy, prawda? - Tak. Os­tatnio w ogóle rzad­ko by­wasz, gdziekol­wiek. Na­wet w sobie. M.Noc, Mrok, Te­raz widzę dokładnie, Ka­lec­two mo­jej duszy, W tej cze­ni ja­wią mi się, Dziury w niej powypalane, Noc, Światło księżyca, Słyszę bicie, Ze­gar na ścianie, Ser­ce w piersi, Raz jed­no, raz drugie, Noc, Mo­je łóżko, Do­biega mnie muzyka, To myśli niepokorne, W dzień uśpione, Tańczą w mo­jej głowie, Cisza, Bezsenność, Ma­luję jej obraz, Bar­wa­mi moich wspomnień, Mi­jają minuty, 4:15, świta.Nic mnie już nie smu­ci , ani też nie cie­szy .Nic mnie już nie bo­li , nie po­siadam wo­li. Nic mnie już nie ku­si , na­wet żeby zgrzeszyć.Jes­tem też po­wol­na , bo gdzie mam się spie­szyć?Nie od­czu­wam głodu , nie od­czu­wam chłodu , a Ty py­tasz : ''Co tam u mnie ?Dreszcz przeszedł przez Two­je ciało, Zni­kome włos­ki na ciele stanęły dęba, Og­romne oczy pat­rzyły z pragnieniem. Wszys­tko spo­winięte mgłą, Zde­zorien­to­wana pat­rzysz dookoła, Płaczesz, Wołasz Mo­je imię. Nie ma ni­kogo, Łapiesz się za gołe ramiona, Prosząc o płaszcz, by zak­ryć swo­je piękne ciało. Po­jawiam się wte­dy Ja, Ale od­trącasz mnie, Nie chcesz kobiety.Strach jest drżeniem duszy z zim­na jej niestałości roz­grza­ny ciepłem wspomnienia Two­jego uśmie­chu prze­nika mo­je ciało ulat­nia bez­miar czucia mo­tyle śmiałości Za ok­na­mi noc. Cisza, ciem­ność i chłód. Noc ma w so­bie coś ta­jem­nicze­go. Coś, co spra­wia, że czu­jemy się na ty­le od­ważnie, by szep­tać słowa, które w świet­le dnia nig­dy nie przeszłyby nam przez stru­ny głoso­we. W no­cy czu­jemy się bez­pie­czni - jak­by nikt na nas nie pat­rzył, jak­by nikt nas nie widział, jak gdy­by cały świat na chwilę ze zmęcze­niem zat­rzasnął powieki.