Ona... Przej­rzys­tym stru­mieniem była, de­likat­nym po­wiewem wiatru, niez­niszczalną skałą. Je­dyną prawdą w tym całym kłamstwie. Cichy trzask. Złama­na, mo­ja miłości... zos­tałaś złamana. Jak gałąź, na pół, na pół. I kto Cię te­raz zechcę? Miłości, kto Cię taką zechcę ? Bolesną?  


ona-przej­rzys­tym-stru­mieniem-była-de­likat­nym-po­wiewem-wiatru-niez­niszczalną-skałą-je­dyną-prawdą-w tym-całym-kłamstwie
martwaaonaprzej­rzys­tymstru­mieniembyłade­likat­nympo­wiewemwiatruniez­niszczalnąskałąje­dynąprawdąw tymcałymkłamstwiecichytrzaskzłama­namo­jamiłościzos­tałaśzłamanajakgałąźnapółna półktocięte­razzechcęmiłościtakązechcębolesną ona przej­rzys­tymprzej­rzys­tym stru­mieniemstru­mieniem byłade­likat­nym po­wiewempo­wiewem wiatruniez­niszczalną skałąje­dyną prawdąprawdą w tymw tym całymcałym kłamstwiecichy trzaskmo­ja miłościmiłości zos­tałaśzos­tałaś złamanajak gałąźna półi ktokto cięcię te­razte­raz zechcękto cięcię takątaką zechcęzechcębolesnąona przej­rzys­tym stru­mieniemprzej­rzys­tym stru­mieniem byłade­likat­nym po­wiewem wiatruje­dyną prawdą w tymprawdą w tym całymw tym całym kłamstwiemo­ja miłości zos­tałaśmiłości zos­tałaś złamanai kto ciękto cię te­razcię te­raz zechcękto cię takącię taką zechcętaką zechcę

Biada, kto daje ojczyźnie pół duszy, a drugie pół dla szczęścia zachowa.Kto ją ob­darzył taką de­likat­nością? Mu­si jej być bar­dzo nielek­ko. W życiu tym, w świecie tym.Życie zbyt mnie zas­ka­kuje, by być pew­nym te­go, co mnie spot­ka. Jed­ni mówią, że będzie jak zechce Al­lah, in­ni że jak Je­zus, a ja mówię, że jak zechce życie.Krępuj moc­no mo­je myśli Wstęgą szeptów je ściśnij Zim­nym pocałunkiem Bierz moc­niej pół od­dech istnienia Obłapiaj bez­karnie Mo­je sen­ne marzenia Co­raz szyb­ciej sięgaj po Niep­rzy­tom­ne spojrzenie Zos­taw po so­bie tyl­ko wspomnienie Roz­la­ne różem na policzkach I skry­tym uśmiechem.Biada mężczyźnie, jeżli zechce być otwartym w miłości.Kto ma cierpliwość, będzie miał, co zechce.