Ocierając się o śmierć zro­zumiała, że w cudzym życiu długo nie pożyje, ciężar jej grzechów wykręcił szyję. Skrzy­wiona na ciele i duszy, bliźnim roz­da­wać miłość miała, ale zapomniała.


ocierając ę-o śmierć-zro­zumiała-że w cudzym-życiu-długo-nie pożyje-ężar-jej-grzechów-wykręł-szyję-skrzy­wiona na ciele
twarzocierając sięo śmierćzro­zumiałaże w cudzymżyciudługonie pożyjeciężarjejgrzechówwykręciłszyjęskrzy­wiona na cielei duszybliźnimroz­da­waćmiłośćmiałaalezapomniałaocierając się o śmierćo śmierć zro­zumiałaże w cudzym życiużyciu długodługo nie pożyjeciężar jejjej grzechówgrzechów wykręciłwykręcił szyjęskrzy­wiona na ciele i duszybliźnim roz­da­waćroz­da­wać miłośćmiłość miałaale zapomniałaocierając się o śmierć zro­zumiałaże w cudzym życiu długożyciu długo nie pożyjeciężar jej grzechówjej grzechów wykręciłgrzechów wykręcił szyjębliźnim roz­da­wać miłośćroz­da­wać miłość miała

Była piękna, mądra, trochę nie śmiała. Jej us­ta były rózo­we, de­likat­ne, gorące. Włosy miała czar­ne długie błyszczące. Nie znałem jej ale prag­nołem bardziej, niż cze­go kol­wiek na swiecie. Marzyłem by wtu­lić się w jej ramiona, skoszto­wać sma­ku jej ust. Nie wiem czy będzie mi dane być z nią, ale wiem jed­no że jest dziew­czyną dla której war­to zro­bić wszystko...Miłość in­na, nie zro­zumiała, jest tyl­ko wartościowa.Ciężar duszy to nie worek z kartoflami. Worek z kartoflami łatwiej nieść we dwójkę. Ciężar duszy - lepiej samemu.An­ka, pożyję, dopóki będę ten bra­tek biały op­la­tał w miłość, śmierć i legendę, w tym jes­tem cały.Miłość Rodzi się tak delikatnie Uno­si co­raz wyżej op­la­ta nasze ciała i dusze nie ściska ale i nie puszcza czu­je ją co­raz szybciej mocniej pragnę jej tęskno mi bez niej Czy uciekła? Pat­rzę przed siebie boję się, że już jej nie poczuję nie dot­knę swoją duszą nie skosztuje Czy naprawdę?? Wraca! zja­wia się tu z powrotem odeszła tyl­ko na chwilę abym mogła jej doznać ale moc­niej i silniej abym nig­dy o niej nie zapomniała Czuję, że dzięki niej od­radzam się na nowo...Niekon­tro­lowa­ny sen prze­pełnia za­rem doznań Pie­szcza­cych głod­ne de­likat­nych cier­ni zmysly Uno­si się w po­wiet­rzu poz­wa­lając wdychać Ciężar prag­nień niepo­koju Niebez­pie­czeństwo wul­ka­nu trys­ka Tu­lac mnie do wnętrza brud­ne­go myśli Do­tyk niewidzial­ny prze­wiewa ba­wiąc się Ciałem win­nym grzechów Dreszcze na­ras­tają Od­dech cięższy je­kow doznaniami Każe nie myśleć Nie ma kon­sekwen­cji Czys­ta przy­jem­ność poz­ba­wiona życia