Pas­tisz ut­worów Mar­ci­na Świetlickiego Przy­tulo­na do szy­by tramwajowej wkładam lewą rękę pod głowę i nasłuchuję ze­gar­ko­wej cykady Jeszcze deszcz przys­pie­sza tempo Stu­kanie w blasza­ny sufit Ja - za­war­tość sta­rej puszki i mias­to - na­dające rytm życiu wy­pija mnie na czczo Tu wszys­tko, choć zim­ne i ob­ce - piękniejsze Oko życzli­wiej dos­trze­ga to, cze­go nie ma a wraca Pat­rzysz na mnie z przystanku nie wsiadasz 


pas­tisz-ut­worów-mar­­na-Świetlickiego-przy­tulo­na-do szy­by-tramwajowej-wkładam-lewą-rękę-pod-głowę-i-nasłuchuję-ze­gar­ko­wej
rzekoma onapas­tiszut­worówmar­ci­naŚwietlickiegoprzy­tulo­nado szy­bytramwajowejwkładamlewąrękępodgłowęnasłuchujęze­gar­ko­wejcykadyjeszczedeszczprzys­pie­szatempostu­kaniew blasza­nysufitja za­war­tośćsta­rejpuszkimias­to na­dającerytmżyciuwy­pijamniena czczowszys­tkochoćzim­nei ob­ce piękniejszeokożyczli­wiejdos­trze­gatocze­gonie mawracapat­rzyszna mniez przystankuniewsiadasz pas­tisz ut­worówut­worów mar­ci­namar­ci­na ŚwietlickiegoŚwietlickiego przy­tulo­naprzy­tulo­na do szy­bydo szy­by tramwajowejtramwajowej wkładamwkładam lewąlewą rękęrękę podpod głowęgłowę ii nasłuchujęnasłuchuję ze­gar­ko­wejze­gar­ko­wej cykadycykady jeszczejeszcze deszczdeszcz przys­pie­szaprzys­pie­sza tempotempo stu­kaniestu­kanie w blasza­nyw blasza­ny sufitsufit ja za­war­tość sta­rejsta­rej puszkipuszki ii mias­to na­dające rytmrytm życiużyciu wy­pijawy­pija mniemnie na czczona czczo tutu wszys­tkochoć zim­nezim­ne i ob­ce piękniejsze okooko życzli­wiejżyczli­wiej dos­trze­gacze­go nie mawraca pat­rzyszpat­rzysz na mniena mnie z przystankuz przystanku nienie wsiadasz pas­tisz ut­worów mar­ci­naut­worów mar­ci­na Świetlickiegomar­ci­na Świetlickiego przy­tulo­naŚwietlickiego przy­tulo­na do szy­byprzy­tulo­na do szy­by tramwajowejdo szy­by tramwajowej wkładamtramwajowej wkładam lewąwkładam lewą rękęlewą rękę podrękę pod głowępod głowę igłowę i nasłuchujęi nasłuchuję ze­gar­ko­wejnasłuchuję ze­gar­ko­wej cykadyze­gar­ko­wej cykady jeszczecykady jeszcze deszczjeszcze deszcz przys­pie­szadeszcz przys­pie­sza tempoprzys­pie­sza tempo stu­kanietempo stu­kanie w blasza­nystu­kanie w blasza­ny sufitw blasza­ny sufit ja za­war­tość sta­rej puszkista­rej puszki ipuszki i mias­to na­dające rytm życiurytm życiu wy­pijażyciu wy­pija mniewy­pija mnie na czczomnie na czczo tuna czczo tu wszys­tkochoć zim­ne i ob­ce piękniejsze oko życzli­wiejoko życzli­wiej dos­trze­ganie ma a wracaa wraca pat­rzyszwraca pat­rzysz na mniepat­rzysz na mnie z przystankuna mnie z przystanku niez przystanku nie wsiadasz 

czys­tość jas­ności skóry sreb­rność oczu po­piela­tość blondu brak cen­ty­metrów -  - wy­nag­radzasz ciepłem serca. towarzyski sta­ran­nie do­bierający słowa uśmiech choć nieczęsty, piękny - z ł a m a ć s e r c e pew­nie mógłbyś, tyl­ko chcieć musiałbyś szko­da jedynie że tak strasznie nie chcesz mnie już widzieć od­wróć głowę raz jeszcze no dawaj nie waż się pat­rzeć na mnie Prze­cież N I E G O D N A jestem. Wstyd mi, Jes­teś chu.pospolitym.jem.Kocha­ny nieznajomy Poz­najmy się. Zaczniemy od pod­sta­wowych in­formac­ji. Lub mnie zaskoczysz? I na­piszesz, że po­rywasz mnie gdzieś gdzie jeszcze nie byłam. Zet­rzesz łzę, która toczy się po po­liczku. Ja nie chcę cze­goś zna­nego Chcę poczuć coś cze­go jeszcze nie czułam. Wiesz, bo to wszys­tko mnie prze­ras­ta, pot­ra­fię dać Ci ra­dość i ja dam. Tyl­ko na­maluj na mo­jej twarzy uśmiech. Tyl­ko o ty­le proszę.Zno­wu wszys­tko się zaczy­na .. Myślę Kocham ... Two­ja Wi­na .. Ty mnie w so­bie roz­kochałeś Ty­le miłości mi dałeś Ja dla Ciebie zro­bię wszys­tko Ale proszę zos­tań blis­ko ... Po­wie­dzieć Ci Kocham ..To za mało .. Chcę budzić się przy To­bie co ra­no .. Życie sta­je Piękniej­sze się Gdy pat­rzysz głębo­ko w oczy me i Tu­lisz mnie ..jak nig­dy nikt Na zaw­sze chcę z Tobą być .! I obiecuję, kiedyś Ty po mnie za­wołasz. Wte­dy wstanę po­kor­nie, po­dam Ci rękę, dam dach nad głową, na­kar­mię. Wes­tchnę nieza­dowo­lona, wścieknę się nie raz, ale wie­czo­rem zgod­nie z przy­kazem po­dam le­ki. Na­zajut­rz za­wiozę do le­karza, przy­niosę fi­liżankę her­ba­ty, ku­pię To­bie wy­god­ne ciu­chy, ciepłe kap­cie. I choć nie raz jeszcze przez Ciebie zapłacze, to bądź pew­na. Kiedyś Ci ma­mo, to wszys­tko wybaczę.Ogar­nia mnie strach. Wszecho­gar­niający strach i za­burza wszys­tko. Nie mogę przez niego spać, nie mogę się skupić. A dlacze­go on mnie go­ni ?  Cze­ka mnie ważne dla mnie wyz­wa­nie i chciałabym aby mo­ja pew­ność w swe umiejętności mnie nie zawiodła. Lecz boję się.Mias­to mo­je mi, mias­to mi się śni Mias­to moich dni tłem życia lśni Mias­to mias­ta­mi mias­teczka­mi miga Mia-stu możli­wości ja­wi się mnię Mias­tem mym la­tar­niały ćmy Mias­tem mym cieniły się lwy Mias­to­wymi blas­ka­mi szły Mias­to­wymi par­ka­mi zapachniały Marzę o mieście O mieście majaczę Mil­czę miej­sca­mi mias­ta mego Myślę me­lan­cho­lią mieści­ny miasta Mias­to w mieście Mo­je w mym Mo­je eM to mo­je sny Mo­je miej­skie lwy i ćmy. M jak Moje, M jak My, M jak Ja i Ty.