Obudziłeś się dziś ra­no z ok­ropnym bólem głowy, nic nie pa­miętałeś z wczo­raj­szej nocy, ja­kiś fa­cet przy­niósł ci śniada­nie do łóżka, za­pytałeś go, jak się tu znalazłeś, ten się zaśmiał, mówiąc ci kochanie. Spraw­dziłeś swo­ja komórkę i oka­zało się że pisałeś, do swo­jej dziew­czy­ny, że się z te­go wyleczysz, zro­zumiałeś nag­le wte­dy, że znów się nie udało. Ko­lej­ny raz dałeś dupy...


obudziłeś ę-dziś-ra­no-z ok­ropnym-bólem-głowy-nic-nie pa­mięłeś-z wczo­raj­szej-nocy-ja­kiś-fa­cet-przy­ósł- śniada­nie
apostrofobudziłeś siędziśra­noz ok­ropnymbólemgłowynicnie pa­miętałeśz wczo­raj­szejnocyja­kiśfa­cetprzy­niósłci śniada­niedo łóżkaza­pytałeśgojak siętu znalazłeśten sięzaśmiałmówiącci kochaniespraw­dziłeśswo­jakomórkęi oka­zało sięże pisałeśdoswo­jejdziew­czy­nyże sięz te­gowyleczyszzro­zumiałeśnag­lewte­dyże znów sięnie udałoko­lej­nyrazdałeśdupyobudziłeś się dziśdziś ra­nora­no z ok­ropnymz ok­ropnym bólembólem głowynic nie pa­miętałeśnie pa­miętałeś z wczo­raj­szejz wczo­raj­szej nocyja­kiś fa­cetfa­cet przy­niósłprzy­niósł ci śniada­nieci śniada­nie do łóżkaza­pytałeś gojak się tu znalazłeśten się zaśmiałmówiąc ci kochaniespraw­dziłeś swo­jaswo­ja komórkękomórkę i oka­zało sięi oka­zało się że pisałeśdo swo­jejswo­jej dziew­czy­nyże się z te­goz te­go wyleczyszzro­zumiałeś nag­lenag­le wte­dyże znów się nie udałoko­lej­ny razraz dałeśdałeś dupyobudziłeś się dziś ra­nodziś ra­no z ok­ropnymra­no z ok­ropnym bólemz ok­ropnym bólem głowynic nie pa­miętałeś z wczo­raj­szejnie pa­miętałeś z wczo­raj­szej nocyja­kiś fa­cet przy­niósłfa­cet przy­niósł ci śniada­nieprzy­niósł ci śniada­nie do łóżkaspraw­dziłeś swo­ja komórkęswo­ja komórkę i oka­zało siękomórkę i oka­zało się że pisałeśdo swo­jej dziew­czy­nyże się z te­go wyleczyszzro­zumiałeś nag­le wte­dyko­lej­ny raz dałeśraz dałeś dupy

To z grzy­weczką i cza­peczką gim­nazja­lis­ta się zo­wie Jak to się zacho­wuje, ten się nie do­wie Co do gim­nazjum nie chadzał I z sza­now­nym to­warzys­twem się nie s chadzał Swo­jej dziew­czy­ny nie zdradzał I przez przy­padek in­nej nie ma­cał Na jed­nej ze swoich al­ko­holo­wych li­bac­ji Po której doszło do bo­gatej ko­lac­ji Była wyt­knęła mu że nie ma rac­ji Na ko­niec i tak wylądo­wali w ubikacji Mu­sisz po­lu­bić Dziś, wte­dy Dziś po­lu­bi Ciebie. Wczo­raj nie ma... Jeśli za­pom­nisz o Wczo­raj, to Wczo­raj za­pom­ni o To­bie. O Jut­rze nie można ga­dać, bo Jut­ro jeszcze nie jest nasze..Na ław­ce w par­ku sie­działo małżeństwo, ciągle trwa­li w mil­cze­niu, lecz uśmie­cha­li się do siebie. Ema­nował od nich ta­ki spokój i har­mo­nia, iż mu­siałam się zat­rzy­mać i na nich po­pat­rzeć. Nag­le z dru­giej stro­ny po­jawiła się pa­ra za­kocha­nych, dziew­czy­na przy­tulała się do swo­jego chłopa­ka, kiedy spos­trzegła, że pat­rzy się w drugą stronę, za­lała go py­taniami. Skończyło się wrzas­ka­mi i kłótnią. A miłość nie pot­rze­buje słów...po­roz­sta­niowe bab­skie ga­danie: - Wczo­raj się upiłam i chciałam do niego po­jechać w środ­ku nocy. - Po co? - A jak myślisz? Chciałam się z nim kochać i zasnąć wtulona. - Więc dlacze­go te­go nie zrobiłaś? - Bo pew­nie te­raz czułabym się wykorzystana. - Prze­cież to ty go chciałaś wy­korzys­tać! Eh, ko­bieca logika...Znów, po raz kolejny, zos­tałem zdradzony i czuję się świet­nie i zadowolony. Bo dzi­siaj dokładnie z przed­wczo­raj się sprawdza me podejrzenie, że Ja­ca to zdrajca.Spo­koj­ne przechodze­nie je­sieni w zimę wca­le nie jest przyk­rym ok­re­sem. Za­bez­pie­cza się wte­dy różne rzeczy, gro­madzi się i cho­wa jak naj­większą ilość za­pasów. Przy­jem­nie jest zeb­rać wszys­tko, co się ma, tuż przy so­bie, możli­wie naj­bliżej, zma­gazy­nować swo­je ciepło i myśli i skryć się w głębo­kiej dziu­rze, w sa­miut­kim środ­ku, tam gdzie bez­pie­cznie, gdzie można bro­nić te­go, co ważne i cen­ne, i swo­je własne.