Otoczo­na za­pachem pa­mięci Szu­kam cię wśród zim­nej pościeli Na próżno. Wtu­lona w sa­mot­ności czułość Czuję na so­bie Twój oddech To wyob­raźnia. Tonąc w przes­trze­ni marzeń Pragnę poczuć Twój dotyk. Po­siądź mnie. Przy­ciągnij jak naj­bliżej Upa­jaj ete­rem swoich ust Nie puszczaj Już jes­tem Twoja 


otoczo­na-za­pachem-pa­mię-szu­kam-ę-wśród-zim­nej-pościeli-na-próżno-wtu­lona-w ­­noś-czułość-czuję-na so­bie-twój-oddech-to
wolności_skrzydłootoczo­naza­pachempa­mięciszu­kamcięwśródzim­nejpościelinapróżnowtu­lonaw sa­mot­nościczułośćczujęna so­bietwójoddechtowyob­raźniatonącw przes­trze­nimarzeńpragnępoczućdotykpo­siądźmnieprzy­ciągnijjak naj­bliżejupa­jajete­remswoichustniepuszczajjużjes­temtwoja otoczo­na za­pachemza­pachem pa­mięcipa­mięci szu­kamszu­kam cięcię wśródwśród zim­nejzim­nej pościelipościeli nana próżnowtu­lona w sa­mot­nościw sa­mot­ności czułośćczułość czujęczuję na so­biena so­bie twójtwój oddechtonąc w przes­trze­niw przes­trze­ni marzeńmarzeń pragnępragnę poczućpoczuć twójtwój dotykpo­siądź mnieprzy­ciągnij jak naj­bliżejjak naj­bliżej upa­jajupa­jaj ete­remete­rem swoichswoich ustust nienie puszczajpuszczaj jużjuż jes­temjes­tem twoja otoczo­na za­pachem pa­mięciza­pachem pa­mięci szu­kampa­mięci szu­kam cięszu­kam cię wśródcię wśród zim­nejwśród zim­nej pościelizim­nej pościeli napościeli na próżnowtu­lona w sa­mot­ności czułośćw sa­mot­ności czułość czujęczułość czuję na so­bieczuję na so­bie twójna so­bie twój oddechoddech to wyob­raźniatonąc w przes­trze­ni marzeńw przes­trze­ni marzeń pragnęmarzeń pragnę poczućpragnę poczuć twójpoczuć twój dotykprzy­ciągnij jak naj­bliżej upa­jajjak naj­bliżej upa­jaj ete­remupa­jaj ete­rem swoichete­rem swoich ustswoich ust nieust nie puszczajnie puszczaj jużpuszczaj już jes­temjuż jes­tem twoja 

Idę przed siebie, ciągle mam Cię w głowie Czuję Twój za­pach, od­wra­cam się, Ciebie nie ma. Czyżby to mo­ja wyob­raźnia płatała figle? Czuję w so­bie motyle, Lecz prze­cież Ciebie nie ma.. Czuję Cię w sercu. Pot­ra­fię uj­rzeć Two­je oczy i usta, Twój uśmiech W głębi wyobraźni... Dlacze­go mnie nie dotkniesz? Dlacze­go wciąż Cię nie ma? Jeszcze wciąż mam nadzieję Lecz po­woli umieram..Poczuć smak Twoich ust... Marzenie! Dot­knąć dłonią Twoją dłoń... Pragnienie! A po­tem de­likat­nie mus­kać swoim ciałem Two­je ciało... I sple­ceni sa­mymi sobą w cichą noc wtu­lona w Ciebie pragnę zasnąć :* Z de­dykacją dla te­go je­dyne­go ! przychodzisz by wśród mroku przy­tulić na osiem uderzeń serca za­nim w czer­ni przepadniesz jak schwy­tana w sidła za­cis­kam palce i w pa­nice go­nię twój wzrok w tej jed­nej chwi­li wy­pełnia się przyszłość tęsknotą do kil­ku skradzionych sekund wiem już na pew­no nie zdołam się wy­dos­tać jak ptak skrzydłami trze­poczący w klatce da­rem największym w pośpie­chu sple­cione dłonie bo jes­teśmy so­bie przeznaczeni na osiem uderzeń serca W ciem­ności szu­kam Ciebie, De­likat­nie ba­dam Two­je ciało, Pragnę więcej. Uczę się na pa­mięć Każde­go kształtu, każdej wypukłości Pragnę więcej. Roz­ta­piam się w Twych ramionach, Tonę w pocałunkach, Ale pragnę więcej. Szu­kam ujścia Twej przy­jem­ności, Cho­wam zęby, nasłuchuję. Ach, pragnę więcej. Spa­lasz mnie swą namiętnością, Przy­ciągasz, po­ciągasz. Naj­droższa, chy­ba jed­nak Ty prag­niesz więcej żeg­naj, pro­myku słońca. Nig­dy nie do­sięgnie mnie już twój smutek. Po­godziły się me skłóco­ne osobowości, to nad­miaru sa­mot­ności ich jest skutek. To koniec. Nie pot­rze­buję cię! Ani ni­kogo in­ne­go niż siebie samej. Pop­rostu ... muszę wędro­wać sa­mot­nie przez mrok, w które­go jes­tem środku, wca­le nie kłamię. A grzechy ... są już ob­ce mi.Wysłuchuję się w ciszę - i słyszę bi­cie Twe­go serca. Przy­tu­lam się do ściany - i czuję kształt Twe­go ciała. Za­my­kam oczy - i widzę Twoją postać. Całuję kwiaty - mają smak Twoich ust. Do­ty­kam poręczy - i czuję ciepło Twej dłoni. Za­nurzam twarz w po­duszkę - ma za­pach Twoich włosów. Za­ty­kam uszy - i słyszę jak mówisz: