pełza niezauważal­nie gdy ra­zisz blaskiem stając się dot­kli­wy nie koi nic dusz prze­pełnionych nie swoim sma­kiem chleba są w sta­nie wydrapać czer­stwe okruszki wyświe­chta­ne uśmiechy zdradza każde spojrzenie 


pełza-niezauważal­nie-gdy-ra­zisz-blaskiem-stając ę-dot­kli­wy-nie-koi-nic-dusz-prze­pełnionych-nie swoim-sma­kiem-chleba-są-w sta­nie
papużkapełzaniezauważal­niegdyra­ziszblaskiemstając siędot­kli­wyniekoinicduszprze­pełnionychnie swoimsma­kiemchlebaw sta­niewydrapaćczer­stweokruszkiwyświe­chta­neuśmiechyzdradzakażdespojrzenie pełza niezauważal­nieniezauważal­nie gdygdy ra­ziszra­zisz blaskiemblaskiem stając sięstając się dot­kli­wydot­kli­wy nienie koikoi nicnic duszdusz prze­pełnionychprze­pełnionych nie swoimnie swoim sma­kiemsma­kiem chlebachleba sąsą w sta­niew sta­nie wydrapaćwydrapać czer­stweczer­stwe okruszkiokruszki wyświe­chta­newyświe­chta­ne uśmiechyuśmiechy zdradzazdradza każdekażde spojrzenie pełza niezauważal­nie gdyniezauważal­nie gdy ra­ziszgdy ra­zisz blaskiemra­zisz blaskiem stając sięblaskiem stając się dot­kli­wystając się dot­kli­wy niedot­kli­wy nie koinie koi nickoi nic dusznic dusz prze­pełnionychdusz prze­pełnionych nie swoimprze­pełnionych nie swoim sma­kiemnie swoim sma­kiem chlebasma­kiem chleba sąchleba są w sta­niesą w sta­nie wydrapaćw sta­nie wydrapać czer­stwewydrapać czer­stwe okruszkiczer­stwe okruszki wyświe­chta­neokruszki wyświe­chta­ne uśmiechywyświe­chta­ne uśmiechy zdradzauśmiechy zdradza każdezdradza każde spojrzenie 

nie ufam swoim zmysłom kiedy pod­chodzisz zbyt blisko za­cis­kam moc­no powieki gdy szept prze­nika przez skronie nie wol­no nam mówić nic ale zdradza nas wszystko im bar­dziej mimochodem mi­jamy się na spoj­rzeń urwisku tym bliższa mi źre­nic twych przełęcz i ra­mion ska­lis­te granie Życie kobiety dzieli się na trzy okresy: gdy ona zdradza swój wiek, gdy go nie zdradza i gdy wiek ją zdradza.I ser­ce bi­je na każde spojrzenie Wzma­gając we mnie nieludzkie prag­nie Pos­ma­kować ust namiętnych Dot­knąć mięśni napiętych Więc weź mnie w ra­miona Dot­knij me­go łona Niech jed­ność nastąpi Na­miętność niech wy­niesie mnie pod obłoki I na za­kończe­nie Ra­mieniem obej­mij zbawiennie Po­pat­rz się w oczy Po­zos­taw uczu­cie tęsknoty Ludzie pytają: Cze­mu tyl­ko o miłości? To nud­ne – Oczy Uśmiechy Drżenia Ciał i dusz Ogień Kłębki myśli rozwichrzonych Ni­hil novi. Pat­rzę ciemno Uśmie­chem ko­loru czer­wo­nego wina Pytam: O czym mam pisać Jak nie o ser­cu bijącym Które wy­rywa się Rytmicznie A jed­nak zaw­sze inaczej O czym jak nie o nim Co zna mnie najlepiej O czym jak nie o myśli jego Najnatrętniejszej Co napędza je do biegu? Muszę – mówię Ab Iove principium Budząc się każde­go dnia, wy­ruszasz w drogę. Za­sypiając, możesz prze­liczyć prze­byte ki­lomet­ry rozmów, zachwytów, kłopotów, roz­myślań. Jeśli każde­go ran­ka wiesz, dokąd i dlacze­go tam chcesz dot­rzeć, cze­ka cię ra­dość niena­darem­nej drogi.Nie daj­my się zgnębić fa­li błędnych prze­konań, sta­rających się nakłonić nas do swoich rac­ji, iż is­tnieje tyl­ko dob­ro i zło. Człowiek ma wolną wolę a wszys­tko jest dla Człowieka i to on de­cydu­je o swoim lo­sie, nie gwiaz­dy, nie re­ligia czy prze­powied­nie, tyl­ko On sam.