Oczy­wiście nieraz oglądałem oj­czyznę z sa­molotów, ale te­raz było to zu­pełnie coś in­ne­go. Jed­nym spoj­rze­niem obej­mo­wałem wiel­ki ob­szar. Cały kraj. Pol­ska wyglądała stąd mała, ale jed­nocześnie piękna.


oczy­wiście-nieraz-oglądałem-oj­czyznę-z ­molotów-ale-te­raz-było-to zu­pełnie-coś-in­ne­go-jed­nym spoj­rze­niem
mirosław hermaszewskioczy­wiścienierazoglądałemoj­czyznęz sa­molotówalete­razbyłoto zu­pełniecośin­ne­gojed­nym spoj­rze­niemobej­mo­wałemwiel­kiob­szarcały krajpol­ska wyglądałastądmałajed­nocześniepięknaoczy­wiście nieraznieraz oglądałemoglądałem oj­czyznęoj­czyznę z sa­molotówale te­razte­raz byłobyło to zu­pełnieto zu­pełnie coścoś in­ne­gojed­nym spoj­rze­niem obej­mo­wałemobej­mo­wałem wiel­kiwiel­ki ob­szarpol­ska wyglądała stądstąd małaale jed­nocześniejed­nocześnie pięknaoczy­wiście nieraz oglądałemnieraz oglądałem oj­czyznęoglądałem oj­czyznę z sa­molotówale te­raz byłote­raz było to zu­pełniebyło to zu­pełnie cośto zu­pełnie coś in­ne­gojed­nym spoj­rze­niem obej­mo­wałem wiel­kiobej­mo­wałem wiel­ki ob­szarpol­ska wyglądała stąd małaale jed­nocześnie piękna

Jak w ogóle opi­sać miłość, w której nic się nie dzieje i dziać nie może, miłość której ujaw­nić nie wol­no ani jed­nym słowem, ani jed­nym drgnięciem twarzy, ani jed­nym spoj­rze­niem? Miłość zaw­sze do cze­goś dąży, na coś cze­ka, a na cóż mogłem cze­kać ja, cze­go się spodziewać? Wszys­tkich wiel­kich wy­konawców, których widziałem, których chciałem naśla­dować, łączyło jed­no... spoj­rze­nie.Coś w ich spoj­rze­niu mówiło: „Wiem coś, cze­go ty nie wiesz”. Ja też chciałem ta­ki być.Kto chce jed­nym spoj­rze­niem ująć wiele równocześnie przed­miotów, ten żad­ne­go z nich nie widzi wyraźnie.Jak­by cier­pienie uczyło, to Pol­ska byłaby jed­nym z najmędrszych krajów świata.Kiedy coś się dzieje, budzi się w nas is­kra, która łączy nas z tym wy­darze­niem, łączy z in­ny­mi ludźmi, i tak połączo­nych rozświet­la od wewnątrz, niczym lam­pki na choin­ce, pos­kręca­ne, ale wciąż połączo­ne z prze­wodem. Niektóre gasną, in­ne mi­goczą, jeszcze in­ne pro­mienieją jas­nym moc­nym światłem, ale wszys­tkie są na jed­nym kablu.Jak da­leko od­szedłeś od pros­te­go kub­ka z jed­nym uchem od sta­rego stołu ze zwykłą ceratą od wzrusze­nia nie na niby od sensu od podzi­wu nad światem od te­go co na­gie a nie rozebrane od te­go co wiel­kie nie tyl­ko z da­leka ale i z bliska od ta­jem­ni­cy nie wykłada­nej na talerz od mat­ki która pat­rzyła w oczy żebyś nie kłamał od pacierza od Pol­ski z raną ty sta­ry koniu