Pan nie ma za­miaru odez­wac sie do mnie. ani jed­nym słowem, cho­ciażby pustym, bez znacze­nia wielkiego. Ogień,...proszę... pa­pieros bawąicy sie moimi pal­ca­mi cze­ka na przeznaczenie a ros­kosz, ja­ka na mnie cze­ka, po pier­wszym kon­takcie ust moich z pa­piero­wym kor­pu­sem zachcianki jest dwuz­naczna... ros­kosz  mo­je spoj­rze­nie w pa­na kierun­ku , na­dal jes­teś panem, ale szu­kasz po­woli og­nia...wiesz,że czekam pa­pieros zachcian­ka , ogien i Pa­na drżącą rękę do­tyka na­reszcie moja Na­reszcie nie jes­teś już panem.......


pan-nie  za­miaru-odez­wac-sie-do mnie-ani-jed­nym-słowem-cho­ciażby-pustym-bez-znacze­nia-wielkiego-ogieńproszę-pa­pieros
wie-slawapannie ma za­miaruodez­wacsiedo mnieanijed­nymsłowemcho­ciażbypustymbezznacze­niawielkiegoogieńproszępa­pierosbawąicymoimipal­ca­micze­kana przeznaczenieros­koszja­kana mniecze­kapo pier­wszymkon­takcieustmoichz pa­piero­wymkor­pu­semzachciankijestdwuz­nacznaros­kosz mo­jespoj­rze­niew pa­nakierun­kuna­daljes­teśpanemaleszu­kaszpo­woliog­niawieszżeczekamzachcian­ka ogienpa­nadrżącąrękędo­tykana­reszciemojana­reszcieniejużpanempan nie ma za­miarunie ma za­miaru odez­wacodez­wac siesie do mnieani jed­nymjed­nym słowemcho­ciażby pustymbez znacze­niaznacze­nia wielkiegopa­pieros bawąicybawąicy siesie moimimoimi pal­ca­mipal­ca­mi cze­kacze­ka na przeznaczenieja­ka na mniena mnie cze­kapo pier­wszym kon­takciekon­takcie ustust moichmoich z pa­piero­wymz pa­piero­wym kor­pu­semkor­pu­sem zachciankizachcianki jestjest dwuz­nacznadwuz­naczna ros­kosz ros­kosz  mo­jemo­je spoj­rze­niespoj­rze­nie w pa­naw pa­na kierun­kukierun­kuna­dalna­dal jes­teśjes­teś panemale szu­kaszszu­kasz po­woliczekam pa­pierospa­pieros zachcian­ka ogien ii pa­napa­na drżącądrżącą rękęrękę do­tykado­tyka na­reszciena­reszcie mojamoja na­reszciena­reszcie nienie jes­teśjes­teś jużjuż panempan nie ma za­miaru odez­wacnie ma za­miaru odez­wac sieodez­wac sie do mnieani jed­nym słowembez znacze­nia wielkiegopa­pieros bawąicy siebawąicy sie moimisie moimi pal­ca­mimoimi pal­ca­mi cze­kapal­ca­mi cze­ka na przeznaczeniena przeznaczenie a ros­koszja­ka na mnie cze­kapo pier­wszym kon­takcie ustkon­takcie ust moichust moich z pa­piero­wymmoich z pa­piero­wym kor­pu­semz pa­piero­wym kor­pu­sem zachciankikor­pu­sem zachcianki jestzachcianki jest dwuz­nacznajest dwuz­naczna ros­kosz dwuz­naczna ros­kosz  mo­jeros­kosz  mo­je spoj­rze­niemo­je spoj­rze­nie w pa­naspoj­rze­nie w pa­na kierun­kuw pa­na kierun­kuna­dal jes­teśna­dal jes­teś panemale szu­kasz po­woliczekam pa­pieros zachcian­ka ogien i pa­nai pa­na drżącąpa­na drżącą rękędrżącą rękę do­tykarękę do­tyka na­reszciedo­tyka na­reszcie mojana­reszcie moja na­reszciemoja na­reszcie niena­reszcie nie jes­teśnie jes­teś jużjes­teś już panem

... blon­dynka roz­ma­wia że swoim no­wym „narzeczonymJes­teś dla mnie jak de­fib­ry­lator - po­budzasz mo­je ser­ce do życia, jes­teś jak ogień - roz­pa­lasz mo­je zmysły, jes­teś jak nar­ko­tyk - uza­leżniasz, a ja się te­mu wszys­tkiemu poddaje.Stoję tu oczy mam zam­knięte, rękę wy­ciągniętą przed siebie. Czy jest ktoś to chwy­ci mnie za nią? Cze­kam... Czy ktoś po­może? Przy­jacielu gdzie jes­teś? Ja stoję tu i czekam.Jak w ogóle opi­sać miłość, w której nic się nie dzieje i dziać nie może, miłość której ujaw­nić nie wol­no ani jed­nym słowem, ani jed­nym drgnięciem twarzy, ani jed­nym spoj­rze­niem? Miłość zaw­sze do cze­goś dąży, na coś cze­ka, a na cóż mogłem cze­kać ja, cze­go się spodziewać? Ciągle cze­goś brak, by ub­rać cię w słowa, choć cza­sem mieścisz się po­między kropką a początkiem zdania. Przepływasz lek­ko między literami, owi­jając wy­razy w ciepło tak bar­dzo mi obce... I nienazwane... Jes­teś cichą melodią. Piosenką, której szeptów nie sposób odtworzyć. Dźwiękiem ciszy w chwilach, w których nie pot­rze­ba słów. Kołysanką, jaką nikt mnie nigdy nie tu­lił do snu... Cza­sem mam wrażenie, że jes­teś zawsze, gdzieś po­między mil­cze­niem a szeptem. A prze­cież jes­teś tylko zna­kiem zapytania...- Prze­cież nie jes­tem psycho­patką, która ma ob­sesje na pun­kcie śmierci. - Nie, nie jes­teś. Ale lu­bisz się z nią ba­wić. Jak w kot­ka i myszkę. Ty jes­teś myszką. - Uciekam. Jes­tem sprytniejsza. -No jes­teś, jes­teś, ale kiedyś ko­tek będzie szyb­szy przez tą Twoją zabawę.