pełen chus­teczek mok­rych od tęskno­ty kosz na peronie 


peł-chus­teczek-mok­rych-od tęskno­ty-kosz-na peronie 
arisapełenchus­teczekmok­rychod tęskno­tykoszna peronie pełen chus­teczekchus­teczek mok­rychmok­rych od tęskno­tyod tęskno­ty koszkosz na peronie pełen chus­teczek mok­rychchus­teczek mok­rych od tęskno­tymok­rych od tęskno­ty koszod tęskno­ty kosz na peronie pełen chus­teczek mok­rych od tęskno­tychus­teczek mok­rych od tęskno­ty koszmok­rych od tęskno­ty kosz na peronie pełen chus­teczek mok­rych od tęskno­ty koszchus­teczek mok­rych od tęskno­ty kosz na peronie 

Być może naj­większy to pa­radoks kochania, Gdy w niej – pa­nuje roz­kosz, w nim – roz­kosz panowania...cisza się dłuży aż się za­har­tu­je ból bym sil­ne miał skrzydła cho­ciaż tęskno­ta je plami ok­rucha­mi wos­ku po wy­palo­nych świecach gwiazd a w duszy popiele jeszcze tli się skra­wek nieba nagłym pod­muchem podsycony na pozór od­dechu anioła który prze­wiązał błys­ka­wicą chmury mocą swej wiary i trze­pocą na wiet­rze obłoki chus­ty boże aniel­skie sztandary Rzu­cony na pas­twę w ra­miona tęsknoty, Od­da­ny bez­wied­nie jak tu­rec­ka bran­ka - Skrępo­wania roz­kosz niech trwa do poranka, Niech pie­szczą i trują zmysłowe oploty Wspom­nień o bluszczu palców - już mam w przesycie. Leżę prześwid­ro­wany echem tchnienia, Pełen wy­cieńcze­nia i niedomówienia Wrzący sko­naniem pat­rzę - i zwę to życiem.za­całuj mój strach na­wilż go wil­go­cią warg spe­net­ruj dogłębnie przesącz za­pachem two­jego ciała ug­nieć i zag­ryź szczy­tuj krzycząc kryjąc twarz w mok­rych od po­tu włosach moich po po­duszce rozrzuconych zacałuj za­całuj mój strach że nie będziesz już blis­ko mnie więcej Oto ja Duch Twój We mnie mie­szka pełen Zbój Ja - kto? Po sam chuj Pełen wo­dy Zdrój Ukochaw­szy mózg mój Jes­tem CZłeku cały Twój Tęskno­ta, tęskno­ta... Uczu­cie naj­bar­dziej niewy­powie­dziane, stan próżny wsze­lakiej ul­gi, ucisk ser­ca ciągły i jednostajny.