Obowiązek marszczy brwi, póki uciekasz przed nim. Idź za nim, a zacznie się do ciebie uśmiechać.


obowiązek-marszczy-brwi-póki-uciekasz-przed-nim-idź-za-nim-a-zacznie-ę-do-ciebie-uśmiechać
sylvana carmenobowiązekmarszczybrwipókiuciekaszprzednimidźzanimzaczniesiędociebieuśmiechaćobowiązek marszczymarszczy brwipóki uciekaszuciekasz przedprzed nimidź zaza nimzacznie sięsię dodo ciebieciebie uśmiechaćobowiązek marszczy brwipóki uciekasz przeduciekasz przed nimidź za nima zacznie sięzacznie się dosię do ciebiedo ciebie uśmiechaćpóki uciekasz przed nima zacznie się dozacznie się do ciebiesię do ciebie uśmiechaća zacznie się do ciebiezacznie się do ciebie uśmiechać

Nie załamuj się... Nie spa­daj w ot­chłań... Znajdź to światło i za nim idź...nim stąd zniknę nie za­pomi­naj świstu który wprasza się na miej­sce słońca nim stąd zniknę przy­tulaj szczerością na­wet te najzimniejsze dni da­ne od życia nim stąd zniknę myślą słowem ciałem tuż obok będę jeszcze trochę trwała nim stąd zniknę na­rodzę się na nowo w źdźble trawy szu­mem kojącym nie tyl­ko ptaki przyw­działy nostalgię Po­za jasną stroną bywam gdy miłości mi ubywa. Rozpacz ta ogar­nia mo­je serce i zos­ta­wia mnie w udręce. Radość uśmiech go­ni za uśmiechem nim się zdąży od­bić echem w smutku. Każdy dzień w nim jest skąpany nim pok­ra­piam swo­je rany. Lęki cień rzu­cają na pla­ny moje nim zdążę za­wal­czyć o swoje. A Nadzieja po raz os­tatni jest tą ostatnią i czy­ni mnie w działaniu stratną.Praw­dzi­wy przy­jaciel to ten, który nie na­zywa się nim, a nim jest.Chęć pos­ma­kowa­nia mydła jest porówny­wal­nym błędem do wkłada­nia w us­ta kłamstw. Za­nim się zo­rien­tu­jesz zacznie się pienić, mienić i mnożyć aż w końcu stra­cisz całko­witą kon­trolę nad tym, co dzieje się w two­jej ja­mie ustnej. Iro­nią owej sy­tuac­ji jest jej za­kończe­nie, gdyż naj­większe zażeno­wanie własną głupotą i za­razem og­romną ulgę poczu­jesz do­piero wte­dy, gdy Ci to wszys­tko zacznie wychodzić uszami.tu jes­tem...gorąca i miękka w tańcu uwodzę twe ciało już tyl­ko pragnienie w to­bie zat­ra­cić się chciało wśród uniesień dźwięków roz­koszy jęk się wymyka bądź wciąż przy mnie póki tan­go...póki muzyka póki żyją gwiazdy póki kos­mos istnieje... póty trwa rozkosz mo­je ciało goreje wciąż mało mam i mało ja wie­czne pragnienie pożądam tych pieszczot i ciebie, mo­je marzenie