Po osiem­nastych urodzi­nach życie le­ci jak z górki, gdzie cza­sem na­poty­kamy na rzeczy, które nas przerastają.


po osiem­nastych-urodzi­nach-życie-­-jak z górki-gdzie-cza­sem-na­poty­kamy-na rzeczy-które-nas-przerastają
andreepo osiem­nastychurodzi­nachżyciele­cijak z górkigdziecza­semna­poty­kamyna rzeczyktórenasprzerastająpo osiem­nastych urodzi­nachurodzi­nach życieżycie le­cile­ci jak z górkigdzie cza­semcza­sem na­poty­kamyna­poty­kamy na rzeczyktóre nasnas przerastająpo osiem­nastych urodzi­nach życieurodzi­nach życie le­ciżycie le­ci jak z górkigdzie cza­sem na­poty­kamycza­sem na­poty­kamy na rzeczyktóre nas przerastająpo osiem­nastych urodzi­nach życie le­ciurodzi­nach życie le­ci jak z górkigdzie cza­sem na­poty­kamy na rzeczypo osiem­nastych urodzi­nach życie le­ci jak z górki

Wszys­cy chcieli pełne­go od­da­nia, całego człowieka, pra­ca, chorzy, rodzi­na. A życie było krótkie. Cza­sem, w godzi­nach zmęcze­nia, ze zdzi­wieniem ob­serwo­wał, jak bar­dzo się już roz­trwo­niło, jak bar­dzo prze­leciało życie.Plot­ka to naj­dot­kliw­sza bron. Cza­sem uzy­wana nies­wiado­mie, cza­sem per­fidnie, cza­sem z zaz­dros­ci, a cza­sem ze wspol­czu­cia. Cza­sem z mi­los­ci, cza­sem z niena­wis­ci. ZAW­SZE jed­nak zabija.Największy wysiłek rozumu - to uznać, że istnieje nieskończona mnogość rzeczy, które go przerastają.Chodzi mi o to, aby język giętki Po­wie­dział wszys­tko, co po­myśli głowa: A cza­sem był jak piorun jas­ny, prędki, A cza­sem smut­ny ja­ko pieśń stepowa, A cza­sem ja­ko skar­ga nim­fy miętki, A cza­sem piękny jak aniołów mowa... Aby prze­leciał wszys­tka ducha skrzydłem. Stro­fa być win­na tak­tem, nie wędzidłem.I chy­ba wciąż uświada­miam so­bie ja­kie to wszys­tko sta­je się is­totne. Roz­mo­wa, po­tok słów, uczu­cia, mówienia o uczu­ciach i wzrok... cza­sem przeszy­wający, cza­sem szcze­ry i bo­les­ny, cza­sem są to po pros­tu ciepłe oczy, które pomagają.Wys­tar­czy tyl­ko za­mienić