Pa­rag­ra­fy były zaw­sze dźwig­nią ucisku.


pa­rag­ra­fy-były-zaw­sze-dźwig­ą-ucisku
jan fedorowiczpa­rag­ra­fybyłyzaw­szedźwig­niąuciskupa­rag­ra­fy byłybyły zaw­szezaw­sze dźwig­niądźwig­nią uciskupa­rag­ra­fy były zaw­szebyły zaw­sze dźwig­niązaw­sze dźwig­nią uciskupa­rag­ra­fy były zaw­sze dźwig­niąbyły zaw­sze dźwig­nią uciskupa­rag­ra­fy były zaw­sze dźwig­nią ucisku

Paragrafy były zawsze dźwignią ucisku.spróbuj mnie zrozumieć. wejść w mo­je wnętrze. uj­rzeć mo­je serce. dos­trzec mo­je marze­nia. zauważyć moją obec­ność, zaw­sze gdy jej potrzebujesz. zaw­sze, gdy wychodzę mówię: kocham cię, do zo­bacze­nia wie­czo­rem. ale... kiedyś odejdę, nag­le, bez pożeg­na­nia. szko­da życia na kłótnie, wrzas­ki. spróbuj od­puścić, gdy widzisz, że nie mam sił.Rek­la­ma jest dźwig­nią han­dlu: stu dźwi­ga, je­den handluje.Zaw­sze się ja­koś układa. Zaw­sze, po­mimo wszys­tkiego, do siebie wra­camy. Zaw­sze pot­ra­fię po­now­nie być szczęśli­wa. A po­tem się budzę.To niep­rawda, że naj­krótszą li­nią jest zaw­sze li­nia prosta.Chy­ba właśnie po tym można poz­nać ludzi nap­rawdę sa­mot­nych. Zaw­sze wiedzą, co ro­bić w deszczo­we dni. Zaw­sze można do nich zadzwo­nić. Zaw­sze są w do­mu. Piep­rzo­ne zawsze.