Płat­ki śniegu lek­ko opadając szep­tały swe słowa Mroźny po­ranek przy­witał nas teraz skry­wając swój wzrok Byśmy nie widzieli jak bar­dzo bo­les­ny jest sam je­go widok Trze­pot skrzy­deł gdzieś w przes­tworza uniósł tamtą pieśń Jeszcze pa­miętam twoją twarz tak jak wte­dy przez mgłę na­dal cza­sem cię widzę 


płat­ki-śniegu-lek­ko-opadając-szep­ły-swe-słowa-mroźny-po­ranek-przy­witał-nas-teraz-skry­wając-swój-wzrok-byśmy-nie widzieli-jak
samothnickpłat­kiśniegulek­koopadającszep­tałyswesłowamroźnypo­ranekprzy­witałnasterazskry­wającswójwzrokbyśmynie widzielijakbar­dzobo­les­nyjestsamje­gowidoktrze­potskrzy­dełgdzieśw przes­tworzauniósłtamtąpieśńjeszczepa­miętamtwojątwarztakjak wte­dyprzezmgłęna­dalcza­semcięwidzę płat­ki śnieguśniegu lek­kolek­ko opadającopadając szep­tałyszep­tały sweswe słowasłowa mroźnymroźny po­ranekpo­ranek przy­witałprzy­witał nasnas terazteraz skry­wającskry­wając swójswój wzrokwzrok byśmybyśmy nie widzielinie widzieli jakjak bar­dzobar­dzo bo­les­nybo­les­ny jestjest samsam je­goje­go widokwidok trze­pottrze­pot skrzy­dełskrzy­deł gdzieśgdzieś w przes­tworzaw przes­tworza uniósłuniósł tamtątamtą pieśńpieśń jeszczejeszcze pa­miętampa­miętam twojątwoją twarztwarz taktak jak wte­dyjak wte­dy przezprzez mgłęmgłę na­dalna­dal cza­semcza­sem cięcię widzę płat­ki śniegu lek­kośniegu lek­ko opadająclek­ko opadając szep­tałyopadając szep­tały sweszep­tały swe słowaswe słowa mroźnysłowa mroźny po­ranekmroźny po­ranek przy­witałpo­ranek przy­witał nasprzy­witał nas teraznas teraz skry­wającteraz skry­wając swójskry­wając swój wzrokswój wzrok byśmywzrok byśmy nie widzielibyśmy nie widzieli jaknie widzieli jak bar­dzojak bar­dzo bo­les­nybar­dzo bo­les­ny jestbo­les­ny jest samjest sam je­gosam je­go widokje­go widok trze­potwidok trze­pot skrzy­dełtrze­pot skrzy­deł gdzieśskrzy­deł gdzieś w przes­tworzagdzieś w przes­tworza uniósłw przes­tworza uniósł tamtąuniósł tamtą pieśńtamtą pieśń jeszczepieśń jeszcze pa­miętamjeszcze pa­miętam twojąpa­miętam twoją twarztwoją twarz taktwarz tak jak wte­dytak jak wte­dy przezjak wte­dy przez mgłęprzez mgłę na­dalmgłę na­dal cza­semna­dal cza­sem cięcza­sem cię widzę 

Marze­nia to je­dyne, co nie może nam zos­tać odebrane. Cała reszta to tyl­ko trze­pot mo­tylich skrzy­deł, gdzieś na dru­gim końcu świata... I pom­pej­ski pył zdarzeń, który sreb­rzy nasze skro­nie… tak bar­dzo niepew­ne dzi­siaj, jeszcze mniej pew­ne jutra… Gdy cza­sem jest bar­dzo źle wątpię w to, że kochasz mnie ale, wiem, że to mo­ja psychi­ka mnie tnie to tak piękne, że wy­daje mi się, że śnię wiesz, jak bar­dzo wiel­bię Cię! cza­sem czuję apatię lecz jak spot­ka­my się wszys­tko będzie dob­rze i ja to wiem! bo tak sa­mo kocha­my się! Cza­sem jest pot­rze­ba, żeby w pot­rze­bie pomóc, pot­rzeb­nym się czuć. Kiedy in­ni Cię potrzebują, zja­wić się, nie z nieba ale z dob­re­go serca, za­mias skrzy­deł uśmiech i słowo przy so­bie mieć.Twórczość by­wa re­kom­pensatą, choć cza­sem bar­dzo uta­joną, z bar­dzo skry­wanych braków i ut­rat płynącą jak z podziem­ne­go źródła.Ciągle cze­goś brak, by ub­rać cię w słowa, choć cza­sem mieścisz się po­między kropką a początkiem zdania. Przepływasz lek­ko między literami, owi­jając wy­razy w ciepło tak bar­dzo mi obce... I nienazwane... Jes­teś cichą melodią. Piosenką, której szeptów nie sposób odtworzyć. Dźwiękiem ciszy w chwilach, w których nie pot­rze­ba słów. Kołysanką, jaką nikt mnie nigdy nie tu­lił do snu... Cza­sem mam wrażenie, że jes­teś zawsze, gdzieś po­między mil­cze­niem a szeptem. A prze­cież jes­teś tylko zna­kiem zapytania...- Ot. widzisz tak Ci strasznie włosy wy­padają. A wiesz kocha­niut­ka, że jak włosów tak dużo wy­pada, to znaczy, że ktoś Cię bar­dzo moc­no lecz skry­cie kocha ? - po­wie­działa mi kiedyś babcia. Włosów mam jeszcze wiele, ale przy­sięgam jeszcze trochę, a wyłysieje... I nie będzie ani włosów ani miłości..