Po­ciąg do Gwadelupy Wie­czo­rami do li­meryków mam pociąg. Wsiadam i jadę korzys­tając z map i ściąg. Miesiąc wcis­ka się w przedział I zaw­sze, dokąd bym nie jechał Przed Gwa­delupą sta­je pus­ty pociąg. /Gwa­delu­pa – rze­ka wilków/ 


po­ąg-do gwadelupy-wie­czo­rami-do li­meryków-mam-pociąg-wsiadam-i jadę-korzys­tając-z map-i śąg-miesiąc-wcis­ka ę
awatarpo­ciągdo gwadelupywie­czo­ramido li­merykówmampociągwsiadami jadękorzys­tającz mapi ściągmiesiącwcis­ka sięw przedziałzaw­szedokądbymnie jechałprzedgwa­delupąsta­jepus­tygwa­delu­pa– rze­kawilków po­ciąg do gwadelupydo gwadelupy wie­czo­ramiwie­czo­rami do li­merykówdo li­meryków mammam pociągwsiadam i jadęi jadę korzys­tająckorzys­tając z mapz map i ściągmiesiąc wcis­ka sięwcis­ka się w przedziałw przedział ii zaw­szedokąd bymbym nie jechałnie jechał przedprzed gwa­delupągwa­delupą sta­jesta­je pus­typus­ty pociąg/gwa­delu­pa – rze­ka– rze­ka wilków/ po­ciąg do gwadelupy wie­czo­ramido gwadelupy wie­czo­rami do li­merykówwie­czo­rami do li­meryków mamdo li­meryków mam pociągwsiadam i jadę korzys­tająci jadę korzys­tając z mapkorzys­tając z map i ściągmiesiąc wcis­ka się w przedziałwcis­ka się w przedział iw przedział i zaw­szedokąd bym nie jechałbym nie jechał przednie jechał przed gwa­delupąprzed gwa­delupą sta­jegwa­delupą sta­je pus­tysta­je pus­ty pociąg/gwa­delu­pa – rze­ka wilków/ 

sie­dzisz na stacji ko­lej­ny po­ciąg odjechał po­jadę następnym następny właśnie ruszył trwa to już długo sam nie wiesz czy to miesiące czy lata czekasz na ten właściwy który sam nie wiesz ale czekasz być może w końcu nadjedzie może pojechałbyś o tym co właśnie staje wiatr by cię trochę orzeźwił może na in­nej stacji na in­nym peronie cze­ka cier­pli­wie twój pociąg no ruszaj bo tu­taj może docze­kasz się os­tatniego wagonu z tabliczką ko­niec trasy *** Dział: Rozważania *** Zbig­niew Małecki Tak nap­rawdę dla żad­ne­go prob­le­mu nie ma po pros­tu dwóch od­po­wie­dzi, niemal zaw­sze znaj­dzie się ich przedział, a Dworzec.. Dwo­je zakochanych. On uda­je wy­luzo­wane­go, jej to mniej wychodzi. Nad­jeżdża po­ciąg. Łzy, os­tatnie słowa: Sta­ram się uni­kać wy­powiadać słów „zaw­sze” oraz „nig­dy”, bo nig­dy nie będę wie­dział, czy zaw­sze mam racje.Wsiadam, wsiadam do tamwaju. Widzę, widzę miejsce, -puste. Lecz gdy od­wra­cam wzrok, w od­bi­ciu widzę duszę. Sa­motną, smutną... za­dużoną w płaczu. Gdy pytam -Co się stało? Cisza... -Dlacze­go płaczesz? Cisza... PRZYSTANEK Pat­rzę... Widzę miejsce, pus­te miejsce. -Przep­raszam nie widział pan płaczące­go chłop­ca?- słyszę. -Nies­te­ty ale nie widziałem go.- pod­noszę wzrok na dziew­czynkę trzy­mającą sa­mochodzik, od­wra­ca się, przeszła przez star­sze­go pana. Po­wie­dział: -Przep­raszam, czy to miej­sce jest wolne? -Tak.-od­po­wie­działem myśląc Na wie­czność re­ligia nie da­wała nig­dy żad­nej gwa­ran­cji.Po co miała by to ro­bić? Prze­cież wie­czność się nie zepsuje.