pa­miętasz jeszcze plac za­baw i huśtawkę co nas brała do nieba i z powrotem gu­bisz czasem słowa w śmiechu aż po niepew­ność czy ta chwi­la się dzieje jedze­nie ze wspólnej miski jest obrzydliwe a jednak zro­biliśmy to ołówek i kartka dwie krówki w kieszeni po co wra­cać na obiad gdy ma­my siebie spoj­rzeć z góry to widzieć więcej ale nie w oczach co dra­pią ziemię 


pa­miętasz-jeszcze-plac-za­baw-i huśtawkę-co-nas-brała-do nieba-i-z powrotem-gu­bisz-czasem-słowa-w śmiechu-aż-po niepew­ność-czy
starlightpa­miętaszjeszczeplacza­bawi huśtawkęconasbrałado niebaz powrotemgu­biszczasemsłowaw śmiechupo niepew­nośćczyta chwi­la siędziejejedze­nieze wspólnejmiskijestobrzydliwejednakzro­biliśmytoołóweki kartkadwiekrówkiw kieszenipoco wra­caćna obiadgdyma­mysiebiespoj­rzećz górywidziećwięcejalenie w oczachdra­piąziemię pa­miętasz jeszczejeszcze placplac za­bawza­baw i huśtawkęi huśtawkę coco nasnas brałabrała do niebado nieba ii z powrotemz powrotem gu­biszgu­bisz czasemczasem słowasłowa w śmiechuw śmiechu ażaż po niepew­nośćpo niepew­ność czyczy ta chwi­la sięta chwi­la się dziejedzieje jedze­niejedze­nie ze wspólnejze wspólnej miskimiski jestjest obrzydliwejednak zro­biliśmyołówek i kartkai kartka dwiedwie krówkikrówki w kieszeniw kieszeni popo co wra­caćco wra­cać na obiadna obiad gdygdy ma­myma­my siebiesiebie spoj­rzećspoj­rzeć z górywidzieć więcejwięcej aleale nie w oczachnie w oczach coco dra­piądra­pią ziemię pa­miętasz jeszcze placjeszcze plac za­bawplac za­baw i huśtawkęza­baw i huśtawkę coi huśtawkę co nasco nas brałanas brała do niebabrała do nieba ido nieba i z powrotemi z powrotem gu­biszz powrotem gu­bisz czasemgu­bisz czasem słowaczasem słowa w śmiechusłowa w śmiechu ażw śmiechu aż po niepew­nośćaż po niepew­ność czypo niepew­ność czy ta chwi­la sięczy ta chwi­la się dziejeta chwi­la się dzieje jedze­niedzieje jedze­nie ze wspólnejjedze­nie ze wspólnej miskize wspólnej miski jestmiski jest obrzydliweobrzydliwe a jednaka jednak zro­biliśmyzro­biliśmy to ołówekołówek i kartka dwiei kartka dwie krówkidwie krówki w kieszenikrówki w kieszeni pow kieszeni po co wra­caćpo co wra­cać na obiadco wra­cać na obiad gdyna obiad gdy ma­mygdy ma­my siebiema­my siebie spoj­rzećsiebie spoj­rzeć z góryz góry to widziećwidzieć więcej alewięcej ale nie w oczachale nie w oczach conie w oczach co dra­piąco dra­pią ziemię 

Człowiek łat­wo ule­ga złudze­niu, że to świat ob­ra­ca się wokół niego, ale wys­tar­czy spoj­rzeć w niebo, żeby zro­zumieć, że wca­le tak nie jest.Gdy­bym pa­lił, za­paliłbym te­raz pa­piero­sa, pat­rząc na rzekę i myśląc o tym, jak wszys­tko jest mętne i niepew­ne, a tak, nie paląc, po­myślę tyl­ko, że wszys­tko jest mętne i niepew­ne, rzeczy­wiście, ale bez pa­piero­sa, cho­ciaż pa­pieros, gdy­bym go pa­lił, sam z siebie wy­raziłby mętność i niepew­ność rzeczy, tak jak dym, gdy­bym palił.Pa­miętasz tą pier­wszą roz­mowę? To Pier­wsze spoj­rze­nie? Ten głos który co noc przy pożeg­na­niu mówi KOCHAM CIE? Właśnie te­go mi bra­kuje two­jego spoj­rze­nia tej roz­mo­wy i piękne­go, uz­dra­wiające­go słowa: ,,Kocham Cie Jut­ro twe osiem­naste urodziny. Nig­dy nie znałem jeszcze ta­kiej dziewczyny. Ja pragnę z Tobą spędzić resztę życia i nig­dy więcej już nie wra­cać do picia. Cze­mu wciąż py­tasz mnie czy ja Cię kocham, gdy prze­cież dob­rze wiesz, że TAK, że TAK!? Gdy­bym nie kochał to bym z Tobą nie był i bym nie pi­sał i nie śpiewał tak :  nieważne jak mało cza­su pod niebies­kim sklepieniem dopóki jest jeszcze chwi­la chcę spoj­rzeć na ciebie us­po­koić rozpęta­ne burze wewnątrz do­tykiem twej dłoni usłyszeć jak wiatr podróżnik za­bawia się włosami za­sypiać w półchłodzie i półmro­ku ciszy budzić się gdy słońce popędzać mnie zacznie do życia które nie za­mie­rza cze­kać aż tak długo i mi­ja, prze­mija, i bieży w mozole ni wiat­ru nie słysząc ni nie czując dłoni ni nie widząc nieba Zwą Cię Bo­giem, nie na dar­mo przecie. Zawróciłeś w głowie nie jed­nej kobiecie, Ale nie tyl­ko przed płcią piękną gną się no­gi na twój widok, Każdy wróg drży, gdy zro­bisz choć je­den krok. Twe umiejętności, spraw­ność, siła Już nie jedną strzygę na ziemię powaliła. Twe oczy ciem­nie i nie poskromione, Są jak trzęsa­wis­ka, w których me ser­ce uwięzione. Są w nich gwiaz­dy, które sprawiają, że ko­biety pat­rząc w nie się upajają.