Po­karz mi ból, zer­wij ze mnie cier­pienie duszy, leczę fizycznością. On pat­rzy na mój cień. Na­pawaj mnie, nienormalnością. Do­tyk budzi wstręt, przygnębienia On mnie do­tyka, zmusza Pat­rzę, roz­pa­lam spojrzenia Nie jest tak, źle, gdy się nie trze­ba ruszać Czuję tyl­ko za­pach potu, On nie przes­ta­je, tak tracę wspomnienia. Nie jes­tem w sta­nie sta­wiać kroków. Od­bu­duj mo­je marzenia.


po­karz-mi ból-zer­wij-ze mnie-cier­pienie-duszy-leczę-fizycznośą-on-pat­rzy-na mój-cień-na­pawaj-mnie-nienormalnośą-do­tyk-budzi
sherrmenisepo­karzmi bólzer­wijze mniecier­pienieduszyleczęfizycznościąonpat­rzyna mójcieńna­pawajmnienienormalnościądo­tykbudziwstrętprzygnębieniamniedo­tykazmuszapat­rzęroz­pa­lamspojrzenianiejest takźlegdy sięnie trze­baruszaćczujętyl­koza­pachpotunie przes­ta­jetaktracęwspomnieniajes­temw sta­niesta­wiaćkrokówod­bu­dujmo­jemarzeniapo­karz mi bólzer­wij ze mnieze mnie cier­pieniecier­pienie duszyleczę fizycznościąon pat­rzypat­rzy na mójna mój cieńna­pawaj mniedo­tyk budzibudzi wstrętprzygnębienia onon mniemnie do­tykazmusza pat­rzęroz­pa­lam spojrzeniaspojrzenia nienie jest takgdy się nie trze­banie trze­ba ruszaćruszać czujęczuję tyl­kotyl­ko za­pachza­pach potuon nie przes­ta­jetak tracętracę wspomnienianie jes­temjes­tem w sta­niew sta­nie sta­wiaćsta­wiać krokówod­bu­duj mo­jemo­je marzeniazer­wij ze mnie cier­pienieze mnie cier­pienie duszyon pat­rzy na mójpat­rzy na mój cieńdo­tyk budzi wstrętprzygnębienia on mnieon mnie do­tykaroz­pa­lam spojrzenia niespojrzenia nie jest takgdy się nie trze­ba ruszaćnie trze­ba ruszać czujęruszać czuję tyl­koczuję tyl­ko za­pachtyl­ko za­pach potutak tracę wspomnienianie jes­tem w sta­niejes­tem w sta­nie sta­wiaćw sta­nie sta­wiać krokówod­bu­duj mo­je marzenia

Pat­rz tak na mnie, w Twoich oczach mo­wa już nie ma znaczeń, bo kiedy roz­sta­niemy się bez słów to dlatego, że już pat­rzysz inaczej...Wy­pełniasz mo­je chci­we ser­ce pragnieniem wte­dy mo­ja dusza sta­je w ogniu od­daję się w tym słod­kim zatraceniu two­je us­ta tak gorące i czułe roz­chy­lam swe uda niechcąco mruczę i od­dycham głęboko gdy twa dłoń do­tyka me łono i dreszcz mnie przenika i slyszę głos słowika nie...to tyl­ko zmysły swe tracę i w głowie mi huczy, puls mi wariuje spi­jam ciebie jak wodę.  Pat­rzysz na mnie, Ale tak jak­by niedokładnie. Mówisz coś, Słyszę je­dynie pom­ru­kiwa­nia i niechęć. Wszczy­nasz dys­kusję i zaczy­nasz działać, Nie kończąc. Otarłeś się biod­rem o mój pośladek, Dot­knąłeś moją ta­lię nieraz, W oso­bowość jed­nak nie zajrzałeś, Roz­ma­wiać szczerze nie chciałeś. Pi­jany do nicze­go mi ty tu, Wy­noś się, uciekaj stąd! Nie zro­zum mnie źle, Pragnę cię, Ty­le, że  Nie w ta­kim stanie.Jes­tem pus­ta Nie czu­je nic Nie widze nic Nie slysze nic Choc Ty tam jes­tes Czu­je kaz­dy Twoj do­tyk Mi­mo ze to sen Widze kaz­de Two­je spojze­nie Mi­mo ze to nie na mnie pat­rzysz Slysze kaz­de Two­je slowo Mi­mo ze to nie do mnie mowisz. Cze­kam na dzien Kiedy przes­ta­ne byc pus­ta Mi­losc przyj­dzie Bol odej­dzie Za­pom­ne Lub be­de trwac w Tobie Lu­bię jak na mnie pat­rzysz swoimi niebies­ki­mi oczka­mi, z których można wyczy­tać jak bar­dzo mnie kochasz. Lu­bię Twój uśmiech bo jest przepiękny i zaw­sze wiem kiedy masz nie grzeczne myśli. Twój do­tyk spra­wia, że mam dreszcze na całym ciele, a gdy mnie całujesz brak­nie mi tchu. To dzięki To­bie jes­tem szczęśliwa i chce żeby tak zos­tało na zawsze... dziękuję M......Do­tyk twoich warg spra­wia,że upa­dam na kolana przeszłam przez zle czasy przeszałam przez dobre gdzieś głębo­ko we mnie mój umysł krzyczy weż mnie...szaleńczo,namiętnie wdzierając się w ciebie wid­mo łez jest da­le­ko stąd ból...czy nap­rawdę to czuję krwa­wię...rzeczy roz­szar­pują się we mnie ręce wznoszę ku tobie ciało opa­da jeszcze ciepłe pod twoim dotykiem drży i pro­si o więcej.