pan mądra­la py­ta no­wego pra­cow­ni­ka : - czy w pop­rzed­niej pra­cy spot­kało pa­na coś straszne­go ? - nie, a dlacze­go pan py­ta ? - bo zauważyłem, że pan się strasznie pra­cy boi ...


pan-mądra­-py­-no­wego-pra­cow­­ka-czy-w pop­rzed­niej-pra­cy-spot­kało-pa­na-coś-straszne­go-nie-a dlacze­go-pan-py­
lovely-girlpanmądra­lapy­tano­wegopra­cow­ni­kaczyw pop­rzed­niejpra­cyspot­kałopa­nacośstraszne­goniea dlacze­gobo zauważyłemże pan sięstrasznieboipan mądra­lamądra­la py­tapy­ta no­wegono­wego pra­cow­ni­kapra­cow­ni­kaczyczy w pop­rzed­niejw pop­rzed­niej pra­cypra­cy spot­kałospot­kało pa­napa­na coścoś straszne­gostraszne­goniea dlacze­go panpan py­tapy­tabo zauważyłemże pan się straszniestrasznie pra­cypra­cy boiboipan mądra­la py­tamądra­la py­ta no­wegopy­ta no­wego pra­cow­ni­kano­wego pra­cow­ni­kaczy w pop­rzed­niejczy w pop­rzed­niej pra­cyw pop­rzed­niej pra­cy spot­kałopra­cy spot­kało pa­naspot­kało pa­na cośpa­na coś straszne­gocoś straszne­goa dlacze­go pan py­tapan py­taże pan się strasznie pra­cystrasznie pra­cy boipra­cy boi

pan mądra­la czy­ta ga­zetę. żona go py­ta : - i co tam no­wego ? - ech, nic ! da­ta ...OD­RZU­CENIE NA WŁAS­NE ŻYCZENIE Tu­li róże Pan. Pa­ni tu­li in­ny kwiat. Tu­li Li­pe Pan. Pa­ni kocha ja­kiś chwast. Tu­li li­lie Pan Pa­ni kocha swój świat. Tu­li Pan Naj­pierw pra­wa człowieka... Te­raz pra­wa zwierząt. Po­tem pra­wa roślin! Później pra­wa mik­robów!!! CZY ONI KIEDYŚ SKOŃCZĄ!!!!??? - Tu nie ma się gdzie położyć - zauważyłem. - Tym niech się pan nie mar­twi. Pan pew­nie bar­dzo zmęczo­ny, a zmęcze­nie to dob­ry ma­terac do spania.Czy biały czy czar­ny niewol­nik, czy pod prze­mocą nies­pra­wied­li­wego pra­wa, czy pod łańcucha­mi jęczy, człowiek jest i w niczym się od nas nie różni.pan (P) pil­nu­je pa­nie (PN) przy wy­kony­waniu pracy (PN) długo może Pan tak nad na­mi stać? (P) no ty­le ile będzie trzeba (PN) a jak będziemy ro­bić do 15? (P) to będę stał i was pilnował (PN) a jak zechce­my ro­bić do 16? (P) to zos­tanę dłużej w pracy (PN po chwi­li na­mysłu) wie Pan co... Pan to by się na ch..a na­dawał z życia wzięte