pan mądra­la jadł po raz pier­wszy w życiu os­try­gi i dos­tał straszne­go bólu żołądka. poszedł więc do lekarza. - czy te os­try­gi były aby świeże ? - powątpiewa lekarz. - świeżut­kie, pa­nie dok­torze, można je było jeść bez wyj­mo­wania z muszli ...


pan-mądra­-jadł-po raz-pier­wszy-w życiu-os­try­gi-i ­ł-straszne­go-bólu-żołądka-poszedł więc-do lekarza-czy-te os­try­gi
lovely-girlpanmądra­lajadłpo razpier­wszyw życiuos­try­gii dos­tałstraszne­gobólużołądkaposzedł więcdo lekarzaczyte os­try­gibyłyaby świeże  powątpiewalekarzświeżut­kiepa­niedok­torzemożnaje byłojeśćbezwyj­mo­waniaz muszlipan mądra­lamądra­la jadłjadł po razpo raz pier­wszypier­wszy w życiuw życiu os­try­gios­try­gi i dos­tałi dos­tał straszne­gostraszne­go bólubólu żołądkaposzedł więc do lekarzaczyczy te os­try­gite os­try­gi byłybyły aby świeżeświeżut­kiepa­nie dok­torzemożna je byłoje było jeśćjeść bezbez wyj­mo­waniawyj­mo­wania z muszliz muszlipan mądra­la jadłmądra­la jadł po razjadł po raz pier­wszypo raz pier­wszy w życiupier­wszy w życiu os­try­giw życiu os­try­gi i dos­tałos­try­gi i dos­tał straszne­goi dos­tał straszne­go bólustraszne­go bólu żołądkaczy te os­try­giczy te os­try­gi byłyte os­try­gi były aby świeżemożna je było jeśćje było jeść bezjeść bez wyj­mo­waniabez wyj­mo­wania z muszliwyj­mo­wania z muszli

pan mądra­la py­ta no­wego pra­cow­ni­ka : - czy w pop­rzed­niej pra­cy spot­kało pa­na coś straszne­go ? - nie, a dlacze­go pan py­ta ? - bo zauważyłem, że pan się strasznie pra­cy boi ...Pier­wszy raz w życiu, w tej jed­nej sytuacji, przy tym jed­nym człowieku poczułam się nieśmiało. Pier­wszy raz w życiu za­leżało mi, żeby ja­koś wypaść. I to 'ja­koś' wca­le tym ra­zem nie oznaczało- tak, jak dotychczas... Za­leżało mi, żeby wy­paść dobrze. Ba! Bar­dzo dob­rze, najlepiej! I gdy już miałam za sobą kil­ka­naście ta­kich ra­zy, że pot­rze­bowałam wy­padać przy Nim dobrze, to właśnie wtedy, pier­wszy raz, po­myślałam o... miłości...Adam – pier­wszy pan­toflarz, a za­razem szczęśli­wiec, który nie miał teściowej.Kiedyś za­sypiałam wtulona spo­koj­nie w Twoich ramionach no­ce miały in­ny smak od­dechy sens ciepło przyjemność a łzy były słod­kie i ciepłe Gdy zgasła mo­ja gwiazda na ob­cym niebie po­zos­tał je­no ślad niedo­kończo­nej formy wy­razy konieczności przy­musu, przyzwyczajeń i za­war­ty w us­tach krzyk bólu z wy­miaru czasów mi­nionych, bez­powrot­nie uległych spla­mionych chwilą obecną świętokradztwem w ma­jes­ta­cie piękna te­go co było...Gran­da w Pal­mo­wym Lesie W La Pal­ma Lo­ve Las po gandzi Poszedł w las palm pograndzić Od go­ryla dos­tał w ryło Więc szyb­ko się skończyło Huśta­nie małpy na bungee.Gdy Cie pier­wszy raz zobaczyłem Gdy CIę pier­wszy raz dotnknołem Od ra­zu osłupiałem OD ra­zu zbaraniałem Dot­know­szy twych ust Zacze­piłem zęba­mi o Twój BIUST Kąsałem Cię w uszko MO­JA TY DUSZYCZKO