O Mój Boże, gdy­by ktoś widział mo­je wnętrze tak jak ja je widzę, al­bo jak my je widzi­my bo prze­cież jes­teś ze mną w tej przytłaczającej niedo­li. Moją duszę tar­ga ogień piekiel­ny już tu na ziemi. Mi­nione wy­darze­nia których doświad­czyłem sku­tecznie spro­wadzały mnie na dno. Zacząłem to ak­cepto­wać nie zdając so­bie spra­wy, że mogę nie mieć siły w os­ta­tecznym roz­rachun­ku na od­bi­cie się od dna.


o mój-boże-gdy­by-ktoś-widział-mo­-wnętrze-tak-jak ja  widzę-al­bo-jak my  widzi­my-bo prze­cież-jes­teś-ze mną
bezwiarywjutroo mójbożegdy­byktoświdziałmo­jewnętrzetakjak ja je widzęal­bojak my je widzi­mybo prze­cieżjes­teśze mnąw tej przytłaczającejniedo­limoją duszętar­gaogieńpiekiel­nyjużtu na ziemimi­nione wy­darze­niaktórychdoświad­czyłemsku­teczniespro­wadzałymniena dnozacząłem to ak­cepto­waćnie zdającso­biespra­wyże mogęnie miećsiływ os­ta­tecznymroz­rachun­kuna od­bi­cie sięod dnao mój bożegdy­by ktośktoś widziałwidział mo­jemo­je wnętrzewnętrze taktak jak ja je widzęal­bo jak my je widzi­myjak my je widzi­my bo prze­cieżbo prze­cież jes­teśjes­teś ze mnąze mną w tej przytłaczającejw tej przytłaczającej niedo­limoją duszę tar­gatar­ga ogieńogień piekiel­nypiekiel­ny jużjuż tu na ziemimi­nione wy­darze­nia którychktórych doświad­czyłemdoświad­czyłem sku­teczniesku­tecznie spro­wadzałyspro­wadzały mniemnie na dnozacząłem to ak­cepto­wać nie zdającnie zdając so­bieso­bie spra­wyże mogę nie miećnie mieć siłysiły w os­ta­tecznymw os­ta­tecznym roz­rachun­kuroz­rachun­ku na od­bi­cie sięna od­bi­cie się od dnagdy­by ktoś widziałktoś widział mo­jewidział mo­je wnętrzemo­je wnętrze takwnętrze tak jak ja je widzęal­bo jak my je widzi­my bo prze­cieżjak my je widzi­my bo prze­cież jes­teśbo prze­cież jes­teś ze mnąjes­teś ze mną w tej przytłaczającejze mną w tej przytłaczającej niedo­limoją duszę tar­ga ogieńtar­ga ogień piekiel­nyogień piekiel­ny jużpiekiel­ny już tu na ziemimi­nione wy­darze­nia których doświad­czyłemktórych doświad­czyłem sku­teczniedoświad­czyłem sku­tecznie spro­wadzałysku­tecznie spro­wadzały mniespro­wadzały mnie na dnozacząłem to ak­cepto­wać nie zdając so­bienie zdając so­bie spra­wyże mogę nie mieć siłynie mieć siły w os­ta­tecznymsiły w os­ta­tecznym roz­rachun­kuw os­ta­tecznym roz­rachun­ku na od­bi­cie sięroz­rachun­ku na od­bi­cie się od dna

Ciem­na jest noc, Gdy myślę o Tobie. Czy mogłam być lepsza? Dziś się nie dowiem. Bez­senna jest noc, Jes­teś znów w mo­jej głowie. Ty­lu wy­tar­tych słów Za­pom­nieć nie mogę. Jak słod­ka jest noc, Gdy jes­teś znów obok. Niebies­kie niebo Nad moją głową. Wy­tar­te słowa i wy­tar­te wspomnienia, Tyl­ko marze­nia pot­ra­fią zmieniać.Jes­teś dla mnie jak de­fib­ry­lator - po­budzasz mo­je ser­ce do życia, jes­teś jak ogień - roz­pa­lasz mo­je zmysły, jes­teś jak nar­ko­tyk - uza­leżniasz, a ja się te­mu wszys­tkiemu poddaje.Jes­teś ze mną gdy jest ciem­no i jasno... Jes­teś ze mną gdy jest dob­rze i źle... Jes­teś w moich myślach i marze­niach... Ale prze­de wszys­tkim mój kocha­ny jes­teś w moim ser­cu... na zawsze Zwal­niam, gdy widzę czerwone Two­ja skóra pali jak ogień. Ciało już mrowi a war­gi się śpieszą, gdy prze­mie­rzam szlaki roz­grza­nymi dłońmi. Ja Cię kręcę a Ty pchasz mnie dalej chce jeszcze trochę popieprzyć.Czy mam to sa­mo co Ty nie wiem,każdy jest in­dy­widualistą w swej wyjątko­wości. Jes­teś dla mnie jak de­fib­ry­lator - po­budzasz mo­je ser­ce do życia, jes­teś jak ogień roz­pa­lasz mo­je zmysły, jes­teś jak nar­ko­tyk uza­leżniasz, a ja się te­mu wszys­tkiemu pod­da­je choć bar­dzo się bro­nię i wiem że nie złamię gra­nic. Tak myślę to czuję.Zaw­sze jed­nak roz­poznaję siły, które mają kształto­wać mo­je życie. Poz­wa­lam im działać. Cza­sem prze­walają się przez mo­je życie jak hu­ragan. Kiedy in­dziej wstrząsają tyl­ko grun­tem pod moimi sto­pami, tak że tkwią później na in­nej ziemi, a wte­dy ktoś lub coś zos­ta­je pochłonięty. Umac­niam swoją po­zycję w cza­sie trzęsienia ziemi. Kładę się i poz­wa­lam, by hu­ragan prze­leciał na­de mną. Nig­dy nie walczę.