Po­goda. Sza­ra jak gryf w ołówku. Ta­ka smętna, me­lan­cho­lij­na. Zu­pełnie jak ka­wa w por­ce­lano­wej fi­liżan­ce. Stygnąca, bo ktoś o niej za­pom­niał. Czar­na ka­wa w białej fi­liżan­ce, pa­miętająca jeszcze cza­sy z pu­dełka. Po­goda.Nos­talgiczna jak pus­te krzesło nap­rze­ciw­ko Ciebie. Choć ta­kie spo­koj­ne-jed­nak sa­mot­ne. Po pros­tu pus­te. Krzesło zim­ne od bra­ku ciepła. A obok drzwi donikąd...


po­goda-sza­ra jak gryf-w ołówku-ta­ka smętna-me­lan­cho­lij­na-zu­pełnie jak ka­wa-w por­­lano­wej-fi­liżan­
lunalovepo­godasza­ra jak gryfw ołówkuta­ka smętname­lan­cho­lij­nazu­pełnie jak ka­waw por­ce­lano­wejfi­liżan­cestygnąca bo ktośo niejza­pom­niałczar­na ka­waw białejfi­liżan­cepa­miętającajeszczecza­syz pu­dełkapo­godanos­talgicznajak pus­tekrzesłonap­rze­ciw­kociebiechoć ta­kiespo­koj­nejed­naksa­mot­nepo pros­tupus­tekrzesło zim­neod bra­kuciepłaa obokdrzwidonikądsza­ra jak gryf w ołówkuzu­pełnie jak ka­wa w por­ce­lano­wejw por­ce­lano­wej fi­liżan­ceo niej za­pom­niałczar­na ka­wa w białejw białej fi­liżan­cepa­miętająca jeszczejeszcze cza­sycza­sy z pu­dełkajak pus­te krzesłokrzesło nap­rze­ciw­konap­rze­ciw­ko ciebiepo pros­tu pus­tekrzesło zim­ne od bra­kuod bra­ku ciepłaa obok drzwidrzwi donikądzu­pełnie jak ka­wa w por­ce­lano­wej fi­liżan­ceczar­na ka­wa w białej fi­liżan­cepa­miętająca jeszcze cza­syjeszcze cza­sy z pu­dełkajak pus­te krzesło nap­rze­ciw­kokrzesło nap­rze­ciw­ko ciebiekrzesło zim­ne od bra­ku ciepłaa obok drzwi donikąd

Przychodząc do waszej ulu­bionej res­taurac­ji zaw­sze pro­siła o zieloną her­batę, bo ta­ki właśnie ko­lor miały Two­je oczy. Z nadzieją pod­no­siła wzrok spod por­ce­lano­wej fi­liżan­ki i przez unoszącą się parę próbo­wała dos­trzec Ciebie po dru­giej stro­nie sto­lika. Żyła resztka­mi nadziei, cho­ciaż była niemal pew­na, że krzesło obok już zaw­sze będzie puste...Spa­dam w dół. Ciem­no,sucho, niep­rzy­jem­nie. Ja­kaś ot­chłań ni­cości, pus­tka w pus­tce. Głucha cisza. Przes­trzeń bez śla­du życia. Tyl­ko ja. Sa­ma.Zim­no, zim­no je­dynie mnie otacza. Otu­la mnie jak często Ty, tyl­ko od Ciebie bi­je ciepło. Tu­taj jest strasznie. Jak z naj­gor­sze­go hor­ro­ru. To tyl­ko sen jed­nak mo­ja dusza jest po­dob­na. * * * inspirowane.nie pom­niej­sza żalu pus­ta bu­tel­ka.... jak kruche szkło ser­ce pęka.................. M.Sa­mot­ny człowiek jak za­pom­niany ziem­niak. Je­go przy­jaciółmi je­dynie sza­lone króli­ki na pus­tym polu.Se­kun­da jak godzi­na. Łza jak ule­wa deszczu, która za­piera dech. Od­dech jak kłujący w ser­ce nóż. Oczy jak szlan­ka pel­na zim­nej wo­dy. Ciało jak pus­ty wo­rek na wiet­rze. Dusza jak pies cze­kaja­cy na pow­rot Pana.Dos­trze­gam ko­bietę w sta­rej kamienicy, Jej oczy smut­ne ut­kwione w pełne fiole­towych bzów ulice. Wygląda tak jak­by cze­kała na ko­goś ale chy­ba wie, że on nig­dy nie przyjdzie. Z jej pus­tych oczu, po por­ce­lano­wej cerze up­strzo­nej bólem, lecą łzy dop­ra­wione tęsknotą. Wiesz kto to taki? To sa­mot­ność - cicha śmierć.