Noc, Mrok, Te­raz widzę dokładnie, Ka­lec­two mo­jej duszy, W tej cze­ni ja­wią mi się, Dziury w niej powypalane, Noc, Światło księżyca, Słyszę bicie, Ze­gar na ścianie, Ser­ce w piersi, Raz jed­no, raz drugie, Noc, Mo­je łóżko, Do­biega mnie muzyka, To myśli niepokorne, W dzień uśpione, Tańczą w mo­jej głowie, Cisza, Bezsenność, Ma­luję jej obraz, Bar­wa­mi moich wspomnień, Mi­jają minuty, 4:15, świta.


noc-mrok-te­raz-widzę-dokładnie-ka­lec­two-mo­jej-duszy-w-tej cze­-ja­wią-mi ę-dziury-w niej-powypalane-noc-Światło-księżyca-słyszę
mordechajhanuszeknocmrokte­razwidzędokładnieka­lec­twomo­jejduszytej cze­nija­wiąmi siędziuryw niejpowypalaneŚwiatłoksiężycasłyszębicieze­garna ścianieser­cew piersirazjed­norazdrugiemo­jełóżkodo­biegamniemuzykatomyśliniepokornedzieńuśpionetańcząw mo­jejgłowieciszabezsennośćma­lujęjejobrazbar­wa­mimoichwspomnieńmi­jająminuty415świtate­raz widzęwidzę dokładnieka­lec­two mo­jejmo­jej duszyw tej cze­nitej cze­ni ja­wiąja­wią mi siędziury w niejw niej powypalaneŚwiatło księżycasłyszę bicieze­gar na ścianieser­ce w piersiraz jed­noraz drugiemo­je łóżkodo­biega mniemnie muzykamyśli niepokornew dzieńdzień uśpionetańczą w mo­jejw mo­jej głowiema­luję jejjej obrazbar­wa­mi moichmoich wspomnieńmi­jają minutyte­raz widzę dokładnieka­lec­two mo­jej duszyw tej cze­ni ja­wiątej cze­ni ja­wią mi siędziury w niej powypalanedo­biega mnie muzykaw dzień uśpionetańczą w mo­jej głowiema­luję jej obrazbar­wa­mi moich wspomnień

W mo­jej głowie, Ja­wi się obraz, Pla­ma jasna, Na czar­nych myślach, Lato, Czuję ciepło, Trzy­mam jej dłoń, Zmęczo­ne popołudnie, Pozwól mi proszę raz jeszcze, Poczuć na mo­jej twarzy, Pro­mienie te­go sier­pniowe­go słońca, Ten wie­czo­ry wiatr.Po­wiedz, że podzieli­my jedną miłość, jed­no życie.. Po­wiedz jed­no słowo, a pójdę za tobą. Dziel ze mną każdą noc, każdy ra­nek. Tyl­ko ty mogłaś do­dać skrzy­deł mo­jej mu­zyce - te­raz jest skończo­na - pieśń.. nocy.... Upiór w operze Dręczy mnie smu­tek no­cy let­niej Su­ma wszys­tkich nieuda­nych kroków Chciałabym móc przeżyć to wszys­tko le­piej Nie chce lądo­wać już w rynsztoku Po­woli tracę re­zon, widzę tyl­ko czerń Chwy­tam się słów jak­by miały mnie ocalić Każda ko­lej­na noc jak każdy no­wy dzień Życia pęd za­mie­rza mnie za­bić Ko­lej­ny raz mnie bo­li Widzę to obojętnie Za­dufa­na pa­ni swej wo­li Swój strach cho­wa skrzętnie Miłość Rodzi się tak delikatnie Uno­si co­raz wyżej op­la­ta nasze ciała i dusze nie ściska ale i nie puszcza czu­je ją co­raz szybciej mocniej pragnę jej tęskno mi bez niej Czy uciekła? Pat­rzę przed siebie boję się, że już jej nie poczuję nie dot­knę swoją duszą nie skosztuje Czy naprawdę?? Wraca! zja­wia się tu z powrotem odeszła tyl­ko na chwilę abym mogła jej doznać ale moc­niej i silniej abym nig­dy o niej nie zapomniała Czuję, że dzięki niej od­radzam się na nowo...Za­raz, mo­ment gdzie idziesz? Zos­ta­wisz mnie te­raz samą? Tu w pus­tym domu? Ah tak za­pom­niałam my tyl­ko uda­jemy rodzinę na noc wra­casz do niej.... Jes­tem tyl­ko roz­rywką gdy Ci się nudzi...Była ciepła, spo­koj­na let­nia noc... Poszły na spa­cer.. To­warzyszył im sreb­rzys­ty ksieżyc z ar­mią gwiazd.. To była ich pier­wsza noc... Sie­działy na dachu jed­ne­go z małych do­mu... Nic nie przeszkadzało im w wy­marzo­nym spot­ka­niu... G, nies­podze­wa­nie ułozyła de­li­kat­nie głow­ke na ko­la­nach D... Os­lu­piala i roz­marzo­na Sie­dziala... Kil­ka ra­zy wy­ciag­ne­la dłon by dot­knac jej byłyszczących wlo­sow.. Ser­ce biło co­raz moc­niej... czuło , ze je­go dru­ga częsc jest tak blis­ko jak jeszcze nig­dy nie było... Zam­kneły oczy , uto­piły sie w marze­niach... i od­fru­neły ra­zem aż po ksiezyc... Do dziś nie chca wra­cac na ziemie....