Oczy­wiście, że to mogło przejść... lecz nie mogło się udać. Teore­tycznie by­liśmy dla siebie stworze­ni. W prak­ty­ce by­liśmy dwo­ma puzzla­mi, które kształtem pa­sowały ideal­nie, ale nie tworzyły spójne­go obrazu.


oczy­wiście-że to mogło-przejść-lecz nie mogło ę-udać-teore­tycznie by­liśmy-dla-siebie-stworze­-w prak­ty­-by­liśmy
myarczioczy­wiścieże to mogłoprzejśćlecz nie mogło sięudaćteore­tycznie by­liśmydlasiebiestworze­niw prak­ty­ceby­liśmydwo­mapuzzla­miktórekształtempa­sowałyideal­niealenie tworzyłyspójne­goobrazuże to mogło przejśćprzejść lecz nie mogło sięlecz nie mogło się udaćteore­tycznie by­liśmy dladla siebiesiebie stworze­niw prak­ty­ce by­liśmyby­liśmy dwo­madwo­ma puzzla­miktóre kształtemkształtem pa­sowałypa­sowały ideal­nieale nie tworzyłynie tworzyły spójne­gospójne­go obrazuże to mogło przejść lecz nie mogło sięprzejść lecz nie mogło się udaćteore­tycznie by­liśmy dla siebiedla siebie stworze­niw prak­ty­ce by­liśmy dwo­maby­liśmy dwo­ma puzzla­miktóre kształtem pa­sowałykształtem pa­sowały ideal­nieale nie tworzyły spójne­gonie tworzyły spójne­go obrazu

Wys­tar­czyło muśnięcie, by obudzić pragnienie. Ogarnęło mnie pożądanie do Twoich słod­kich ust, wbi­jających mi słowa pros­to w skroń. Splet­liśmy nasze litery, ut­ka­liśmy pro­zai­czne dyskursy, ok­ry­liśmy się ciepłymi sentencjami przed hal­nym mil­cze­niem świata. Nie ma­my li­ny, kle­ju, magnesu, prze­powied­ni, błogosławieństwa bóstw. Nie ma rozmów w czte­ry oczy, ani na­wet w dwo­je ust. Skle­ceni pod zdaniami prze­syłamy je li­nią serce-serce.Kiedyś by­liśmy dla siebie całym światem, dziś mam wrażenie, że ten świat, jest dla nas dwo­je za mały...Py­tamy: Jak duże jest praw­do­podo­bieństwo, by coś mogło pow­stać z nicze­go? Lub, oczy­wiście, od­wrot­nie: Jak duże są szan­se, by coś mogło is­tnieć od zaw­sze? I bez względu na wszys­tko: czy da się ob­liczyć, ja­kie były szan­se, aby ma­teria kos­miczna nag­le pew­ne­go dnia prze­budziła się świado­ma swe­go włas­ne­go istnienia? Teore­tycznie pra­wy z niego człek W prak­ty­ce...co dru­gi to kiep Two­je oczy tak pięknie lśnią jak pier­wsze­go dnia, gdy spot­kały się Nasze spojrzenia... By­liśmy młodzi grzeszy­liśmy urodą dziś już przy­było lat... Lecz na­dal wspa­niale z Tobą się czuję ścis­kając Twoją spra­cowaną dłoń... Dla mnie miłość ma Two­je imię Aniele bezskrzydły mój...znów Chrys­tus zmar­twychwstał znów Prawdziwie zdążyłam do kościoła na ko­niec mszy więc pew­nie się nie liczy bar­szcz jeszcze w butelce wie­czo­rem po pra­cy ugotuję za­pom­nielis­my o chrzanie ale przynajmniej podzieli­liśmy się ra­no jaj­kiem jak­by żółtko mogło nas zbawić