Po moim trupie ro­bac­twa raj lar­wy w atłasach or­gie wśród satyny nak­ry­te stoliczki kościane sof skórza­nych poduchy ze sma­kiem przeżuwane przez małe robaczane dzieci Po moim trupie całe szczęście powrót po latach żołądko­wych obłych emigrantek je­litem i śledzioną na ziemi ojczystej łono zim­na zemsta na słod­ko rozklejonej stopie co dusz tyle w chod­ni­kach pogrzebała na deser w górę serce żreć wol­no, po kawałku (już się przyzwyczaiło jest tak jak wcześniej było) świad­ka­mi tyl­ko dwoje paznokcie włosy jasne wzgar­dzo­ne w pier­wszych latach os­tatniej wieczerzy Przed moim tru­pem często mówiło cicho ciało


po moim-trupie-ro­bac­twa-raj-lar­wy-w atłasach-or­gie-wśród-satyny-nak­ry­te-stoliczki-kościane-sof-skórza­nych-poduchy-ze-sma­kiem
jatojapo moimtrupiero­bac­twarajlar­wyw atłasachor­giewśródsatynynak­ry­testoliczkikościanesofskórza­nychpoduchyzesma­kiemprzeżuwaneprzezmałerobaczanedziecipomoimcałeszczęściepowrótpo latachżołądko­wychobłychemigrantekje­litemi śledzionąnaziemiojczystejłonozim­nazemstasłod­korozklejonejstopiecodusztylechod­ni­kachpogrzebaładesergóręserceżrećwol­nopo kawałkujuż sięprzyzwyczaiłojesttakjak wcześniejbyłoświad­ka­mityl­kodwojepaznokciewłosyjasnewzgar­dzo­new pier­wszychlatachos­tatniejwieczerzyprzedtru­pemczęstomówiłocichociałonodalejchwy­tajcieńpókigo będęmiało po moim trupietrupie ro­bac­twaro­bac­twa rajraj lar­wylar­wy w atłasachor­gie wśródwśród satynysatyny nak­ry­tenak­ry­te stoliczkistoliczki kościanekościane sofsof skórza­nychskórza­nych poduchypoduchy zeze sma­kiemsma­kiem przeżuwaneprzeżuwane przezprzez małemałe robaczanerobaczane dziecidzieci popo moimmoim trupietrupie całecałe szczęścieszczęście powrótpowrót po latachpo latach żołądko­wychżołądko­wych obłychobłych emigrantekemigrantek je­litemje­litem i śledzionąi śledzioną nana ziemiziemi ojczystejojczystej łonołono zim­nazim­na zemstazemsta nana słod­kosłod­ko rozklejonejrozklejonej stopiestopie coco duszdusz tyletyle ww chod­ni­kachchod­ni­kach pogrzebałapogrzebała nana deserdeser ww góręgórę serceserce żrećżreć wol­nopo kawałku (już się(już się przyzwyczaiłoprzyzwyczaiło jestjest taktak jak wcześniejjak wcześniej było)było) świad­ka­miświad­ka­mi tyl­kotyl­ko dwojedwoje paznokciepaznokcie włosywłosy jasnejasne wzgar­dzo­newzgar­dzo­ne w pier­wszychw pier­wszych latachlatach os­tatniejos­tatniej wieczerzywieczerzy przedprzed moimmoim tru­pemtru­pem częstoczęsto mówiłomówiło cichocicho ciałono dalejdalej chwy­tajchwy­taj cieńcień pókipóki go będępo moim trupie ro­bac­twatrupie ro­bac­twa rajro­bac­twa raj lar­wyraj lar­wy w atłasachlar­wy w atłasach or­giew atłasach or­gie wśródor­gie wśród satynywśród satyny nak­ry­tesatyny nak­ry­te stoliczkinak­ry­te stoliczki kościanestoliczki kościane sofkościane sof skórza­nychsof skórza­nych poduchyskórza­nych poduchy zepoduchy ze sma­kiemze sma­kiem przeżuwanesma­kiem przeżuwane przezprzeżuwane przez małeprzez małe robaczanemałe robaczane dziecirobaczane dzieci podzieci po moimpo moim trupiemoim trupie całetrupie całe szczęściecałe szczęście powrótszczęście powrót po latachpowrót po latach żołądko­wychpo latach żołądko­wych obłychżołądko­wych obłych emigrantekobłych emigrantek je­litememigrantek je­litem i śledzionąje­litem i śledzioną nai śledzioną na ziemina ziemi ojczystejziemi ojczystej łonoojczystej łono zim­nałono zim­na zemstazim­na zemsta nazemsta na słod­kona słod­ko rozklejonejsłod­ko rozklejonej stopierozklejonej stopie costopie co duszco dusz tyledusz tyle wtyle w chod­ni­kachw chod­ni­kach pogrzebałachod­ni­kach pogrzebała napogrzebała na deserna deser wdeser w góręw górę sercegórę serce żrećserce żreć wol­nopo kawałku (już się przyzwyczaiło(już się przyzwyczaiło jestprzyzwyczaiło jest takjest tak jak wcześniejtak jak wcześniej było)jak wcześniej było) świad­ka­mibyło) świad­ka­mi tyl­koświad­ka­mi tyl­ko dwojetyl­ko dwoje paznokciedwoje paznokcie włosypaznokcie włosy jasnewłosy jasne wzgar­dzo­nejasne wzgar­dzo­ne w pier­wszychwzgar­dzo­ne w pier­wszych latachw pier­wszych latach os­tatniejlatach os­tatniej wieczerzyos­tatniej wieczerzy przedwieczerzy przed moimprzed moim tru­pemmoim tru­pem częstotru­pem często mówiłoczęsto mówiło cichomówiło cicho ciałono dalej chwy­tajdalej chwy­taj cieńchwy­taj cień pókicień póki go będę

Wszys­tko jest po coś. Przy­naj­mniej w moim życiu. A jeśli te­raz nie wiem po co, to nie znaczy, że nig­dy się te­go nie do­wiem. A jak się do­wiem, to wówczas już będę ro­zumiała, że tak właśnie miało być i to było dla mnie dob­re, choć kiedyś wy­dawało mi się złe.Siedzę w moim zaciszu na ścianie w śnieżnej fi­ranie gra­nato­wy ar­ras w gwiaz­dy złote gdzieś noc­ny ptak zakwilił moim to­warzys­twem jed­no­nogie szkło wy­pełnione słod­kim płynem musuje...... myśli w głowie już pływają lek­kie i zwiew­ne pozostają co­raz bar­dziej jasne...wyraziste to wspom­nienia z szczęścia spi­jam z cza­ry wi­no kroplami ślad twych palców wciąż między nami faluję....... jeszcze jed­na lam­pka nektaru bo też bogów była to uczta niewiel­ki Olimp dwa ciała otulał pta­sim śpiewem chór oszołomił tak up­ragnioną twa pie­szczo­ta żaru wspom­nień ot­warte wrota Jes­teś moim od­dechem, moim życiem, moim sercem.od zaw­sze kochałam za­kochałam się raz i już nie przestałam miłość jest moim silikonem wy­pełnia ubyt­ki w mo­jej głowie da­je mi siedem­naście gram ekscytacji ki­log­ram spokoju wy­mie­sza­nego z niemyśleniem i nie chwianie się życia pos­ta­wione­go na połowie paczki zapałek za­kocha­nie jest moim rusztowaniem jak to tak ro­zeb­rać się przed samą sobą wstydzę się żyć bez miłości Cze­mu tak się dzieję? Cze­mu mo­je ser­ce pus­tką wieję? Nic nie czuję, jak w odrętwieniu. Było tak dob­rze, a znów trwam w oziębieniu. Cze­mu nie mogło tak zostać? Cze­mu mo­ja psychi­ka nie może te­mu sprostać? Chy­ba jed­nak śmierć, moim przeznaczeniem. Smu­tek i pus­tka, moim na ser­cu kamieniem. Cze­mu nie zwy­ciężę z chorobą? Cze­mu nie pot­ra­fię być sobą? To mnie ata­kuje, jest dob­rze, a nag­le jest źle.. Cze­mu tak się dzieję? Kto to wie..Moim wkładem w bu­dowa­nie świata jest umiejętność ry­sowa­nia. Będę ry­sować tak dużo, dla tak wielu ludzi oraz tak długo jak będę mógł.