Po­dej­mując próbę prze­wer­to­wania swo­jego wnętrza licz się z tym, że Twe ręce mogą zacząć drżeć przez co Twa mas­ka nie będzie już tak ideal­nie przy­legać do twarzy... A wte­dy w ser­cu zaczną pul­so­wać emoc­je, których ogar­nięcie nastąpi kosztem siły... Siły, która trzy­ma Cię w tej gonitwie...


po­dej­mując-próbę-prze­wer­to­wania-swo­jego-wnętrza-licz ę-z tym-że twe-rę-mogą-zacząć-drżeć-przez-co twa-mas­ka-nie będzie
patt_po­dej­mującpróbęprze­wer­to­waniaswo­jegownętrzalicz sięz tymże tweręcemogązacząćdrżećprzezco twamas­kanie będziejużtakideal­nieprzy­legaćdo twarzywte­dyw ser­cuzacznąpul­so­waćemoc­jektórychogar­nięcienastąpikosztemsiłysiłyktóratrzy­macięw tej gonitwiepo­dej­mując próbępróbę prze­wer­to­waniaprze­wer­to­wania swo­jegoswo­jego wnętrzawnętrza licz sięlicz się z tymże twe ręceręce mogąmogą zacząćzacząć drżećdrżeć przezprzez co twaco twa mas­kamas­ka nie będzienie będzie jużjuż taktak ideal­nieideal­nie przy­legaćprzy­legać do twarzywte­dy w ser­cuw ser­cu zacznązaczną pul­so­waćpul­so­wać emoc­jektórych ogar­nięcieogar­nięcie nastąpinastąpi kosztemkosztem siłysiły siłyktóra trzy­matrzy­ma cięcię w tej gonitwiepo­dej­mując próbę prze­wer­to­waniapróbę prze­wer­to­wania swo­jegoprze­wer­to­wania swo­jego wnętrzaswo­jego wnętrza licz sięwnętrza licz się z tymże twe ręce mogąręce mogą zacząćmogą zacząć drżećzacząć drżeć przezdrżeć przez co twaprzez co twa mas­kaco twa mas­ka nie będziemas­ka nie będzie jużnie będzie już takjuż tak ideal­nietak ideal­nie przy­legaćideal­nie przy­legać do twarzydo twarzy a wte­dya wte­dy w ser­cuwte­dy w ser­cu zacznąw ser­cu zaczną pul­so­waćzaczną pul­so­wać emoc­jektórych ogar­nięcie nastąpiogar­nięcie nastąpi kosztemnastąpi kosztem siłykosztem siły siłyktóra trzy­ma ciętrzy­ma cię w tej gonitwie

O Mój Boże, gdy­by ktoś widział mo­je wnętrze tak jak ja je widzę, al­bo jak my je widzi­my bo prze­cież jes­teś ze mną w tej przytłaczającej niedo­li. Moją duszę tar­ga ogień piekiel­ny już tu na ziemi. Mi­nione wy­darze­nia których doświad­czyłem sku­tecznie spro­wadzały mnie na dno. Zacząłem to ak­cepto­wać nie zdając so­bie spra­wy, że mogę nie mieć siły w os­ta­tecznym roz­rachun­ku na od­bi­cie się od dna.Już zbli­za sie ... do­gania mnie nie pot­ra­fię już biec....siły mi brak, opuści­li mnie odi­zolo­walam się... tak ... Nie mam siły by biec Zaw­sze jed­nak roz­poznaję siły, które mają kształto­wać mo­je życie. Poz­wa­lam im działać. Cza­sem prze­walają się przez mo­je życie jak hu­ragan. Kiedy in­dziej wstrząsają tyl­ko grun­tem pod moimi sto­pami, tak że tkwią później na in­nej ziemi, a wte­dy ktoś lub coś zos­ta­je pochłonięty. Umac­niam swoją po­zycję w cza­sie trzęsienia ziemi. Kładę się i poz­wa­lam, by hu­ragan prze­leciał na­de mną. Nig­dy nie walczę.Ta chwi­la, ułamek sekundy Chłonę Cię... To spoj­rze­nie nieśmiałe Chłonę Cię... Ten do­tyk delikatny Chłonę Cię... Ten po­całunek słodki Chłonę Cię... Twe ręce błądzące Chłonę Cię... Twój od­dech przyspieszony Chłonę Cię... Twe ser­ce dudniące Chłonę Cię... Ta rozkosz Pod­daję się _______________ Nie wiem czy powinnam, a jeśli do­wie się on... ? Siedzę i cze­kam ,aż pop­ro­sisz mnie do tańca,tyl­ko ty­le abym była szczęśli­wa,choć przez chwilę.Chcę poczuć twe sil­ne i umięśnione ra­miona,które w tańcu dają mi poczu­cie bez­pie­czeństwa.Pa­miętasz ten ta­niec w którym tak moc­no ścis­ka­liśmy się za ręce? Al­bo może pa­miętasz to pożeg­na­nie kiedy pod­niosłeś mnie do góry,przy­tuliłeś tak mac­no i po­wie­działeś,że Ty tak lu­bisz...wte­dy czułam,że nie jes­tem Ci obojętna,ale tyl­ko wtedy...Przy­tulasz mnie, ogar­niasz swoimi ra­miona­mi chaos, ja­ki w so­bie kryję. Po­woli przes­taję od­czu­wać, gdzie kończy się mo­je ciało a zaczy­na Two­je. Sta­jemy się jed­nością, odpływa­my, fruniemy... Do­piero przy To­bie od­kryłam, że ludziom niepot­rzeb­ne są skrzydła, bo mają prze­cież ręce.