Płacze dzien­nie całe noce. Już są mok­re wszys­tkie koce. Płaczę ciągle i nic nie dają. Łzy, które jak deszcz z ciekają. Ból jest tak wiel­ki, że nie z łagodzony. Roz­wa­la się w ser­cu na wszys­tkie strony. I kłuje i du­si i męczy nieznośnie. Trze­ba pocze­kać aż op­ty­mizm urośnie. Lecz on nie ma w pla­nach rosnąć wcale. Zgniję w tym gównie i w piek­le się spale..


płacze-dzien­nie-całe-noce-już-są mok­re-wszys­tkie-koce-płaczę-ągle-i nic-nie dają-Łzy-które-jak deszcz-z ciekają-ból
i'm nothingpłaczedzien­niecałenocejużsą mok­rewszys­tkiekocepłaczęciąglei nicnie dająŁzyktórejak deszczz ciekająbóljest takwiel­kiże nie z łagodzonyroz­wa­la sięw ser­cuna wszys­tkiestronykłujei du­sii męczynieznośnietrze­bapocze­kaćaż op­ty­mizmurośnieleczon nie ma w pla­nachrosnąćwcalezgnijęw tymgówniei w piek­le sięspalepłacze dzien­niedzien­nie całecałe nocejuż są mok­resą mok­re wszys­tkiewszys­tkie kocepłaczę ciągleciągle i nici nic nie dająktóre jak deszczjak deszcz z ciekająból jest takjest tak wiel­kiroz­wa­la się w ser­cuw ser­cu na wszys­tkiena wszys­tkie stronyi kłujekłuje i du­sii du­si i męczyi męczy nieznośnietrze­ba pocze­kaćpocze­kać aż op­ty­mizmaż op­ty­mizm urośnielecz on nie ma w pla­nachon nie ma w pla­nach rosnąćrosnąć wcalezgniję w tymw tym gówniegównie i w piek­le sięi w piek­le się spalepłacze dzien­nie całedzien­nie całe nocejuż są mok­re wszys­tkiesą mok­re wszys­tkie kocepłaczę ciągle i nicciągle i nic nie dająktóre jak deszcz z ciekająból jest tak wiel­kiroz­wa­la się w ser­cu na wszys­tkiew ser­cu na wszys­tkie stronyi kłuje i du­sikłuje i du­si i męczyi du­si i męczy nieznośnietrze­ba pocze­kać aż op­ty­mizmpocze­kać aż op­ty­mizm urośnielecz on nie ma w pla­nach rosnąćon nie ma w pla­nach rosnąć wcalezgniję w tym gówniew tym gównie i w piek­le sięgównie i w piek­le się spale

`To spoj­rze­nie, które przyćmiewa wszys­tkie in­ne. Jest cza­rujące, pełne blas­ku, i miłości. Oczy pochłaniające wszys­tkie słoneczne pro­mienie, i mi­liony gwiazd.`Wszys­tkie mo­je łzy noszą Two­je imię.. a wszys­tkie prag­nienia cze­kają spełnienia.Zro­zumiałam i poz­nałam, że miłość obej­mu­je w so­bie wszys­tkie po­wołania, że miłość jest wszys­tkim, że roz­ciąga się na wsze cza­sy i na wszys­tkie miej­sca; jed­nym słowem, że miłość jest wieczna.Mój Aniele w Twoich ramionach wszys­tko wy­dawało się łatwiejsze Mój Aniele w Twoich ramionach czułam się jak dziecko pamiętam jak śpiewałaś mi piosenki Mój Aniele Twój głos kojącą kołysanką a po moim policzku wol­no spływała łza tyl­ko Ty pot­ra­fiłaś ją otrzeć tyl­ko Ty pamiętam po­kony­wałaś wszys­tkie mo­je łzy Mój Aniele nau­czyłaś mnie śmiać się do łez pamiętam po­kony­wałaś wszys­tkie mo­je smutki a gdy się bałam.. Mój Aniele! w Twoich ramionach byłam bezpieczna pamiętam po­kony­wałaś wszys­tkie mo­je lęki każdą słabość wróć nie płacz Mój Aniele...Życie jest za­baw­ne, praw­da? Kiedy już myślisz, że wszys­tko so­bie poukładałeś, kiedy zaczy­nasz snuć pla­ny i cie­szyć się tym, że na­reszcie wiesz, w którym kierun­ku zmie­rzasz, ścieżki stają się kręte, dro­gow­ska­zy zni­kają, wiatr zaczy­na wiać we wszys­tkie stro­ny świata, północ sta­je się połud­niem, wschód zacho­dem i kom­plet­nie się gu­bisz. Tak łat­wo jest się zgubić.Dziś wszys­tkie książki na­dają się do druku. Ale rzad­ko które na­dają się do czytania.